|
Dziwny to tytuł. Będzie od Szanownego Czytelnika wymagał nieco większej uwagi niż zwykle. Bo niby co to znaczy: z czym do mózgu? Może z czym do gościa? Jeśli przyjmiemy, że mózg jest naszym gościem, możemy to tak określić. Jeśli jednak mózg nie jest naszym gościem, tylko stałym mieszkańcem, wyjaśnijmy rzecz bardziej klarownie. Otóż z czym do mózgu, znaczy mniej więcej, z czym przychodzi świat do mózgu.
Z czym przychodzi ojciec, matka, rodzina, przyjaciele, szkoła, ulica, media, propaganda itp. itd. Czynników i sił, które pragną wejść do naszego mózgu i coś do niego wprowadzić jest bardzo wiele. Wprowadzić do mózgu, czyli coś oznajmić, o czymś zawiadomić lub przed czymś przestrzec. Przyjmijmy, że są to najczęściej siły precyzyjnie zaprojektowane, zorganizowane i starannie przygotowane, bardzo podobne do sieci energetycznej, która przy pomocy własnych, bardzo często subtelnych mechanizmów, nas zasila. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby wszelkie sygnały, znaki, komunikaty i informacje, które do nas docierają, były przez nas rozszyfrowywane, oznaczane i odpowiednio porządkowane. I stykamy się z nimi od momentu, od kiedy przychodzimy na świat. Otóż na wstępie pragnę Szanownego Czytelnika wyprowadzić z błędu. Bowiem proces ten zaczyna się znacznie wcześniej, a dokładniej mówiąc, od momentu zapłodnienia. Niedawno przeczytałem niezwykle interesujące dzieła R. Douglasa Fieldsa, cenionego w Ameryce profesora neurobiologii. Trochę zagłębiłem się w problematykę mózgu i uzmysłowiłem sobie, że moja wiedza na ten temat pochodziła z epoki króla Ćwieczka. By się nieco oświecić, przedarłem się przez setki stron mądrych książek i pragnę w dużym skrócie zreferować sprawę. Po pierwsze, do niedawna sądziliśmy, że mózgiem zarządzają komórki zwane neuronami. I rzeczywiście, w ogromnej ilości są one odpowiedzialne za przekazywanie informacji. Jednakże znacznie większa liczba komórek, nazywanych komórkami glejowymi, do tej pory niedocenianych przez świat nauki, potrafi się miedzy sobą znakomicie komunikować, ale również, jakbyśmy powiedzieli, wykrywać i nadzorować elektryczną aktywność ujawniającą się w obwodach neuronowych. To odkrycie ma w nauce kolosalne konsekwencje. W skrócie tłumacząc, wygląda to tak, jakby miliardy neuronów władały naszym życiem, ale życiem neuronów władają z kolei miliardy komórek glejowych. Wiem, że to dość trudne, ale jeśli sobie wyobrazimy, że istnieje jedna wielka armia, która stoi na straży państwa i tylko jej poświęcamy uwagę, tracimy z pola widzenia znacznie potężniejszą niewidzialną armię, która przy pomocy sobie znanych sposobów, steruje tą pierwszą armią. Uczeni powiadają więc, że mamy drugi mózg. Badanie tego drugiego mózgu pozwoli nam na odkrycie źródeł wielu chorób psychicznych i neurologicznych. Mnie zafascynował znakomity podział funkcji mózgu, a najbardziej stwierdzenie, że mózg bardzo dba o czystość informacji. Powiedzmy, że ktoś mi przekazuje komunikat, iż za chwilę spadnie deszcz. Ten komunikat mózg przy pomocy swoich wewnętrznych instrumentów rozszyfrowuje i przygotowuje mnie do pory deszczowej. Wiem, że muszę wziąć ze sobą parasol itp. Ale na czym polega czystość informacji? Otóż na tym, że kiedy informacja została już mi przekazana, natychmiast w mózgu w tym chemicznym kanale, przez który płynęła ta informacja, pojawia się grupa sprzątaczek z chemicznymi miotłami i czyści ten kanał, by był przygotowany do przyjęcia następnej informacji. By nic nie pozostało z poprzedniej, jakieś jej strzępy, odpady. Kanał dla nowej informacji musi być absolutnie czysty. By następna niczym nie była zabrudzona. By miała wolną i jasną drogę. Cóż za cudowny mechanizm współpracy. Jakże mózg dba, by nie zakradły się jakieś śmieci, odrzuty, nieczystości. W swojej naturze ma wbudowane poczucie porządku i estetyki, piękna. Każda w nim komórka to inteligentny organizm. Gdyby człowiek tylko wiedział, jakie ma w sobie wzorce, może by inaczej układał relacje ze światem zewnętrznym, czego życzę.
www.srokowski.art.pl |