Reklama

nie mieli litości dla księży
Aldona Zaorska   
piątek, 03 czerwca 2011 13:04

Ks. Rudolf Marszałek (1911-1948)
Droga prawie tradycyjna
Urodzony 29 sierpnia 1911 roku w Komorowicach, w powiecie bielskim. Po ukończeniu nauki odbył ochotniczą służbę wojskową w Szkole Podchorążych Piechoty w Zambrowie i Cieszynie, gdzie należał
do 4. Pułku Strzelców Podhalańskich, a w końcu w Bielsku, skąd w 1932 roku odszedł do rezerwy w stopniu podporucznika piechoty. W 1932 roku wstąpił do...

{jcomments on}

Seminarium Zagranicznego Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców w podbydgoskich Potulicach. Ukończył studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i 3 marca 1939 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

„A więc wojna!”
W lipcu 1939 roku młody ksiądz Rudolf został powołany do wojska jako kapelan 58. Pułku Piechoty w Poznaniu. Wziął udział w kampanii wrześniowej i razem z Armią Poznań trafił do oblężonej Warszawy. Po klęsce wrześniowe szybko został aresztowany i trafił na Pawiak.
Na szczęście dla niego był to początek okupacji i zaledwie „akcja prewencyjna”. Został zwolniony już w listopadzie, natychmiast wstąpił do konspiracji. Nawiązał kontakty z organizacją – „Komenda Główna Wojska Polskiego”. Został przez nią wysłany do Bielska, gdzie tworzył zalążki tajnej organizacji Orzeł Biały. Orzeł Biały stopniowo rozszerzał działalność na Górny Śląsk i woj. krakowskie, a ks. Rudolf został naczelnym kapelanem organizacji. Niestety na skutek wsypy, organizacja została zniszczona a zdekonspirowany ks. Rudolf w marcu 1940 roku otrzymał kategoryczny rozkaz do polskiego wojska tworzącego się we Francji. Nie udało mu się uciec – na dawnej granicy austriacko-węgierskiej został aresztowany przez gestapo. Przez rok przebywał w obozach zagłady w Mauthausen i Gusen. Na skutek bardzo złych warunków stan jego zdrowia stale się pogarszał. W czerwcu 1943 roku został zwolniony do domu. Kuria Arcybiskupia w Krakowie mianowała go wówczas rektorem kościoła w Bystrej Mikuszowicach, gdzie przebywał aż do końca wojny. Cały czas działał jednak w konspiracji, pełniąc funkcję kapelana Batalionów Chłopskich na terenie Śląska Cieszyńskiego.

Druga okupacja
Już po „wyzwoleniu” pierwszych ziem Polski przez Armię Czerwoną okazało się, że tysiące ludzi pozostało w konspiracji tworząc oddziały NSZ zwalczające NKWD, UB i ich szpicli. Ks. Rudolf Marszałek już w kwietniu i maju 1945 roku zaczął odwiedzać oddziały NSZ dowodzone przez Henryka Flamego „Bartka”, pełniąc wśród nich posługę kapłańską. Uczynił wtedy ruch zadziwiający – w czerwcu 1945 roku, nie mając zgody przełożonych zgłosił się do podległego komunistom Wojska Polskiego. Został przyjęty jako kapelan wojskowy. Jednocześnie ponownie nawiązał kontakty ze śląskim okręgiem NSZ. Szybko okazało się, że UB i rozpoczęło poszukiwania kapłana. W tej sytuacji ks. Marszałek zwolnił się z wojska i przez zieloną granicę przedarł się do Norymbergii, gdzie przebywał biskup polowy Armii Andersa – Józef Gawlina.

Nie mógł żyć poza Polską 
Od niego ks. Marszałek otrzymał nominację na kapelana wojskowego w Norymberdze. Ksiądz Rudolf dokonywał wizyt duszpasterskich w rejonach, gdzie istniały skupiska Polaków – w Bambergu, Koburgu i Monachium. Stały kontakt utrzymywał z dowódcą Brygady Świętokrzyskiej płk. Antonim Szackim „Dąbrowskim”. Pomimo, że w Polsce szukało go UB, już w grudniu 1945 roku zdecydował się wrócić. Początkowo przebywał u rodziców, potem w Warszawie, a od wigilii 1945 roku w Bystrej-Mikuszowicach. Komuniści nie zaprzestali poszukiwań. W lipcu 1946 roku sytuacja stała się już tak niebezpieczna, że ksiądz Rudolf po raz kolejny musiał uciekać. Najpierw trafił do Szczyrku a następnie na dwa miesiące do partyzanckich oddziałów „Bartka”, wprost do lasu. Tam poznał, jak rozpaczliwa jest sytuacja żołnierzy, którzy nie mogli ani opuścić swojego schronienia, ani długo w nim pozostawać. Aby im pomóc, jeszcze raz postanowił przedrzeć się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech.

Zdrada
W Monachium spotkał się z bs. Gawliną i płk. „Dąbrowskim”. Polecili mu przekazanie rozkazu demobilizacji ukrywających się oddziałów i przekształcenia ich w organizację polityczną. Wrócił do Polski. Już 1 grudnia 1946 roku, kiedy przebywał w Katowicach, skontaktował się z nim Henryk Wendorwski – żołnierz Flamego, a w rzeczywistości – agent NKWD i zdrajca. Spotykając się z nim ks. Marszałek nie miał pojęcia, że rozmawia z radzieckim szpiclem. Przekazał mu informacje przywiezione z Monachium. Już 12 grudnia ks. Rudolf został aresztowany przez UB i przewieziony do więzienia w Katowicach. Tam po raz pierwszy poddano go brutalnemu śledztwu. Potem ks. Marszałka przewieziono do Więzienia Karno-Śledczego nr 2 Warszawa Mokotów. Trafił w łapy kolejnych katów: Bolesława Wydrzyńskiego, Antoniego Trybusa i Jana Matejczuka. Po półrocznych torturach – 16 sierpnia 1947 roku śledztwo formalnie ukończono. Akt oskarżenia sporządził oficer śledczy Edgar Kaczmarek, a zatwierdził go sam Adam Humer.

Proces, wyrok, śmierć
Jawny proces ks. Marszałka odbył się w dniach 14-17 stycznia 1948 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Składowi sędziowskiemu przewodniczył sędzia Roman Abramowicz, ławnikami byli Jana Kostrzebski i Bronisław Wacławski. Oskarżał podprokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej Mieczysław Dytry. Ksiądz Rudolf został skazany na trzykrotną karę śmierci, utratę praw publicznych, obywatelskich i honorowych na zawsze oraz chociaż niczego nie posiadał – na przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. Skarga rewizyjna nic nie dała, tak samo jak prośba o łaskę rutynowo złożona przez obrońcę księdza do Bolesława Bieruta. 10 marca 1948 roku o 21.55 sierżant Piotr Śmietański w mokotowskim więzieniu strzałem w tył głowy zamordował ks. Marszałka. Jak wielu innych bohaterów podziemia, ks, Marszałek nie ma dziś nawet grobu. Prawdopodobnie jego ciało zostało wrzucone do bezimiennego dołu na cmentarzu służewieckim. Ani zdrajca Wendrowski, ani żaden z morderców ks. Marszałka nigdy nie odpowiedział za swoje zbrodnie.

Źródła:
Leszek Żebrowski „Nikomu nie odmawiał posługi. Męczeństwo księdza Rudolfa Marszałka (1911-1948)” www.mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl

 

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.