Reklama

Jaki rok?
Andrzej Leja   
piątek, 13 stycznia 2012 08:57

 

Na początek szczypta optymizmu. A wszystko przez te pierwsze, wyjątkowo ciepłe dni stycznia. Ba, u mnie w lesie, jak na tę porę roku, niemal gorąco. A nie wiem czy państwo pamiętają przysłowie: „Gdy w Nowy Rok skwar i upał, baran wilka będzie chrupał”. Zdaje mi się, że to wielce obiecująca zapowiedź całkiem dobrego roku, gdy większość tych baranów, które w październiku wybrały nam to, co wybrały, wreszcie przejrzy na oczy i schrupie właściciela wilczych oczu. Jeśli tak będzie, uznam rok 2012 naprawdę za udany. {jcomments on}

Co prawda, jak to mówią bracia Rosjanie, Pażywiom, uwidiem, ale pomarzyć przecież można. Tym bardziej, że ludowe przysłowia to mądrości narodu…

 

 

Perpetuum mobile…

Niech to zostanie między mną, Tobą a latarnią drogi czytelniku, ale jesteśmy świadkami istnego politycznego perpetuum mobile. Odwieczne marzenia naukowców, fizyków, konstruktorów i filozofów, by uczynić ludzkość szczęśliwą, stała się udziałem Tuska. Wygląda na to, że wynalazł… Stało się. 

To wszystko się już napędza „samo”. Cokolwiek Tusk zrobi, a bardziej prawdziwe jest czego „nie zrobi” (bo praktycznie w aspekcie poważnego „rządzenia” to niemal nic nie robi, albo bardzo niewiele) Tusk trwa. Jest. Rządzi. Pokazuje się. Uśmiecha się. Ma wilcze oczy. Jest guru aktora Kociniaka i innych celebrytów. Jest Słońcem Peru i pewnie jeszcze wielu innych państw. Jest, krótko mówiąc – naszym słoneczkiem. Gra w piłkę. I trochę rządzi. I znowu gra w piłkę. Szusuje w Dolomitach. Często odwiedza Sopot. Wraca do Warszawy i znowu Sopot. I znowu Dolomity, ach jakie nudne jest to szusowanie na nartach. Nagrania w telewizorniach. Ach, trzeba się przygotować, by ładnie wyglądać. Stanę przed lustrem i poćwiczę. Heloł, heloł, Ajm fajn, hał ar ju? I jeszcze trochę po niemiecku. A potem, jak opowiadał „Rzeczpospolitej” Paweł Piskorski, Tusk znowu wstaje rano, staje przed lustrem i powtarza tym razem sobie: „Żeby nie spieprzyć, żeby nie spieprzyć…» Tymczasem sprawy dużego środkowoeuropejskiego kraju toczą się prawie same. To prawie zawsze jednak czyni różnicę…

 

Jest bezpieczniej…

Prawdę mówiąc (pisząc…) nigdy nie przewidywałem, że pochwalę Donalda Tuska. Tymczasem gwoli sprawiedliwości trzeba to uczynić. Jest na przykład bezpieczniej. Zaobserwowałem to podczas sylwestrowego wieczoru. W ubiegłym roku kanonada petard trwała całą godzinę. W tym roku ledwie ponad kwadrans. Zagrożenie utraty oka czy palca prawie cztery razy mniejsze. Jest bezpieczniej. Znaczy się im gorzej, tym lepiej. Palacze wypalą znacznie mniej papierosów (akcyza, drożyzna…), lubiący wypić mniej wypiją, zdrowsze wątroby. Znacznie spadnie ilość samochodów na drogach, paliwo niemiłosiernie wprost drogie, widziałem ostatnio na stacji benzynowej starszego pana, tankującego cztery litry. No jest bezpieczniej. Jest lepiej. Kręci się… I tylko złośliwi wtrącają, że „lepiej to już było”. Ale kto tam słucha malkontentów…

 

System kłamstwa…

To już nie są pojedyncze kłamstwa poszczególnych ludzi PO, czy też członków ich rządu. „Oni” stworzyli „system kłamstwa” niemal doskonały. Ludzie słyszą i wiedzą, że to kłamstwo, pic na wodę i fotomontaż i… nic. Nic się nie dzieje. Istne perpetuum mobile władzy opartej na coraz bezczelniejszym kłamstwie. A „oni” do tego stopnia udoskonalili system, iż już nie muszą zmieniać Polski naprawdę, wystarczy, że będą gadać, gadać, gadać, co znaczy tak naprawdę: kłamać, gadać, kłamać. Na wszystkie problemy mają w zanadrzu kłamstwo, bądź gadulstwo. Kolej? Nie ma problemu, już minister Nowak coś wymyśli. Służba zdrowia, ach, minister Arłukowicz ma taką gadkę, że może się zachwycać tym co mówi przez wiele godzin, czego dał próbkę 30 grudnia w czasie swoich wystąpień przed sejmową komisją zdrowia. Bali się, że przegrają wybory – puścili bajkę o 300 mld, które załatwią w Unii. Mają kłopoty z wejściem w życie niemądrej ustawy, przygotowanej przez Kopacz, już Arłukowicz gotów kręcić na oczach milionów ludzi, twierdząc na przykład, że nowa lista leków refundowanych będzie gotowa „dzisiaj” i że pacjent 1 stycznia nie będzie miał żadnych problemów, zaś lekarze wspólnie z ministrem będą „monitorowali”(„monitorowali” to ostatnio wręcz słowo klucz w wyjaśnieniach platfusów dotyczących kłopotów z listą leków refundowanych, nawet Kidawa-Błońska nauczyła się tego trudnego słowa). Ot, jedna z tych wielu „bajek Arłukowicza”, a opowiadacz wpada w taki samozachwyt, że zaczyna sam w te bajki wierzyć. 

 

Zdumiewa w tym systemie kłamstwa jedno, i to w sposób znaczący odróżnia „onych” od czerwonych. Czerwonym nikt nie wierzył, nawet oni sami nie wierzyli w to, co wygadywali „ natomiast w bajki platformersów ludzie wierzą i ten fakt mnie zdumiewa nieustannie. To jest właśnie ten niemal doskonały system kłamstwa, który stworzyli ludzie PO. Wszyscy wiedzą, że kłamią aż im para leci z nosa, gęby i uszu, a i tak głosują na kłamców. Przyjdzie czas, że ludziska będą pisać naukowe dysertacje na ten temat. Klasyczny chyba przykład psychologicznej patologii bratania się prześladowcy i prześladowanego. Jak Leopold Masoch i Markiz de Sade. Jak więzień i strażnik mamra, jak kat i ofiara. Wreszcie jak współczesny „idiota” i platformers. Ten sam związek, ta sama zależność. I tak samo na koniec człowiek budzi się nie tylko z rączką w nocniku.

 

Jest taka wstrząsająca scena w „Pożegnaniu z Marią” Tadeusza Borowskiego, gdy Żydówka Sara mówi do Tadeusza: „ My wszyscy kogoś lub coś udajemy, chodź idziemy udawać, że się kochamy(…), Żydzi udają, że nie są Żydami. Świnie udają, że są ludźmi”. Koniec cytatu. Historia lubi powracać jako farsa. W czasach Borowskiego to „udawanie” wynikało często ze śmiertelnego przerażenia i strachu. Jaki jest fenomen tego podłego w stylu „udawania” w czasach nam współczesnych?

 

Złotousty 2

Jeszcze o ministrze Bartku. Nie poprawiać i nie obrażać się, bo nie napiszę przecież – „o Bartoszu”, bo to zbyt poważnie w stosunku do zachowania i tego co plótł w ostatnim czasie minister zdrowia. 

Ale ad rem. Nie sądziłem, że tak szybko u platfusów znajdzie się ktoś, kto zagrozi pozycji Tuska w tzw. złotoustości. Zapomniałem jednak o tym, że złotoustość to jeden z tych sportów (oprócz oczywiście piłki kopanej, ale ta już wkrótce zostanie wpisana do konstytucji jako sport narodowy pod nazwą „gra w tuska”), które są najpilniej ćwiczone w obozie platfusów. Także niespodziewane objawienie pod koniec minionego roku talentu Arłukowicza, nie powinno jednak mnie dziwić. Raz, że zawsze był w miarę wygadany, dwa, – patrz wyżej, czyli trening, trening, trening. A trening, jak wiemy, czyni „miszcza”. I tak Bartek Arłukowicz zabłysnął nam w ten specyficzny sposób. No po prostu oratorski sukces. Gdy Złotousty nr 1 skrył się przed świętami przed gniewem ludu, jak to ma zresztą w zwyczaju, od razu pojawił się następca. Tak, tak, świat nie znosi próżni. Szkoda tylko, że wszystko odbyło się w znanym od wieków stylu pleć pleciugo, byle długo… 

Ot i cały złotousty 2!

 

Nikt nie będzie dumny, że żył w czasach Tuska…

Gdy wspominam tych wszystkich, pożal się Boże, władców, którzy rządzili Polską za mojego życia, nie przychodzi mi do głowy bardziej trafne słowa niż pogarda dla nich. Cyrankiewicz, który groził, że władza socjalistyczna utnie rękę na nią podniesioną, Gomułka, mordujący bez skrupułów swoich politycznych przeciwników i znęcający się nad narodem wielogodzinnymi, nudnymi jak przysłowiowe flaki z olejem, przemówieniami, niemal jak Castro, czy współczesny Tusk podczas pierwszego expose, Gierek, którego dziś głównie wspomina się prześmiewczo okrzykiem Pomożemy, a który doprowadził w roku 1976 do wpisania do konstytucji obowiązku wieczystego sojuszu ze Związkiem Radzieckim (sic!), Jaruzelski- kłamca, zbrodniarz, sowiecki agent i tchórz w jednym, czy też po 1989 roku przypadkowi, często dziwni, wyciągnięci jakby z kapelusza premierzy typu Bielecki, Pawlak czy Suchocka, albo postkomuniści: Miller, Cimoszewicz czy Oleksy. Całkiem spora galeria bardzo dziwnych postaci, ludzi, którzy nigdy nie byliby godni pozostawać na czele takiego narodu jak polski, gdyby nie rzeczywiste czy mentalne zniewolenie większości Polaków i wszechogarniające zakłamanie. Nigdy w istocie nie przestawało mnie to zdumiewać, że niemal zawsze to były jakieś polityczne dziwolągi. Gdy dodamy do tej listy Wałęsę i komunistę Kwaśniewskiego, to jeszcze mocniej zilustruje moją tezę, w jak smutnym i pokracznym politycznie kraju przyszło mi pędzić ziemski żywot. A teraz doszli jeszcze Tusk i Komorowski. Już w „Doktorze Żywago” można usłyszeć (czy przeczytać), bodajże z ust Lary, jakże współcześnie brzmiące słowa, iż Komarowskim tego świata zawsze dobrze się wiedzie. Święte słowa towarzyszu Pasternak.

 

Zdarzają się oczywiście czasy, z których ludzie są dumni. Są dumni z kraju, w którym się urodzili oraz dumni z ludzi, którzy rządzą. Ja miałem takich zaledwie kilka lat. Gdy premierami byli Jarosław Kaczyński i Jan Olszewski oraz w czasach prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego. Jak na ponad 50 lat życia to zbyt mało, prawda? Dlatego wciąż czekam na więcej. Mam nadzieję, że nie myślicie, iż to czekanie na Godota?

 

Czy Cezary Michalski ma seksapil?

Dawny fałszywy prawicowiec został przyjęty na kanapę lewackiej lewicy i musi się naprawdę starać. I bardzo się stara, stara się. Nic dobrego oczywiście z tego nie wynika. Były mąż Manueli Gretkowskiej pisze coraz większe głupstwa. Istna równia pochyła. W ubiegłym roku był wywiad rzeka z persona non grata. Pomińmy milczeniem. Ostatnio zaś, tuż przed nowym rokiem, prognozując co się stanie z czołowymi politykami w 2012 roku, wśród morza nikomu niepotrzebnych i niezbyt mądrych słów, (min. takie oto kwiatki: Po prawej stronie jest wielki „Kaczor”, podgryzany przez wszystkich, z którego uchodzi wolno powietrze. Przypomina starego wieloryba, którego podgryzają wszystkie małe rybki), wypowiedział między innymi następujące: Seksapil Tuska jest nieograniczony. Nawet mi miękną nogi… Uff, mi mięknie zupełnie coś innego. Cóż, Cezary Michalski nie ma seksapilu nawet za grosz…

 

Dziemdziela ma się dobrze…

Nikt nie dorysowuje mu okularów. Może tylko troszkę wyblakł, wypłowiał. A tak ogólnie ma się całkiem dobrze. Wisi spokojnie na Malczewskiego. W moim lesie. Jedyny szkopuł, że wisi bezprawnie. Zgodnie z ustawą już 23 października minął termin, w którym z budynków, słupów ogłoszeniowych, tablic reklamowych powinny zniknąć plakaty wyborcze.

Ale widać nie dotyczy to kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Józef Dziemdziela, były senator powinien znać prawo. Widać nie zna… Na Ozorkowskiej, drodze wiodącej z mojego lasu do Ozorkowa, jeszcze niedawno domalowywano Dziemdzieli niezbyt korzystne okulary i dopisywano wyrazy na litery. Ten niezbyt ładny już plakat zniknął kilka dni temu. Na Malczewskiego jest jednak kulturalniej. Dlatego kandydat Dziemdziela wciąż dumnie wisi, jak przed wyborami. Widoczny z daleka – lista numer trzy i miejsce Dziemdzieli na liście też trójka. Tylko ze znajomości prawa pała. Gdyby tak wisiał ktoś z Prawa i Sprawiedliwości byłaby medialna uciecha… Przypomnę, że zaraz po wyborach działacz SLD z Radomia Bohdan Kuraś pisał: „Teraz trwa wielkie sprzątanie. Smutno jest zdejmować plakaty, kiedy się nie wygrało…”

Widać, że kandydatowi Józefowi Dziemdzieli naprawdę smutno…

 

Na koniec nie tylko optymistycznie, ale przede wszystkim pięknie: 

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki pokój może być w ciszy(…) Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni (…) Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu (…) Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie (…) Bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu (…) Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny… (fragment Desideraty, tekstu znalezionego w starym kościele w Baltimore, z roku 1692)

 

Rozwijajmy więc siłę ducha szanowni i cieszmy się naprawdę, że ten świat, pomimo tak wielu kłamców i głupców, może być i jest taki piękny. 

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.