| Jaki rok? |
| Andrzej Leja |
| piątek, 13 stycznia 2012 08:57 |
|
Perpetuum mobile… Niech to zostanie między mną, Tobą a latarnią drogi czytelniku, ale jesteśmy świadkami istnego politycznego perpetuum mobile. Odwieczne marzenia naukowców, fizyków, konstruktorów i filozofów, by uczynić ludzkość szczęśliwą, stała się udziałem Tuska. Wygląda na to, że wynalazł… Stało się. To wszystko się już napędza „samo”. Cokolwiek Tusk zrobi, a bardziej prawdziwe jest czego „nie zrobi” (bo praktycznie w aspekcie poważnego „rządzenia” to niemal nic nie robi, albo bardzo niewiele) Tusk trwa. Jest. Rządzi. Pokazuje się. Uśmiecha się. Ma wilcze oczy. Jest guru aktora Kociniaka i innych celebrytów. Jest Słońcem Peru i pewnie jeszcze wielu innych państw. Jest, krótko mówiąc – naszym słoneczkiem. Gra w piłkę. I trochę rządzi. I znowu gra w piłkę. Szusuje w Dolomitach. Często odwiedza Sopot. Wraca do Warszawy i znowu Sopot. I znowu Dolomity, ach jakie nudne jest to szusowanie na nartach. Nagrania w telewizorniach. Ach, trzeba się przygotować, by ładnie wyglądać. Stanę przed lustrem i poćwiczę. Heloł, heloł, Ajm fajn, hał ar ju? I jeszcze trochę po niemiecku. A potem, jak opowiadał „Rzeczpospolitej” Paweł Piskorski, Tusk znowu wstaje rano, staje przed lustrem i powtarza tym razem sobie: „Żeby nie spieprzyć, żeby nie spieprzyć…» Tymczasem sprawy dużego środkowoeuropejskiego kraju toczą się prawie same. To prawie zawsze jednak czyni różnicę…
Jest bezpieczniej… Prawdę mówiąc (pisząc…) nigdy nie przewidywałem, że pochwalę Donalda Tuska. Tymczasem gwoli sprawiedliwości trzeba to uczynić. Jest na przykład bezpieczniej. Zaobserwowałem to podczas sylwestrowego wieczoru. W ubiegłym roku kanonada petard trwała całą godzinę. W tym roku ledwie ponad kwadrans. Zagrożenie utraty oka czy palca prawie cztery razy mniejsze. Jest bezpieczniej. Znaczy się im gorzej, tym lepiej. Palacze wypalą znacznie mniej papierosów (akcyza, drożyzna…), lubiący wypić mniej wypiją, zdrowsze wątroby. Znacznie spadnie ilość samochodów na drogach, paliwo niemiłosiernie wprost drogie, widziałem ostatnio na stacji benzynowej starszego pana, tankującego cztery litry. No jest bezpieczniej. Jest lepiej. Kręci się… I tylko złośliwi wtrącają, że „lepiej to już było”. Ale kto tam słucha malkontentów…
System kłamstwa… To już nie są pojedyncze kłamstwa poszczególnych ludzi PO, czy też członków ich rządu. „Oni” stworzyli „system kłamstwa” niemal doskonały. Ludzie słyszą i wiedzą, że to kłamstwo, pic na wodę i fotomontaż i… nic. Nic się nie dzieje. Istne perpetuum mobile władzy opartej na coraz bezczelniejszym kłamstwie. A „oni” do tego stopnia udoskonalili system, iż już nie muszą zmieniać Polski naprawdę, wystarczy, że będą gadać, gadać, gadać, co znaczy tak naprawdę: kłamać, gadać, kłamać. Na wszystkie problemy mają w zanadrzu kłamstwo, bądź gadulstwo. Kolej? Nie ma problemu, już minister Nowak coś wymyśli. Służba zdrowia, ach, minister Arłukowicz ma taką gadkę, że może się zachwycać tym co mówi przez wiele godzin, czego dał próbkę 30 grudnia w czasie swoich wystąpień przed sejmową komisją zdrowia. Bali się, że przegrają wybory – puścili bajkę o 300 mld, które załatwią w Unii. Mają kłopoty z wejściem w życie niemądrej ustawy, przygotowanej przez Kopacz, już Arłukowicz gotów kręcić na oczach milionów ludzi, twierdząc na przykład, że nowa lista leków refundowanych będzie gotowa „dzisiaj” i że pacjent 1 stycznia nie będzie miał żadnych problemów, zaś lekarze wspólnie z ministrem będą „monitorowali”(„monitorowali” to ostatnio wręcz słowo klucz w wyjaśnieniach platfusów dotyczących kłopotów z listą leków refundowanych, nawet Kidawa-Błońska nauczyła się tego trudnego słowa). Ot, jedna z tych wielu „bajek Arłukowicza”, a opowiadacz wpada w taki samozachwyt, że zaczyna sam w te bajki wierzyć.
Zdumiewa w tym systemie kłamstwa jedno, i to w sposób znaczący odróżnia „onych” od czerwonych. Czerwonym nikt nie wierzył, nawet oni sami nie wierzyli w to, co wygadywali „ natomiast w bajki platformersów ludzie wierzą i ten fakt mnie zdumiewa nieustannie. To jest właśnie ten niemal doskonały system kłamstwa, który stworzyli ludzie PO. Wszyscy wiedzą, że kłamią aż im para leci z nosa, gęby i uszu, a i tak głosują na kłamców. Przyjdzie czas, że ludziska będą pisać naukowe dysertacje na ten temat. Klasyczny chyba przykład psychologicznej patologii bratania się prześladowcy i prześladowanego. Jak Leopold Masoch i Markiz de Sade. Jak więzień i strażnik mamra, jak kat i ofiara. Wreszcie jak współczesny „idiota” i platformers. Ten sam związek, ta sama zależność. I tak samo na koniec człowiek budzi się nie tylko z rączką w nocniku.
Jest taka wstrząsająca scena w „Pożegnaniu z Marią” Tadeusza Borowskiego, gdy Żydówka Sara mówi do Tadeusza: „ My wszyscy kogoś lub coś udajemy, chodź idziemy udawać, że się kochamy(…), Żydzi udają, że nie są Żydami. Świnie udają, że są ludźmi”. Koniec cytatu. Historia lubi powracać jako farsa. W czasach Borowskiego to „udawanie” wynikało często ze śmiertelnego przerażenia i strachu. Jaki jest fenomen tego podłego w stylu „udawania” w czasach nam współczesnych?
Złotousty 2 Jeszcze o ministrze Bartku. Nie poprawiać i nie obrażać się, bo nie napiszę przecież – „o Bartoszu”, bo to zbyt poważnie w stosunku do zachowania i tego co plótł w ostatnim czasie minister zdrowia. Ale ad rem. Nie sądziłem, że tak szybko u platfusów znajdzie się ktoś, kto zagrozi pozycji Tuska w tzw. złotoustości. Zapomniałem jednak o tym, że złotoustość to jeden z tych sportów (oprócz oczywiście piłki kopanej, ale ta już wkrótce zostanie wpisana do konstytucji jako sport narodowy pod nazwą „gra w tuska”), które są najpilniej ćwiczone w obozie platfusów. Także niespodziewane objawienie pod koniec minionego roku talentu Arłukowicza, nie powinno jednak mnie dziwić. Raz, że zawsze był w miarę wygadany, dwa, – patrz wyżej, czyli trening, trening, trening. A trening, jak wiemy, czyni „miszcza”. I tak Bartek Arłukowicz zabłysnął nam w ten specyficzny sposób. No po prostu oratorski sukces. Gdy Złotousty nr 1 skrył się przed świętami przed gniewem ludu, jak to ma zresztą w zwyczaju, od razu pojawił się następca. Tak, tak, świat nie znosi próżni. Szkoda tylko, że wszystko odbyło się w znanym od wieków stylu pleć pleciugo, byle długo… Ot i cały złotousty 2!
Nikt nie będzie dumny, że żył w czasach Tuska… Gdy wspominam tych wszystkich, pożal się Boże, władców, którzy rządzili Polską za mojego życia, nie przychodzi mi do głowy bardziej trafne słowa niż pogarda dla nich. Cyrankiewicz, który groził, że władza socjalistyczna utnie rękę na nią podniesioną, Gomułka, mordujący bez skrupułów swoich politycznych przeciwników i znęcający się nad narodem wielogodzinnymi, nudnymi jak przysłowiowe flaki z olejem, przemówieniami, niemal jak Castro, czy współczesny Tusk podczas pierwszego expose, Gierek, którego dziś głównie wspomina się prześmiewczo okrzykiem Pomożemy, a który doprowadził w roku 1976 do wpisania do konstytucji obowiązku wieczystego sojuszu ze Związkiem Radzieckim (sic!), Jaruzelski- kłamca, zbrodniarz, sowiecki agent i tchórz w jednym, czy też po 1989 roku przypadkowi, często dziwni, wyciągnięci jakby z kapelusza premierzy typu Bielecki, Pawlak czy Suchocka, albo postkomuniści: Miller, Cimoszewicz czy Oleksy. Całkiem spora galeria bardzo dziwnych postaci, ludzi, którzy nigdy nie byliby godni pozostawać na czele takiego narodu jak polski, gdyby nie rzeczywiste czy mentalne zniewolenie większości Polaków i wszechogarniające zakłamanie. Nigdy w istocie nie przestawało mnie to zdumiewać, że niemal zawsze to były jakieś polityczne dziwolągi. Gdy dodamy do tej listy Wałęsę i komunistę Kwaśniewskiego, to jeszcze mocniej zilustruje moją tezę, w jak smutnym i pokracznym politycznie kraju przyszło mi pędzić ziemski żywot. A teraz doszli jeszcze Tusk i Komorowski. Już w „Doktorze Żywago” można usłyszeć (czy przeczytać), bodajże z ust Lary, jakże współcześnie brzmiące słowa, iż Komarowskim tego świata zawsze dobrze się wiedzie. Święte słowa towarzyszu Pasternak.
Zdarzają się oczywiście czasy, z których ludzie są dumni. Są dumni z kraju, w którym się urodzili oraz dumni z ludzi, którzy rządzą. Ja miałem takich zaledwie kilka lat. Gdy premierami byli Jarosław Kaczyński i Jan Olszewski oraz w czasach prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego. Jak na ponad 50 lat życia to zbyt mało, prawda? Dlatego wciąż czekam na więcej. Mam nadzieję, że nie myślicie, iż to czekanie na Godota?
Czy Cezary Michalski ma seksapil? Dawny fałszywy prawicowiec został przyjęty na kanapę lewackiej lewicy i musi się naprawdę starać. I bardzo się stara, stara się. Nic dobrego oczywiście z tego nie wynika. Były mąż Manueli Gretkowskiej pisze coraz większe głupstwa. Istna równia pochyła. W ubiegłym roku był wywiad rzeka z persona non grata. Pomińmy milczeniem. Ostatnio zaś, tuż przed nowym rokiem, prognozując co się stanie z czołowymi politykami w 2012 roku, wśród morza nikomu niepotrzebnych i niezbyt mądrych słów, (min. takie oto kwiatki: Po prawej stronie jest wielki „Kaczor”, podgryzany przez wszystkich, z którego uchodzi wolno powietrze. Przypomina starego wieloryba, którego podgryzają wszystkie małe rybki), wypowiedział między innymi następujące: Seksapil Tuska jest nieograniczony. Nawet mi miękną nogi… Uff, mi mięknie zupełnie coś innego. Cóż, Cezary Michalski nie ma seksapilu nawet za grosz…
Dziemdziela ma się dobrze… Nikt nie dorysowuje mu okularów. Może tylko troszkę wyblakł, wypłowiał. A tak ogólnie ma się całkiem dobrze. Wisi spokojnie na Malczewskiego. W moim lesie. Jedyny szkopuł, że wisi bezprawnie. Zgodnie z ustawą już 23 października minął termin, w którym z budynków, słupów ogłoszeniowych, tablic reklamowych powinny zniknąć plakaty wyborcze. Ale widać nie dotyczy to kandydatów Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Józef Dziemdziela, były senator powinien znać prawo. Widać nie zna… Na Ozorkowskiej, drodze wiodącej z mojego lasu do Ozorkowa, jeszcze niedawno domalowywano Dziemdzieli niezbyt korzystne okulary i dopisywano wyrazy na litery. Ten niezbyt ładny już plakat zniknął kilka dni temu. Na Malczewskiego jest jednak kulturalniej. Dlatego kandydat Dziemdziela wciąż dumnie wisi, jak przed wyborami. Widoczny z daleka – lista numer trzy i miejsce Dziemdzieli na liście też trójka. Tylko ze znajomości prawa pała. Gdyby tak wisiał ktoś z Prawa i Sprawiedliwości byłaby medialna uciecha… Przypomnę, że zaraz po wyborach działacz SLD z Radomia Bohdan Kuraś pisał: „Teraz trwa wielkie sprzątanie. Smutno jest zdejmować plakaty, kiedy się nie wygrało…” Widać, że kandydatowi Józefowi Dziemdzieli naprawdę smutno…
Na koniec nie tylko optymistycznie, ale przede wszystkim pięknie: Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki pokój może być w ciszy(…) Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni (…) Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu (…) Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie (…) Bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu (…) Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny… (fragment Desideraty, tekstu znalezionego w starym kościele w Baltimore, z roku 1692)
Rozwijajmy więc siłę ducha szanowni i cieszmy się naprawdę, że ten świat, pomimo tak wielu kłamców i głupców, może być i jest taki piękny. |
| Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu |
|
| HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW |
|
| Misja życia Antoniego Macierewicza |
|
| Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”? |
|
| Kiedy już głupcy przejrzą na oczy… |
|
| Czas łotrów i szubrawców |
|
| ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE |
| Pozostała nam tylko ulica |
| CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI |
|
| Kiedy przeproszą za rabina? |
Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? |
| Tusk to obciach |
Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca |
| BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP... |
|
| 21 730 samobójców pod rządami Tuska |
|
| Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę? |
|
| Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta |
|
| Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna |
|
| PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona |
|
| Posypała się narracja |
|
| CO DALEJ? |
|
| Boże, przybądź nam z pomocą |
|
| WYDARZENIA | POLITYKA | KRAJ | HISTORIA | WARSZAWSKA ALEJA | KULTURA | ZDROWIE I URODA |
| Warszawska Gazeta 2011 | REKLAMA | PRENUMERATA | KONTAKT | do góry
|