Księżniczka Isia
Rekontra   
czwartek, 20 października 2011 12:56

 

Tokio. Pekin. Moskwa. Spoglądam na zdjęcia Agnieszki Radwańskiej. To w koszulce z napisem „Solidarność”, to, na którym układa z piłek tenisowych słowo „JEZUS” oraz to ze smoleńskiego Marszu Pamięci w Krakowie, wraz z tatą. Ma charakter. I wspaniałych rodziców.

 

 

„Poezja. Cały ubiegły tydzień to poezja” – takimi słowami wyraziłem w ubiegłym tygodniu na łamach „Warszawskiej Gazety” swoje myśli i to, co czułem oglądając kolejne zwycięstwa Agnieszki Radwańskiej. Jej grę w dalekim Tokio opisałem jako „poezję”. Skoro tak, to wiadomo, że akcent był położony nie na samo zwycięstwo – a na styl, w jakim zostało osiągnięte. Na korcie pojawiły się wszystkie najlepsze zawodniczki na świecie, właściwie powinienem napisać najsilniejsze. Zwyciężyła Isia.

 

I na koniec wyraziłem życzenie – tak naprawdę była to prognoza – że kolejny tydzień, tym razem chiński, będzie należeć również do naszej Agnieszki.

I należał. Pekin zdobyty. Turniej jeszcze wyższej rangi – pula nagród 4,5 miliona dolarów. Niestety jest tak, że to wysokość nagród decyduje o tym, kto się pojawi na turnieju. Oprócz kontuzjowanej Marii Sharapowej do Chin przybyła z Tokio cała światowa czołówka. Na korty w Pekinie zwrócone były oczy całego tenisowego świata. Każdego dnia setki milionów widzów przed telewizorami. Jakaż promocja krajów. Dodam, że rok wcześniej triumfowała inna Polka, właściwie Dunka polskiego pochodzenia – Karolina Woźniacka. Ale czy Chińczyk wie, że duńska „Wozniacki” to nadwiślańska Woźniacka? Serdeczna przyjaciółka Isi.

 

I cóż mam napisać dzisiaj? Po turnieju w Tokio pisano o Polce – „polska ninja”. W kolejnych meczach, aż do finału spryt zwyciężał siłę. A dzisiaj się pisze, że „księżniczka Agnieszka” zdobyła Azję. I zdobyła serca milionów widzów. Hart ducha i kobieca delikatność zatriumfowała nad sportową agresją i siłą. Z tym, że Isia moje serce kibica zdobyła już dawno temu, przed siedmioma laty, zwyciężając w słynnym Wimbledonie, jednakże w turnieju juniorskim. Dwa lata później ten sukces powtórzyła jej młodsza siostra Urszula. Ula to złośnica, ale taka złośnica, którą łatwo się lubi. Napisałem „lubi” – a Word moje „lubienie” podkreśla na zielono i czytam, że „wskazany wyraz jest przestarzały”. Świat oszalał, szaleje na moich oczach.

 

Ale wracamy do Pekinu. Po drodze do finału Ana Ivanovic, potem gładkie zwycięstwo z pogromczynią Karoliny Wozniackiej – to mówi samo za siebie – Włoszką Flavią Penetta, a w finale morderczy pojedynek z Niemką, Andreą Petkovic.

Dramat. Właściwie dramat w trzech aktach. Pierwszy, to pokaz wszystkich zalet Radwańskiej i końcowe minimalne zwycięstwo

 – 7:5. W międzyczasie ból kolana Petkovic i medyczna pomoc. Drugi akt widowiska, czyli drugi set, to zwycięstwo bezwzględnej siły Andrei. Gra wręcz doskonale, zabija kolejne piłki, a Agnieszka zbiera siły. Rozważa, dobiec do piłki czy zrezygnować. Przeważnie rezygnuje – czasem człapie po korcie – uśmiecham się, ale raz dosłownie poczłapała wzdłuż końcowej linii.

 

Jest takie opowiadanie Jacka Londona zatytułowane „Befsztyk”. W czasach mojej młodości czytało się Londona, oczywiście pięcioksiąg Jamesa Coopera, z tym, 

że ja ulubiłem sobie (dziwne, że edytor Word „lubi” podkreśla na zielono, a bardziej staroświeckie „ulubienie” pomija milczeniem) Jamesa Olivera Curwooda. Jego „Łowcy wilków” i „Łowcy złota”, oraz polski dodatek „Łowcy przygód” to wielokrotna lektura nie tylko podczas przeziębień. No i oczywiście nasz Henryk Sienkiewicz – to była literatura chłopięca.

 

Otóż w opowiadaniu Londona jego bohater Tom King przez wszystkie rundy walki bokserskiej oszczędza siły. Po prostu jest potwornie osłabiony z głodu. Wieczorem dzieci położył wcześnie spać, by we śnie zapomniały, że nie dostały kolacji. Jego żona także nie wzięła nic do ust. Walka. W ringu oszczędza siły, każdy krok się liczy, jego taktyka to pokonywanie jak najmniejszej drogi. Przegrał – mimo, że mógł zadać decydujący cios. Po walce pytano – „Czemuś go nie wykończył, kiedy już go miałeś?” – nie wiedzieli, że nie miał siły. Zabrakło mu sił.

 

I przypomniałem sobie Londona patrząc na drugi set. Agnieszka kalkuluje – oszczędza energię, na każdym uderzeniu. Sześć do zera w gemach dla Niemki.

I nadchodzi set trzeci – i jest godny największych wielkoszlemowych turniejów. Bezkompromisowy i siłowy tenis Petkovic potykał się z inteligencją i niezwykłym spokojem. Tenis wygrał z siłą. I uśmiech na twarzy i łzy, pocałunki – Agnieszka musiała się wspinać na palce. Jeszcze przed sekundą okrzyki niemieckiej zawodniczki przy każdym uderzeniu piłki, groźna mimika po każdym sukcesie przy siatce, teraz przyjazny uścisk. Sport.

 

Jestem zmuszony ponownie siebie zacytować – pisałem tydzień temu i ponownie napiszę. Zwycięstwo w tak pięknym stylu, bardziej poprawiło wizerunek Polski, niż ekskursje polskich polityków do Chin. Drobna Isia Radwańska waży więcej, niż wszystkie wspólne interesy ministrów Donalda Tuska z Chińczykami.

Wracam do naszego narodowego skarbu. Umiejętności pozwalają rozgrywać mecz jak partię szachów. Pisałem, że jej gra, to szachy, a dzisiaj doprecyzuję. To wykorzystywanie na korcie umiejętności taktycznych i technicznych, geometrii kortu oraz wyjątkowa zdolność przewidywania. To zaskoczenie przeciwniczki nieszablonowym zagraniem, rotacją piłki, czy doskonałym dropshotem – czyli bardzo delikatnym zagraniem piłki, po którym spada ona tuż za siatką.

Dzisiaj w tenisie dominuje agresja i siła fizyczna, żelazna kondycja. Oto decydujące argumenty na drodze do zwycięstwa. Chyba, że po drugiej stronie siatki stanie filigranowa Polka. Dlatego jej sukces jest tak cenny dla tenisa. Podobnie grała wspaniała Martina Hingis.

 

Ale, żeby wykorzystać swoje atuty, by zwyciężyć potencjalnie silniejsze przeciwniczki, Agnieszka Radwańska wykonuje gigantyczną, niewyobrażalną pracę na treningach. Tenis przyjemnie się ogląda, jest to uczta dla oczu, ale stoi za tym tytaniczna praca. Agnieszki i jej rodziców – ojca i zarazem trenera Roberta, oraz mamy Marty. Zwykła praca organiczna.

Upór całej rodziny i dążenie do celu. Krok po kroku, a po drodze sukcesy, ale także rozczarowujące porażki. Ile razy polskie media krytykowały Agnieszkę? Czepiano się – a to tego, a to tamtego? Trener nie ten i za mało siłowni, słaby serwis i … Zostawmy.

Nie chcą pamiętać, że na świecie w tenisa grają miliony kobiet, i spośród nich setki tysięcy to zawodniczki, a tenisowy ranking – tzw. ranking WTA – obejmuje tysiąc. W pierwszej setce, a nawet dwusetce są zaledwie dwie Polki, siostry – Agnieszka i Urszula Radwańskie.

 

Agnieszka po turnieju w Pekinie to numer osiem na świecie, a Urszula trapiona kontuzjami (uraz kręgosłupa) jest siedemdziesiąta. Ale zajrzyjmy za południową granicę. W pierwszej dwusetce Czeszek jest trzynaście, w pierwszej pięćdziesiątce siedem. Możliwe?

Podpowiadam dziennikarzom – może nie tylko orliki? Może zapytać rządzących? Nie tylko orliki i świetliki, ale może korty?

Agnieszka Radwańska chce zbudować ośrodek tenisowy, ale nie może się doprosić o teren, na którym miałaby rozpocząć budowę. Mówi – „Kiedy dziewczyny ze światowej czołówki zobaczyły na zdjęciach, jak trenuję w Krakowie, myślały, że to jakiś żart albo happening”.

 

One mają do dyspozycji supernowoczesne akademie tenisowe, a Radwańska w Polsce trenuje na byle jakich kortach, otoczonych rozsypującymi się trybunami. W Krakowie nie ma ani jednego twardego kortu. Komentarz?

Czymże jest zwycięstwo, jeżeli jest się większym o głowę, silniejszym? Czymże jest zwycięstwo, jeżeli uczęszcza się do Akademii Tenisa?

Justyna Kowalczyk spod samiuśkich Gorców, Tomasz Adamek z Beskidów, a Robert Kubica i Agnieszka Radwańska z Krakowa. Może czas przenieść stolicę?

 

Za kilka dni Moskwa.

Los sprawił, że Agnieszka Radwańska w pierwszej rundzie trafia na prawdziwą przyjaciółkę Rosjankę Marię Kirilenko. Lubienie lubieniem – pisząc z rosyjska, przyjaźń przyjaźnią, ale mecz toczyć się będzie o najwyższą stawkę.

 

Marzeniem jest finał – Rosjanka z Florydy, numer dwa na świecie Maria Sharapowa vs. Polka Agnieszka Radwańska. Wynik otwarty. Mecz będzie piękny. Królowa reklamy Maria Sharapova, najlepiej zarabiająca sportsmenka na świecie – 188 wzrostu, elegancja na korcie, ale i piękno, także siła – a z drugiej strony siatki księżniczka Isia.

 

W niedzielę finał.

Tokio. Pekin. Moskwa. Spoglądam na zdjęcia Agnieszki Radwańskiej. To w koszulce z napisem „Solidarność”, to, na którym układa z piłek tenisowych słowo „JEZUS” oraz to ze smoleńskiego Marszu Pamięci w Krakowie, wraz z tatą. Ma charakter. I wspaniałych rodziców.

rekontra

 

Komentarze  

 
#2 frank choroszewski 2011-11-24 05:40
Brawo ,Brawo Agnieszko!!!!! zycze CI wielu zwyciestw w nadchodzacycm nowym roku jak rowniez okazywania publicznie Twego patriotyzmu!!!! ! -byly mieszkaniec Krakowa -obecnie Viktoria Kanada.
Cytować
 
 
#1 Bożena 2011-11-08 11:03
Brawo Isiu,
nie wstydzisz się swojej wiary i patriotyzmu, okazujesz to całemu światu. A u nas w Polsce, bezcześci się krzyż jako symbol wiary i polskiej tradycji; wybiera się do Sejmu kogoś, kto natychmiast chce zdejmować krzyż, a może już wszystkie krzyże, ktoś inny drze biblię ...
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.