Order Uśmiechu dla PiS-u
Rekontra   
czwartek, 03 listopada 2011 14:31

 

Redaktorka z TV pyta o posła Cymańskiego, o jego kłótnię z posłem Y i kiedy zmieni się prezes, a tenże cóż na to? „Dziękuję za piękny uśmiech, którym zostałem przywitany”. I nie musi dopytywać, gdzie podziała się słynna szpara między jedynkami. Niech zapyta, czy gospodyni programu wesprze projekt – gabinet dentystyczny w każdej dużej szkole. Nie jest to łatwe, znacznie łatwiej się likwiduje, ale… walczmy z bezzębnymi uśmiechami. A PiS niech zdobędzie Order Uśmiechu.

Na ekranie telewizora Karolina i Agnieszka, serdeczne przyjaciółki. Uśmiechy, oczywiście śnieżnobiałe, elegancja-francja, dzisiaj się mówi glamour – naturalny glamour, zdobyty bez telewizyjnych lekcji stylu. Krótko mówiąc – dwie ambasadorki. Tylko czy państwo na nie zasługuje? Wszystko, co osiągnęły zawdzięczają sobie. Sobie i rodzicom.
 
Caroline – niby Dunka, i tak naprawdę Dunka, ale w domu rozmawia po polsku, i jest w nim Karoliną, a Agnieszka – po prostu krakowianka. Są w Turcji. Uśmiechnięte, szczęśliwe, mówią kilka zdań po angielsku, a słowa docierają do kilkuset milionów telewidzów na całym świecie. Za chwilę mecz, na który czekam od rana, gdy oczy tenisowego świata zwrócone są na Stambuł, starożytne Bizancjum, który przez kilka kolejnych lat będzie stolicą kobiecego tenisa.
Karolina – to numer jeden na świecie, a Agnieszka – niedawno zdobyła Azję, wygrała turnieje w Tokio i Pekinie, ósma rakieta świata. Turcy całą imprezę, Turniej Masters, czyli spotkanie ośmiu najlepszych tenisistek świata, traktują, jako gigantyczną propagandę swojego tenisa i kraju. Pula nagród prawie pięć milionów dolarów. Rozrzutność, czy przemyślana inwestycja? Ogromne pieniądze państwo przeznacza na rozwój tureckiego tenisa, powstają szkoły tenisowe, zatrudniają zagranicznych trenerów. Drobny przykład, wokół samej Antalyi – miasta porównywalnego wielkością z naszym Krakowem – rokrocznie odbywa się około kilkudziesięciu turniejów. Kraków? Przepaść. Czytam w notatce prasowej sprzed trzech lat – „w ubiegłym roku w Krakowie upadło 15 kortów. Likwidacja grozi kolejnym dziewięciu. Miasto traci też największy kobiecy turniej tenisowy w Polsce”.
Rodzina Radwańskich chciała zbudować korty na własnej działce na krakowskich Klinach, nie zgadzają się mieszkańcy, wolą ciszę. Rozumiem. Ale miasto? Czy ikona Krakowa ma opuścić rodzinne miasto? Nie znajdzie się jedna budowlana działka?
Sam mecz? Piękne, pełne dramaturgii widowisko, szczęśliwie wygrała Karolina. Smutek, że nie Agnieszka, ale jak wielkie zwycięstwo Polski. Po meczu uścisk i uśmiechy, piękny pokaz sportu. Na korcie walka, a potem – więź przyjaźni. 
 
I dosłownie przed chwilą się dowiedziałem, że Michał «Plechoss» Pleskowicz został mistrzem świata w konkurencji klasycznej kostki Rubika. Pobił rekord świata 
w średniej z 5 czasów oraz w pojedynczym ułożeniu jedną ręką 
– 13.57 sekundy. Wręcz nieprawdopodobne. Jedną ręką? Chyba, nie przesadzę, gdy napiszę, że czuję się trochę dumny. Dlaczego? Wyobrażam sobie na sali kilkuset zawodników z kilkudziesięciu krajów świata, wcześniej musiały być zapewne eliminacje i zwycięża Polak. I ta informacja w kilkanaście minut dociera do ojczyzny kostki, na Węgry i do Australii, i do Japonii, i prawie wszędzie.
Ja biję natychmiast kilka swoich własnych rekordów – w dotarciu do informacji. W dwie sekundy na You Tube odszukałem film. Michał po każdym ułożeniu kostki szeroko się uśmiecha pokazując białe zęby, (co mam z tymi zębami?) ciesząc się z wyniku. Okazuje się, 
że piętnaście sekund ogląda kostkę i dopiero potem układa. Szkoda, że przeszło trzydzieści lat temu o tym nie wiedziałem, że czasu oglądania kostki nie wlicza się do rekordu – to wspaniała dla mnie wiadomość. W kilka następnych sekund dotarłem do filmów i zobaczyłem jak się układa kostkę jedną ręką. Inny polski zawodnik ćwiczył cztery lata, by dojść do rekordowego wyniku około 11 sekund. Cztery lata. 
Czy to czas zmarnowany? Przecież to jego pasja.
W kolejnych kilkunastu sekundach przeczytałem informację o metodach układania kostki. Przestudiowałem metodę „Fridrich”. Okazało się, że znam ją doskonale. I w kilka sekund zapoznałem się z metodą Layer By Layer – czyli moją metodą. Okazuje się, że układałem kostkę metodą LBL w ogóle o tym nie wiedząc. Dwie warstwy – żadna sztuka, potem na trzeciej warstwie krzyż i następnie narożniki. To jak odkrycie, że mówi się prozą.
W pierwszej setce rekordzistów świata w ułożeniu kostki jest pięciu Polaków, tyle samo, co Włochów i Filipińczyków. Tylko jeden Rosjanin, a szesnastu Amerykanów. Z kolei dziesięciu Niemców i dziesięciu Japończyków. Jeden Australijczyk, ale na pierwszym miejscu. Okazuje się, że układanie kostki Rubika – na światowym poziomie – jest dość elitarne, obejmuje kilkanaście rozwiniętych państw świata. Jakaż promocja kraju. Podobnie jest z pływaniem. Sportowe wyniki w pływaniu odzwierciedlają stopień zamożności społeczeństwa. I politykę państwa. Przecież pływając w Wiśle nie osiągnie się mistrzostwa, no może w maratonie.
Pamiętam swoją pierwszą kostkę Rubika kupioną na Wolumenie w Warszawie. W sklepach nie było, wydawać się to to może dziwne, ale gospodarka planowana. Był początek lat osiemdziesiątych, gdy się pojawiły w Polsce. Były tak modne, jak dziesięć lat temu komórki. Telefon komórkowy w ręce – to kiedyś książka pod pachą i kostka w dłoni. Ćwiczyłem kilka miesięcy. Mój rekord to 26 sekund, ale bez oglądania, regularnie za każdym razem układałem w sekund około czterdzieści. Piszę o tym, nie dlatego – by się chwalić, ale by podkreślić, że zdaję sobie sprawę jakim osiągnięciem jest ułożenie jej w 6 sekund, a jedną ręką w 11. To jest niemożliwe. 
Ale co zrobić, skoro widzę na ekranie monitora – układa prawą ręką. I się uśmiecha.
W moich czasach grało się w piłkę, prawie każdego dnia wiele godzin, a w zimie w hokeja na lodowisku, które się samemu z kolegami z podwórka zrobiło. Kortów tenisowych było niezbyt wiele, a tak naprawdę, to nie było ich prawie wcale. Dzisiaj się likwiduje 
– nie można ich utrzymać. To ponoć kosztuje. Czy kalkulacja kosztów uwzględnia wszystkie czynniki?
Gdy byłem pacholęciem nie było telefonów komórkowych, Internetu, błyskawicznego dostępu do informacji, cyfrowej telewizji. Nie było kanału National Geographic ani Animal Planet, ale wiedziano jak wygląda krokodyl nilowy. I wszyscy wiedzieli gdzie leży Amazonka, a gdzie Nil. W szkołach były klasowe mapy – nic więcej. Dzisiaj mapy nosi się w komórce, Google Earth i podróż po całym świecie.
Piszę o tym, dlatego, że tydzień temu w luźnej rozmowie w pociągu zapytałem o najdłuższe rzeki świata inteligentnego młodzieńca z gimnazjum (laureat powiatowego konkursu fizycznego). Usłyszałem, że Amazonka płynie w Afryce, a Nil to Australia. Autentycznie. Kilka dni później rozmawiając z córką przyjaciół – uwaga – z maturzystką, utwierdzony zostałem – Amazonka to Afryka. 
Dlaczego? Wiem dlaczego. Każdego dnia bombardowani są przez tysiące informacji. Sieczka. Kiedyś najwyższe góry, najdłuższe rzeki, wielkie jeziora w Ameryce Północnej, półwyspy i wyspy, to były odkrycia, a dzisiaj? Jakie to ma znaczenie? A skojarzenia?
Jak można tego nie wiedzieć? Literatura, filmy, programy podróżnicze, tysiące powiązań i nawiązań. Czytelniku – apel. Zapytaj dzieci albo wnuki, zapytaj dzieci znajomych i przyjaciół, o Missisipi z dopływem Missouri, o Odrę i Wisłę, o Mierzeję Wiślaną – zapewne o niej nie słyszeli, o najgłębsze w Polsce jezioro, o najwyższą górę, o pustynię. I się nie przeraź. Zapytaj.
Ale to była dygresja. Bo od wiedzy młodzieży wracam do zębów ukrytych w tekście, do uśmiechów. Nie tak dawno premier objeżdżał Polskę „Tuskobusem” i w telewizorze z kim rozmawiał? Ze szczerbatymi ludźmi. Co widział? Bezzębne uśmiechy. To nie tylko kwestia wstydu, biedy nie należy się wstydzić, ale przede wszystkim jest to kwestia zdrowia.
Stąd moja prośba do największej partii opozycyjnej. Pomyślałem sobie, niech PiS wyznaczy sobie dziesięć celów do zrealizowania na najbliższe cztery lata. A może siedem? I praca organiczna.
I jednym z nich niech będzie zdrowie dzieci, konkretnie niech celem będą ich zdrowe zęby. Słyszałem o gabinecie w każdej szkole, postulat PiS-u, ale niech nie będzie to punkt programu medialny. 
Wyznaczyć trzech posłów, niech sporządzą raport, jak z higieną w szkołach, z opieką zdrowotną, niech sprawdzą, co jest realne, pomnożą przez dwa i niech opracują program. I potem… Niech walczą.
Redaktorka z TV pyta o posła Cymańskiego, o jego kłótnię z posłem Y i kiedy zmieni się prezes, a tenże cóż na to? „Dziękuję, za piękny uśmiech, którym zostałem przywitany”.
I nie musi dopytywać, gdzie podziała się słynna szpara między jedynkami. Niech zapyta, czy gospodyni programu wesprze projekt – gabinet dentystyczny w każdej dużej szkole. Nie jest to łatwe, znacznie łatwiej się likwiduje, ale… walczmy z bezzębnymi uśmiechami. A PiS niech zdobędzie Order Uśmiechu.
rekontra
 

Komentarze  

 
#1 Wyszyńska 2011-11-05 16:24
KAPITAN BRONA jest pedałem i ponadto spowodował trzęsienie ziemi w turcji oraz tsunamio w elektowni wodorowyj bo się nazywa jak ptak to pewnie lubi kurczaki złapie go policja po pijaku jak wypije lemoniade wim to bo znalazłam na ogódku ślimaka i wsadziłam sobie do cipy a ten ślimak ma jedno wszystko wiedzące oko i mi mówi że to zły marabut z tego czarnego ptaszyska a jestem redaktyrką wiadomości biorę ekip i ide na cmętasz zobaczyć czy wrona kradnie tam znicze bo z nazwiska to złodziejwidioła m go w biedanco jak kupował śmierdzące ptaki co śmierdzą bo to ryby sztygar brona to świnia bo je zdechłe ptaki Dziękuje Baardzoo wyszyńska Baaardzoooo lubię w dupę
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.