|
Poważni, odpowiedzialni i mądrzy widzowie wybrzydzają na tzw. „Szkło kontaktowe” w TVN. Powiadają, że ludziom z mózgu wodę robi, że prymitywne, bez gustu, tępe, toporne, a dowcip z epoki kamiennej. Dodają, że to uwiąd umysłu. I telewizja resztkami zdrowego rozsądku goni. Ja bym tak nie przesadzał. To chyba jacyś zazdrośnicy i zawistna konkurencja ciągle wybrzydza.
Ja tam patrzę z zachwytem na bezdenną mądrość płynącą z tych programów, szlachetną bezinteresowność i pełną wrażliwości czułość, a może nawet, tak modną w kręgach rządowych, miłość. Bo tylko spójrzmy, kto tam występuje, same sławy, artyści estrady, mistrzowie kabaretu, nawet wielcy i zasłużeni dla prawdy publicyści, jak choćby nieskalany żadną brudną intencją pan Miecugow, postać sama w sobie godna najwyższego szacunku i uznania. Ten inteligentny jego błysk w oku! To spojrzenie pełne filozoficznej zadumy! Ta godność bijąca od niego z daleka! I wreszcie ta subtelność jego dowcipu, wyszczucie taktu i głębokie wejrzenie w naturę ludzką. Tę swoją nieprzeciętną wiedzę przenosi nawet do odrębnego programu, w którym strasznie się zamyśla, zadaje interlokutorom tak mądre pytania, że oni ze zdumienia otwierają gęby. Więc on bryluje w szkle. I paru innych. Ja byłem pod urokiem młodego wilczka tej telewizji, pana Grzegorza, Grzesia, a nawet, jak sam siebie przedstawiał, ironizując na wysokim poziomie: Grzechu jestem. Nie pamiętam, czy dodawał, czy też nie dodawał, Grzechu wart jestem. Rozumiecie państwo ten pułap inteligencji. Ale co tam on?! Prawdziwą gwiazdą tego wieczoru była pani Czubaszek, Maria Czubaszek. Jak podaje encyklopedia, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, de domo Bacz (ur. 9 sierpnia
1939 w Warszawie), polska pisarka i satyryczka nagradzana i wyróżniana, m.in., przez wielkiego gwiazdora polskiej polityki, wybitnego męża stanu, uwielbianego przez intelektualistów warszawskich, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, pana Bogdana Zdrojewskiego. Z jego rąk odebrała Złoty Medal „Zasłużony dla Kultury Gloria Artis”. I ona właśnie dała ostatnio popis swoich wielce oryginalnych, by nie powiedzieć, unikalnych, możliwości. Z miną wieszczki komentowała wypowiedzi słuchaczy oraz rewelacje językowe swego młodszego kolegi, pana Grzesia. Och, jakże ona wysilała swój mózg, by błysnąć jakąś złotą frazą. I co rusz, to błyskała. Gdy zobaczyła obrazek panienek z metra, które 8 stycznia pokazywały gołe pupy na peronach i w wagonikach tego środka lokomocji, uznała, jakże słusznie, że to normalne i tak ma być. Niepotrzebne żadne żałosne wybrzydzania zacofanych moherowych beretów. Bo to klasyka zachodu. A jak my mamy być postępowi, to musimy się też rozbierać, najlepiej w zimie, na mrozie, na razie w metrze, ale to może być za mało, więc pewnie panienki z gołymi pupami niedługo tę swoją normalność europejską wprowadzą do kin i teatrów, lub też, o co należy zabiegać, na uniwersytety, do szkół i o co świat postępu i tolerancji winien zadbać, do przedszkoli. Bo dlaczego dzieci mają być pozbawione równości i sprawiedliwości. Jak państwo widzą, wkład wybitnej intelektualistki w rozwój Europy mierzyć należy wielkimi krokami. Ale idźmy dalej. Geniusz satyry oznajmił, że Maryla Rodowicz jest bardo piękna. A więc podał wzór na piękno. A ona sama w więzieniach i szpitalach dobrze by się czuła. Już nieważne przy jakiej okazji, ale sama siła ekspresji jest tak potężna, by ją zapamiętać na całe życie. A jak jeszcze dodała, że była „minister zdrowia, pani Kopacz jest bardzo sympatyczna”, „niektóre kobiety są trochę piękniejsze”, „w wigilię (jej) piesek chciał coś powiedzieć, ale zasnął”, a „smutek to radość, tylko inaczej”, to już wiadomo z czym mamy do czynienia. Z najwyższym stylem i wysublimowanym poczuciem humoru. Wara więc od „Szkła kontaktowego”! Toż to eliksir mądrości warszawskiej elity, która upaja się własną wielkością. Widać to było po oczach wybitnej humorystki, pani Czubaszek, której oczy, jak to się mówi, gwałtownie błagały rozum o pomoc. Bez skutku!
www.srokowski.art.pl |