Kup Pan serce
Rekontra   
piątek, 20 stycznia 2012 11:16

 

Czas uwolnić dobroczynność z gigantomanii. Pamiętać o słowach – „Niech nie wie lewica, co czyni prawica”. I spytać należy Jerzego Owsiaka, czy nie zauważa, że czas jest najwyższy, aby odpaństwowić i zdemonopolizować Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy? Czy pozwoli dobroczynności stanąć na własnych nogach? Czynienie dobra niech nie będzie od święta. Niech nie będzie jednorazowym kupowaniem serca. Wezwaniem szantażem – „kup pan serce”. 

 

 

„Widzieć, aby wiedzieć – oto dewiza podróżnika” – Astolphe de Custine

Gdyby jakiś podróżnik, na przykład z dalekiej Australii, albo z bliskiej Irlandii zawitał do Warszawy w niedzielę 8 stycznia 2012, jaki kraj napotkałby w swej turystycznej wędrówce? Pełen radości i narzucającej się serdeczności. Na lotnisku, na postoju taksówek, przed hotelem, prawie na każdym rogu ulicy zostałby zaczepiony uśmiechem i usłyszałby słowa „Kup pan serce”. Gdybyż wiedział, gdyby turystyczny przewodnik informował, że wystarczy Pokojowemu Patrolowi dać się oznakować czerwonym serduszkiem, pozwoliłby na to bez chwili wahania i zaznałby spokoju. 

 

Zmęczony podróżą udaje się do hotelowego pokoju, włącza telewizor i, aklimatyzując się w łożu, przez dzień cały ogląda krainę szczęśliwości, jej obraz telewizyjny. Widzi uśmiechniętych krajowców. Są niezwykle podnieceni, pobudzeni, zachowują się w sposób mało zrównoważony, biegają i podskakują, dziwacznie ubrani, wydają okrzyki, wyrzucają z siebie olbrzymie liczby, z wieloma zerami. Ratują życie. Zapala się pierwsze światełko ostrzegawcze, pojawia się mała wątpliwość, gdybyż to była kraina miłością płynąca, po cóż państwowym władzom, byłaby potrzebna ta gigantomania?

Podróżnik w telewizorze widzi prezydenta kraju i zauważa, jak tenże jest skromny, trzyma się cienia człowieka w czerwonych portkach i żółtych okularach. Dziwne obyczaje, dziwny kraj. W telewizorze kilkanaście godzin ciągnie się korowód tubylców, dosłownie się ciągnie, przewija. Z miast i miasteczek, z wiosek i wioseczek, także kilkunastu europejskich stolic. Meldują. Składają meldunki. 

Wieczorem, już zasypiając, słyszy, że ostatnie wejście, jak co roku, zakończy się pysznym tortem zrobionym przez hotel Jan III Sobieski Radisson i lodami od firmy Grycan, już zamyka oczy, ale podrywa go jeszcze okrzyk „Oj dzieje się!!!”. 

 

Budzi się dość późnym poniedziałkowym rankiem, jedwabna pościel, jajeczko na miękko, chrupiąca bułeczka i żółty serek, kawka, włącza telewizor, i cóż widzi? Inny kraj. Jedna noc przeniosła go w inny świat. Połowę ekranu telewizora przykrywa żółty pas z napisem „samobójstwo prokuratora”, i życie całego państwa, medialne życie, toczy się przez cały dzień wokół tego wydarzenia. Podróżnik się dowiaduje, że trwa wojna. Wojna dwóch prokuratur, wojskowej z cywilną. Stawiam grubą kropkę. 

 

Kiedyś, podróżnicy poznający obce kraje pisali listy, czasem je wydawali, prowadzili dziennik, a dzisiaj filmują i mailują. Dwa tygodnie temu, każdego dnia na ekranie iPada mogłem śledzić etapy podróży swego chrześniaka na Daleki Wschód, czytać kolejne posty: Jestem w Hanoi, w Snake Village. Właśnie piję świeżą krew węża zmieszaną z ryżówką. Miałem pecha, do mojego drinka wrzucono wciąż bijące serce, co robić? Kobrę spożyłem w pięciu potrawach. 

I krótki film, i kilka zdjęć węża i jego serca – co kraj to obyczaj, chociaż należałoby napisać, 

co kraj to biznes.

 

Pan Bieganek zwiedzał Abisynię, Wojciech Cejrowski był wszędzie, a taki Guliwer poznawał krainę Houyhnhnmów, rządzoną przez konie, a także Laputę, królestwo muzyków i matematyków, którzy jednakże nie potrafili zastosować swej wiedzy muzycznej w życiu codziennym. Laputa przypomina Polskę i panujące w niej rządy miłości. Miłość rządu, ale tylko dla już zakochanych. Jonathan Swift w genialny sposób opisał państwo utopijne, ale należy czytać pełną wersję podróży, nieocenzurowaną. Dzisiaj to biały kruk.

Markiz Astolphe de Custine, francuski pisarz i podróżnik, jest z kolei autorem słynnych „Listów z Rosji” z 1839 roku, ukazujących panujący w Rosji despotyzm. Opisuje w nich wszechwładną biurokrację. Notował: „W krajach rządzonych despotycznie wszelkie rozrywki tłumu, gdy odbywają się jednocześnie z rozrywkami władcy, wydają mi się jednak podejrzane; lęk i pochlebstwo małych, pycha i obłudna wspaniałomyślność wielkich …”.

I światełko kolejne się zapala. Czy w Polsce 8 stycznia nie opanował medialny despotyzm? 

Czy ten zimowy dzień nie przypominał peerelowskiego 1 maja? Nie jest odkrywcze spostrzeżenie, że nakazana zabawa nie jest już zabawą. Co najwyżej może być poleceniem odtworzenia zabawy. Czy po dwudziestu latach Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy się nie zrytualizowała? Pytanie jak najbardziej zasadne.

Czy wezwanie Patrolu Pokoju „kup serce”, wezwanie, które staje się moralnym szantażem, aż tak bardzo się różni od zachrypniętego „kup pan cegłę”? 

 

Wracam do „Rosji w roku 1839”, wyśmienita lektura, polecam, chociaż pełne wydanie listów trudno osiągalne. „Jaki władca ludu, tacy i jego ministrowie, jaki władca miasta, tacy jego mieszkańcy” czytam i myśląc o mieszkańcach Warszawy, czynię uwagę, że dali się poznać z pięknej strony, pamiętne dni kwietnia 2010 roku, ale potem? Dzisiaj?

 

I dalej de Custine pisze: „nie mogę zapomnieć o podróży cesarzowej Katarzyny na Krym i o zrobionych z desek oraz malowanego płótna fasadach sztucznych wsi, które porozstawiano w pewnych od siebie odległościach wzdłuż całej drogi, o ćwierć mili od jej skraju, aby odbywająca tę tryumfalną podróż władczyni mogła sobie wyobrażać, że za jej panowania dawne pustkowia zapełniły się ludźmi”. 

Czyżby Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy była taką fasadą, za którą ukrywa się fatalny stan służby zdrowia? Ale, przed kim? Lekarzami czy pacjentami, a może przed władzą? Przed podróżnikiem z Irlandii? 

 

Listy zawierają dziesiątki celnych spostrzeżeń z dziewiętnastowiecznej Rosji, ale czy świat aż tak się rozwinął? „Panuje tu nieustanne sprzysiężenie uśmiechów spiskujących przeciw prawdzie, byle zadowolić tego, który jeden tylko jest rzekomo godzien chcieć i działać dla dobra ogółu”. Czy dzisiaj w Polsce, w Europie, nie jest tak samo? Sprzysiężenie uśmiechów, spisek dobrych chęci. 

Polecam Swifta Guliwera, polecam „Rosję w roku 1839”, polecam podróż po Polsce B, byleby nie helikopterem, i podsuwam książkę Piotra Osęki „Oficjalne święta i uroczystości rocznicowe w Polsce” – znajdą analogie. Boję się podać właściwy tytuł – 

„Rytuał stalinizmu”. Brrrr … 

Czas uwolnić dobroczynność z gigantomanii. Pamiętać o słowach – „Niech nie wie lewica, co czyni prawica”. I spytać należy Jerzego Owsiaka, czy nie zauważa, że czas jest najwyższy, aby odpaństwowić i zdemonopolizować Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy? Czy pozwoli dobroczynności stanąć na własnych nogach? 

 

Czynienie dobra niech nie będzie od święta. Niech nie będzie jednorazowym kupowaniem serca. Wezwaniem szantażem – „kup pan serce”. 

rekontra

 

Komentarze  

 
#1 Egeniusz z Małkini 2012-01-21 15:13
Tyklo CARITAS !!! A jak sie komuś to nie podoba to niech wyp.. do CCCP !!! I to biegiem !!!!!!!!!!!!!!!
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.