Tuska siły fachowe
Rekontra   
poniedziałek, 05 grudnia 2011 09:39

 

Premier Tusk, rządził cztery lata, wszystkie warianty składu już drugiego swojego gabinetu przećwiczył z doradcami na wszelkie możliwe sposoby, przeszło miesiąc główkował i kombinował, dobierał ministrów do ministerstw, albo też odwrotnie. I wymyślił fachowców – politycznych celebrytów - Nowaka, Muchę i Gowina. Ponoć zderzaki, ale, po co?

 

 

8135 dni temu, 17 lipca 1989 roku Lech Wałęsa zaproponował Tadeuszowi Mazowieckiemu objęcie stanowiska premiera. Jeżeli właśnie od tej daty zacząć liczyć czas budowy (trwania?) III RP, to lekko licząc minęły 22 lata ze sporym okładem. Na jednym oddechu, w tym samym akapicie dodaję, że II Rzeczpospolita licząc od dnia desygnowania premiera Ignacego Daszyńskiego przez Józefa Piłsudskiego, to niespełna 7600 dni, a więc prawie dwa lata mniej.
 
Czy można dokonać bilansu? Czy można porównać budowę II RP i jej osiągnięcia po 123 latach zaborów, z odbudową Polski „po komunizmie”? Jak najbardziej, i uważam, że wówczas było jednakże trudniej, ale nie rozwijam myśli, nie uzasadniam swojego przekonania o ogromie trudności, jakie wówczas napotykano i pokonywano.
„Po komunizmie” – w tym zwrocie mieszczą się lata okupacji sowieckiej i niemieckiej, następnie czas stalinizmu, lata komunistycznego terroru i jednoczesnego powołania nowej elity przez ówczesną „waaadzę ludową”. W 1956 roku mogło dojść do przełomu, ale według określenia Artura Sandauera, zegarek naprawiali ci, co go zepsuli. I nastąpił okres soc-stabilizacji, brak suwerenności i władza socjalizmu/komunizmu, z garbem nomenklatury partyjnej, 
aż do finału w postaci zbrodni stanu wojennego, i pogrzebanie nadziei milionów Polaków.
 
Czyli, chociażby ze względu na te około 8 tysięcy dni budowy państwa od nowa, można porównać dokonania II i III RP, i czas jest najwyższy, ale jedna rzecz wprost uderza. Stan nauki i ludzi nauki, stan kultury, a także poziom elit – w 1918 roku był nieporównanie wyższy, niż w 1989 roku, to fakt oczywisty.
I zatrzymajmy się jeszcze 
na chwilę przy rządzie Mazowieckiego. W 1989 roku ministrem transportu, żeglugi i łączności został Franciszek Wielądek z PZPR. Specjalista zastosowań matematyki w kolejnictwie, doktor nauk ekonomicznych w Szkole Głównej Handlowej. Od trzydziestu lat związany z PKP (rozwijam dla młodzieży akronim – Polskie Koleje Państwowe), najpierw programista, następnie projektant systemów i długo by wyliczać, czym kierował i czego był dyrektorem na kolei, a także, co wdrażał, nie zapominając jednakże, że były to czasy komunizmu i socjalistycznej ekonomii, czyli żadnej, ale w końcu został ministrem.
 
I po dwudziestu dwóch latach Polska jest w dalszym ciągu w budowie, a kolej w przebudowie, jej torowiska są rozgrzebane, a rozkłady pociągów są układane w elektronicznych bazach danych, a harmonogramy przerachowywane w arkuszach kalkulacyjnych, i mamy ministra Nowaka. Ale zaraz dojdę do osoby nowego ministra.
 
Pamiętam tamten czas, jako pasażer pociągów, przemierzałem Polskę wzdłuż i wszerz – wówczas się dało, dzisiaj wątpię, ale wiem, że był to czas ministrowania Wielądka,. I jako świadek historii mogę potwierdzić, że pociągi chodziły w miarę punktualnie, szczególnie latem.
Oczywiście nie tak jak w II RP. Wówczas to, gdy słyszano daleki gwizd lokomotywy, czy bliski stukot kół, regulowano zegarki. Jak przed wojną osiągano punktualność na kolei? Banalnie łatwo. Maszynista w kieszonce kamizelki trzymał zegarek z dewizką i po prostu w miarę potrzeby, pociąg zwalniał i go przyspieszał, we właściwym momencie. Zwykły przedwojenny fachowiec. Dzisiaj GPS-y i elektronika, zegarek w komórce i drugi na ręku, sygnalizatory i komunikatory, i na kolei bardak. 
Wczoraj wieczorem przeczytałem hasło „Polska” z Tomu IV, zeszyt 3, Encyklopedii Nauk Politycznych, Warszawa 1939, wydawnictwa Antyk – prawie reprint, stąd moje skojarzenia II RP vs. III RP. Polecam. 
I czytam, że monarchia habsburska rozpadła się sama pod koniec października 1918 roku, 9 listopada ogłoszono w Niemczech republikę, a 10 listopada przybył z Magdeburga do Warszawy Józef Piłsudski. Już 11 listopada Rada Regencyjna przekazała brygadierowi Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo, a po trzech dniach dekretem 
z 14 listopada Rada Regencyjna złożyła w jego ręce swoje obowiązki i „odpowiedzialność względem Narodu Polskiego”. Szybko? Trwało to tydzień.
Siły fachowe
 
Tego samego dnia Józef Piłsudski dekretem polecił Ignacemu Daszyńskiemu, mianowanemu premierem, aby uwzględnił w składzie swego gabinetu siły fachowe bez względu na przekonania polityczne i aby opracował „projekt najwyższej władzy reprezentacyjnej republiki Polskiej”. Tydzień później po nieudanej misji Daszyńskiego na czele gabinetu stanął inżynier kolejowy, działacz związkowy Jędrzej Moraczewski. Błyskawiczne tempo? Warto dodać, że objął jednocześnie ministerstwo komunikacji, a w późniejszym czasie był trzykrotnie ministrem robót publicznych. Faktem jest, że rządy w II RP często upadały. Ale Gdynię zbudowano i magistralę węglową, łączącą ją z Górnym Śląskiem też. Nowoczesna inwestycja komunikacja została zbudowana w ciągu zaledwie siedmiu lat. Czy III RP, ma na koncie podobny sukces?
 
Dygresja na drugim marginesie. Premier Tusk, rządził cztery lata, wszystkie warianty składu już drugiego swojego gabinetu przećwiczył z doradcami na wszelkie możliwe sposoby, przeszło miesiąc główkował i kombinował, dobierał ministrów do ministerstw, albo też odwrotnie. I wymyślił fachowców – politycznych celebrytów – Nowaka, Muchę i Gowina. Ponoć zderzaki, ale, po co? Komentarz? 
Posłanka Mucha jest, nie przeczę. I zauważam, że mnie również udziela się powszechne ogłupienie poprawnością polityczną (ulegam szantażowi moralnemu?), a świadczy o tym fakt, iż odnotowałem brak w rządach II RP jakiejkolwiek kobiety.
 
Co mi strzeliło do głowy, wczoraj poznając kolejne nazwiska ministrów z Ministerstw Aprowizacji, a także Poczt i Telegrafów, Rolnictwa i Dóbr Koronnych, Robót Publicznych, ale również Kultury i Sztuk Pięknych, i wielu innych o zacnych nazwach, a więc co mi do głowy przyszło, by spostrzec, że w rządzie nie było ani jednej kobiety? Czyżby były tak mało politycznie uświadomione? 
 
I nie licząc lat, które minęły i nie wypominając kolejnych porażek, mamy oto rok 2011, mija miesiąc od wyborów i mamy cztery lata na stanowisku premiera Donalda Tuska. Zbierał doświadczenia, pilnie się uczył, zmieniał 
na naszych oczach i słyszę od niego: „Zdajemy sobie sprawę, że w tych trudnych czasach Polacy będą oczekiwali od nowego rządu odwagi, determinacji i skrajnej bezinteresowności”. 
I dowiaduję się, że ministrem transportu, a zarazem budownictwa i na dodatek gospodarki morskiej został właśnie Sławomir Nowak, reklamiarz fachowy. 
Pytam. Po czterech latach rządzenia Tusk wynalazł takiego fachowca? A może to niezrozumiały przeze mnie akt odwagi? Akt trudno dostrzegalnej politycznej determinacji? A może ten awans jest dowodem skrajnej bezinteresowności? 
Widać jak czas Polsce ucieka. Media donoszą, że ponoć w Polsce pełno osób legendarnych i wręcz wybitnych wybitnością. Wybitny reżyser i wybitne jego dzieło, wybitny pisarz i wspaniałe dzieło, legendarna tramwajarka, i legenda szofer, najwybitniejszy ekonomista, a także filozof, no i wielu mistrzów – mistrz jeden i drugi, śniada z Mellerem. Tylko nie ma rzemieślników, zwykłych fachowców. Musiało trafić na Nowaka i Muchę. 
 

Komentarze  

 
#1 bicodarygu 2012-02-11 17:25
They might go months or even years without accident or injury but all it takes is one moment of lack of concentration and they will wish they would have never taken up woodworking or boat building in the first place. Spanish colonists noted that miners and other workers could work twice as long when chewing coca leaves, and without complaining of thirst, fatigue, and hunger. Boat building tools such as bench grinders can be used to sharpen your knife, however they are not a very resourceful way of going about it and besides you might not own one. enfeebling Cloud computing is a new and still developing data storage model that creates some new and interesting challenges for developers and security professionals alike. But there was a problem:You see, playing video games now days is no easy task.
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.