Reklama

Rok kompromitacji mediów, rok KomprMedu
Rekontra   
czwartek, 05 stycznia 2012 08:29

 

Miniony rok, był Rokiem Czesława Miłosza (…) Czy ktokolwiek, jakiegokolwiek dnia mijającego roku w mainstreamowej prasie, w mediach, w Dzienniku Telewizyjnym nazwanym Faktami, Wiadomościami, Wydarzeniami czy Informacjami, w Roku Miłosza przeczytał/usłyszał, że wybitny poeta przez pięć lat wiernie służył reżimowi komunistycznemu? 

 

 

,„Choć właściwie trudno to nawet nazwać fałszerstwem (…). Po prostu zastępuje się jedne bzdury innymi. Większość materiałów, które przechodziły przez jego ręce, nie miała żadnego związku z rzeczywistością, nawet takiego, jakie na ogół ma zwykłe kłamstwo” – Winston Smith, „Rok 1984” George’a Orwella.

 

„Rzucam polityczną bieżączkę” – donosiłem tydzień temu. I tak też się stało. Los zrządził, że przez cztery dni, nawet będąc przypadkowym, biernym widzem przeskakiwania przez telewizyjne kanały, a także wówczas, gdy sam brałem pilota do ręki – ani na sekundę nie trafiłem do studia Dziennika Telewizyjnego. Poprzestanę na tym określeniu – Dziennik TV. Czy nazwie go ktoś Faktami, Wiadomościami, Wydarzeniami czy Informacjami, to i tak to będzie Dziennik TV, tkwiący korzeniami w głębokim peerelu. Przez cztery dni do mojej świadomości nie wepchnięto żadnego wydarzenia, nie zapoznano mnie z żadną informacją, nie usłyszałem, co mam myśleć/sądzić o czymkolwiek. Absolutna myślowolność.

 

Podobnie z prasą – nie wiem, jaka jest/była przez te cztery dni narracja. Czy w dalszym ciągu winien „Kaczyński” i kaczyzm, czyli winien jest podmiot/przedmiot medialnych spektakli nienawiści/pogardy? Co powiedział, 

a co ostentacyjnie przemilczał 

i co o tym sądzić, co uczynił, a czego nie zrobił, no i czy ma nowego kota, gdyż poinformowano, że „stary zdechł”?. Stary był „leczony w luksusowej klinice” – dowiedziałem się ze szczujnej „Gazety Wyborczej”. 

A gdyby klinika nie była luksusowa, gdyby Jarosław Kaczyński ukochanego kota Alika nie leczył, tylko, aby ulżyć cierpieniom, kazał uśpić? Gdyby nie podłączono kota do kroplówek, stałby się skąpcem bez serca, kocim mordercą? Zapewne.

 

Wziął nowego kot – nie kupił, wziął ze schroniska. Czego się przyczepić? Czepiono się, że kot okazał się kotką. Pierwsza kotka. Na wszystkie strony ten fakt jest nicowany. Wyborcza cytuje tabloid – (po jaką czerską prawdę, po jakąż cholerę) – że „ceny badań kota są takie, jak w prywatnych szpitalach dla ludzi». Zgroza.

 

Narracja, nowomowa, forma totalitarna

Narracja to sposób językowego ujmowania przedstawianych w tekście zdarzeń, nagich faktów. Ale nie w tubylczych mainstreamowych mediach. W Polsce – gazetowa narracja podsuwa jednocześnie czytelnikowi ocenę. Adelaida Jepaczyn do księcia Myszkina mówi – „A zauważyłam, że pan, gdy tylko zacznie opowiadać, przestaje być filozofem”. Ta obserwacja daje sporo do myślenia. Dzisiaj pracownicy mediów relacjonując najbłahsze wydarzenia, wiedzą, jaki jest porządek świata, jakie niesie sensy i ku czemu zmierza. W lot chwytają oczekiwania władzy. Wywiad telewizyjny nie jest rozmową, jest wyduszaniem tezy. Przydusza się delikwenta, 

co rusz chwyta za gardło, przerywa w pół słowa, i dybie. Wczoraj stałem się naocznym świadkiem, gdy blondgwiazdka TVN łowiła myśli Jadwigi Staniszkis. Wargi zacięła ponad zwykłą miarę, z ust uczyniła szparkę, by sprawniej cedzić słowa. Wiedziała, do czego zmierza. Tezy polowania? Kaczyński zawiódł. Opozycja zawodzi. A jest światowy kryzys. Można zdechnąć ze śmiechu, tylko jak się zapatruje na to MinZdrow?

 

Sparafrazowałem spostrzeżenie Michała Głowińskiego, dotyczące „nowomowy”, to jeszcze cytat: „nie ulega wątpliwości, że narracje z nowomowy wyrosłe i nią bezkrytycznie się posługujące są jednym z przejawów formy totalitarnej”. 

 

„Celem nowomowy było nie tylko dostarczenie środków odpowiednich do wyrażania światopoglądu oraz myśli właściwych dla zwolenników angsocu, lecz również uniemożliwienie swobody myślenia. Zakładano, że jakakolwiek herezja myślowa stanie się całkowicie nierealna, przynajmniej, jeśli chodzi o ujęcie jej w słowa” 

– z Aneksu do Nowomowy, „Rok 1984”.

Rok 2011 to rok stadnego myślenia, a także „jednomyślne” nadawanie wagi wydarzeniom, piętnowanie myślących inaczej. Największą myślozbrodnią uczyniono kwestionowanie oficjalnych przyczyn tragedii smoleńskiej. Druga myślozbrodnia – to pamięć o Lechu Kaczyńskim w jakiejkolwiek formie wyrażona.

 

Jedne fakty się bagatelizuje inne wyolbrzymia.

Przykład bagatelizowania? Fatalna kondycja budżetu państwa, o której to kondycji można przecież wnioskować pośrednio. Jak? Z listy leków refundowanych usunięto 847 pozycji, albo też dowiadując się o oszczędnościach na/w oświacie. „Życie Warszawy” podaje, że „100 mln zł chce oszczędzić Urząd Miasta” „po wprowadzeniu zmian w regulaminie wynagrodzeń nauczycieli”. Pytam – co to znaczy zaoszczędzić? Zmiana w regulaminie (nowomowa w laboratoryjnej wręcz postaci), to po prostu obniżenie pensji (nie wynagrodzeń) nauczycieli. Przecież taki jest jedyny sens tej informacji. W kieszeniach warszawskich nauczycieli będzie mniej o 100 milionów złotych. 

Przeprowadzam w czasie rzeczywistym eksperyment. W czasie rzeczywistym, czyli piszę felieton, i jednocześnie zaglądam na portal internetowy. Jestem na Onecie i oto tytuł informacji: „Ceny leków obniżyły się o ponad 10 procent”.

Uśmiechając się, natychmiast sporządzam prostą symulację. Lek X kosztował 4 złote, nowa cena wynosi 6 złotych, jednocześnie cenę leku Y z 6 złotych, obniżono do 3 zł. Proste rachunki – obniżka wynosi 10 proc.? A jakże. To teraz łyżka dziegciu wlana do mózgu. 

 

Lek X musi zażywać dziesięciu pacjentów, natomiast lek Y dwóch. Obniżono cenę leków o 10 proc. (patrz tytuł notatki), i tak się stało, ale chorzy łącznie zapłacą o 25 proc. więcej. Mamy obniżkę o 10 proc., czy podwyżkę o ponad 25 proc.? 

 

„Wszystkie dane statystyczne były czystą fantazją, tak samo w wersji oryginalnej, jak i w skorygowanej. Nowe liczby brał po prostu z głowy, zgodnie zresztą z tym, czego od niego oczekiwano”.

Jeszcze inaczej, łopatą do głowy. Ledwozdrowy, którego dopadł przecinkowiec cholery podczas kuracji musi zażyć dziesięć dawek leku X (cenę podniesiono o 2 złote) i dwie dawki leku Y (obniżono o złotych trzy). Kuracja po korekcie refundacyjnej jest droższa o przeszło 25 procent. Wystrzegać się przecinkowca cholery, rzucić media. 

 

Na innym portalu czytam: „Usunięte 847 produktów stanowiło wartościowo za 9 miesięcy 2011 r. – 1,4 mld zł sprzedaży i 0,93 mld zł refundacji NFZ, co stanowi 15,5 proc. całości kwoty refundacji” i zapytałbym, jak interpretować tę informację, ale… nie ma kogo. 

 

Czyli bagatelizowanie i pomniejszanie, manipulowanie liczbami, a z drugiej strony widzimy nadmuchiwanie wydarzeń czwartorzędnych, mało istotnych, po prostu robienie wody z mózgów czytelników, propaganda sukcesu – by rzecz nazwać właściwą nazwą. Oto natknąłem się na tytuł w polskiej gazecie: „Niemcy zachwycają się polską prezydencją” i czytam, że „niemieccy eksperci nie mają wątpliwości, że polskie przewodnictwo zostało w Niemczech zauważone – przynajmniej wśród elit”. Konstrukcja zdania dowodzi, że interpretacja została wyssana z dziennikarskiego palucha, „zauważone”, „przynajmniej” wśród „elit” – prawie każde użyte słowo można umieścić w cudzysłowie i nie potrzeba językoznawcy, by wykpić konstrukcję informacji, a ponadto medialny zachwyt świadczy o skali zakompleksienia nadwiślańskiego mainstreamu. 

Ale obok tej medialnej (gazetowo – telewizyjnej) rzeczywistości, istnieją inne, oczywiście nie są one równoległe –przecinają się. Czego by pan życzył nam wszystkim w nowym roku – pytają reżysera Antoniego Krauze. „Przede wszystkim prawdy” – pada odpowiedź. 

 

Miniony rok, był Rokiem Czesława Miłosza, autora „Zniewolonego umysłu”. Test dla czytelników. Miłosz to przede wszystkim autor słów: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego/ Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając”, a Herbert to dziesiątki, jeżeli nie setki wierszy, które mamy/nosimy w pamięci. Herberta „Kołatka”: „moja wyobraźnia/ to kawałek deski/ a za cały instrument/ mam drewniany patyk/ uderzam w deskę/ a ona mi odpowiada/ tak-tak/ nie-nie”

Czy ktokolwiek, jakiegokolwiek dnia mijającego roku w mainstreamowej prasie, w mediach, w Dzienniku Telewizyjnym nazwanym Faktami, Wiadomościami, Wydarzeniami czy Informacjami, w Roku Miłosza przeczytał/usłyszał, że wybitny poeta przez pięć lat wiernie służył reżimowi komunistycznemu? 

 

W roku kompromitacji mediów, w Roku Komprmedu, było to niemożliwym. 

rekontra

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.