Reklama

Trzęsą się portki…
Andrzej Leja   
piątek, 27 stycznia 2012 08:46

 

Zacznę od wiatru historii. Szczególnie mocno wiał w sierpniu 1980. Znacznie dramatyczniej w grudniu 1981. Najfałszywiej zaś, choć miał to być wiatr wolności i nadziei, wiało w 1989 roku. I wreszcie tragicznie dmuchnęło 10 kwietnia 2010 roku. Straty tych straszliwych w skutkach wydarzeń odczuwamy do dziś. Czasem wydaje się, iż to straty nieodwracalne… Trzeba przyznać, że w jednym mistrz Ildefons miał absolutną rację. Trzeba się uważnie przyjrzeć, komu po 10 kwietnia 2010 roku nieustannie trzęsą się portki. Już na oko widać, że wielu. I te trzęsące się portki, w których chodzą tchórze, mogą zaprowadzić nas do prawdy.

Tytułem ostrzeżenia, warto przypomnieć tym wszystkim trzęsącym się portkom słowa mistrza Ildefonsa: Gdy wieje wiatr historii / ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła/ zaś trzęsą się portki pętakom…Tak, tak, żyjemy w erze rządów pętaków. Polska wciąż jednak czeka na ludzi, którym rosną skrzydła…

 

Zero tolerancji…

Dziś w zapiskach głównie o Tragedii Smoleńskiej. Pamiętam o niej codziennie, piszę o niej często, na moim zdjęciu w salonie24 wciąż widnieje symboliczny napis: prezydent Jarosław Kaczyński. To taki ważny dla mnie znak tej mojej prywatnej bolesnej Pamięci. 

Ale przyznaję, że jest to również wyraz moich zawiedzionych nadziei. Tego, że polski naród w chwili najwyższej próby, gdy wybieraliśmy pomiędzy wielkim patriotą i mężem stanu a człowiekiem bez wyrazu (eufemizm), oblał najważniejszy egzamin ostatnich lat… Sami sobie wystawiliśmy pałę z odróżniania tego, co ważne i drogie Polsce. Ale symbole są wciąż istotne i właśnie jako symbol tego, co powinno się wówczas wydarzyć – zdjęcie z rzeczonym napisem zostawiłem. Drugi symboliczny wpis widnieje u mnie w salonie 24 – „ Zero tolerancji dla PO w sprawie Tragedii Smoleńskiej”… 

Nie sposób oczywiście nie pamiętać o wydarzeniach, które nie tylko zmieniły diametralnie Polskę na gorsze, gdy najlepszych synów narodu zastąpili cyniczni karierowicze i ludzie bez talentu, ale równocześnie stało się coś jeszcze. Równie złego. Otóż okazało się, że duża część polskiego narodu, bez najmniejszego nawet słowa sprzeciwu, przyjmuje każde ruskie kłamstwo, traktując je jak dogmat, nawet tak absurdalne jak to o zderzeniu samolotu z brzozą, czy o winie polskich pilotów, zaś temat Tragedii uważa już za zamknięty. Ba, demonstruje przy tym wielkie zmęczenie „tematem smoleńskim”. Ostatnio znajomek rzekł do mnie, ach wy tylko o tym Kaczyńskim i o tym Smoleńsku, tymczasem ja jeszcze nawet nie otworzyłem ust… Inny idiota natychmiast wypalił: Ach, znowu o tych zabitych pisiorach… tak właśnie zareagował ostatnio w saunie członek łódzkiej PO, już od dłuższego czasu udający mojego kumpla. Wreszcie więc była dobra okazja, by go pogonić i traktować jak powietrze, gdyż jego typowo platformerski język  nie dawał już żadnej nadziei na normalną rozmowę. 

Tymczasem w ostatnich dniach, dzięki krakowskim specjalistom, znowu pojawiło się światełko w tunelu. Po prawie dwuletnim hańbieniu generalskiego munduru i osoby śp. generała Błasika, rzekomo naciskającego na pilotów, zmuszającego ich do lądowania i wyrywającego stery, udowodniono, że generała dowódcy nie było w kokpicie. Tysiące polskich (?) kłamców bez honoru i agentów przeróżnej maści zastanawia się teraz pewnie, jak znowu zakłamać i zmanipulować wynurzającą się powoli z tej specyficznej „mgły kłamstw” prawdę. Obawiam się jednak, iż pomimo tego pozytywnego wrażenia, że wreszcie ludzie dążący do prawdy w kwestii Smoleńskiej zaczynają przejmować inicjatywę, nic tak naprawdę w najbliższym czasie się w mainstreamie nie zmieni. Pozostaję sceptyczny, gdyż zdaję sobie sprawę z siły wroga i nie byłbym taki pewny, że jesteśmy rzeczywiście tak blisko wyjaśnienia przyczyn Tragedii. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wszechpotężni „oni” walczą w tym momencie o życie. Dla „onych” to być, albo nie być. Jeśli prawda rzeczywiście wyjdzie na jaw, będzie to ich niesławny koniec, odejdą nie tylko pohańbieni, ale wielu z nich stanie przed Trybunałem Stanu, wielu będzie też mieć prokuratorskie zarzuty. I dlatego „oni” pójdą nawet do piekła, ale nie puszczą pary z ust w tej sprawie…

 

To nic, że kłamaliśmy w sprawie generała Błasika…

No trudno, przyłapaliście nas „Wy Polacy”. Ale za to pozostałe nasze kłamstwa… nazwijmy to ustalenia, nadal obowiązują. Generał Błasik musiał, widać to jak na dłoni, naciskać na pilotów z głębi swojej generalskiej salonki. Wszak nie był przypięty pasami, musiał się widać mocno wiercić. Nic się w zasadzie nie zmieniło, nadal obowiązują ustalenia komisji Millera – orzekł z kolei znawca Tragedii Smoleńskiej, postkomuch Leszek Miller. Co gorsze, człowiek, który od początku działa na niekorzyść Polski, niejaki Edmund Klich, nadal bezczelnie głosi, że nic się nie zmieniło i ustalenia MAK-u są aktualne. Lasek, członek komisji Millera, również podtrzymuje pierwotne kłamstwa. Platformers Halicki: nie ma tezy potwierdzającej ani zaprzeczającej ustaleniom Millera… Acha, Paweł Deresz też to już wie. Wszystko według niego jest już oczywiste (sic!). Pominę milczeniem to, co wygadywała persona non grata… Ech, nadjełaja żyźń, jak powiedzieliby więźniowie Gułagu. Ale Ci przynajmniej nie byli więźniami własnych sumień. A kłamcy smoleńscy jak najbardziej nimi są! 

 

Kiedy wreszcie odbierzemy Kiszczakowi i Jaruzelskiemu generalskie stopnie i wysokie emerytury?

Bo już czas najwyższy. Obaj panowie powinni przynajmniej na koniec życia, jeszcze przed zamknięciem oczu, posmakować infamii i maleńkiego choćby niedostatku. Miłośników Jaruzela i Kiszczaka, wykrzykujących nieustannie, że chcemy zemsty, uspokajam, iż to zwyczajna, tak potrzebna ludziom, sprawiedliwość.  Już wcześniej, przez długie lata, pytaliśmy o to wielokrotnie, ale teraz trzeba nie tylko pytać, ale wręcz się tego domagać. Sąd właśnie orzekł (po ponad 30 bez mała latach – sic!), iż ten „specyficzny człowiek honoru według Michnika” jest zwyczajnie przestępcą. To samo zresztą by orzekł wobec przywódcy tego przestępczego związku, czyli wobec Jaruzelskiego, gdyby ten spryciarz nie uciekł przed sądem i sprawiedliwością w chorobę (jakże to typowe dla Jaruzelskiego, mam na myśli jego tchórzostwo). Żądajmy odebrania Jaruzelskiemu i Kiszczakowi generalskich stopni oraz wielkich emerytur. Zdrajcom polskiej sprawy i zwyczajnie przestępcom, takie przywileje i zaszczyty się nie należą! Nie wierzę oczywiście, żeby obecni władcy doprowadzili do takiej sprawiedliwości. Najpierw trzeba więc odebrać „onym” władzę, a dopiero wówczas pozbawić przestępców przywilejów i zaszczytów. Pozostanie oczywiście wielki wstyd, że tak długo dranie, tchórze i zdrajcy chodzili w glorii zbawców Polski. To też pokazuje stopień tragicznego w swej końcowej wymowie zakłamania, gdy porównamy we współczesnej Polsce losy zdrajców i losy zwykłych ludzi, którzy nigdy nie splamili się konformizmem, zdradą czy tchórzostwem. Dla takich, w Polsce komunistycznej i tej różowo – lewicowo – platfusowej po 1989, zawsze był albo kij, batog, więzienie, albo zapomnienie, brak pracy, prześladowanie, czy w najlepszym wypadku wieczne liczenie każdej, ciągle zresztą brakującej, przysłowiowej „złotówki”.

I jeszcze jedno pytanie. Dotyczyć będzie największego szkodnika Polski po roku 1989. Jak długo jeszcze Adam Michnik, człowiek, który tyle już zła wyrządził Polsce, będzie nie tyle tolerowany, co (a to już wielce wstydliwe dla polskich elit) uważany za guru i lidera polskiej inteligencji. 

Jeśli rzeczywiście chcecie należeć do polskiej inteligencji, zacznijcie od odrzucenia szkodnika. Taki samozwańczy lider zawsze zaprowadzi was na manowce. I zapewniam was, że nie będą to kolorowe manowce ze świata Stachury…

 

Czy Tusk słowa dotrzyma? 

Przyznam, że jestem dość sceptyczny, jeśli idzie o dotrzymywanie słowa przez Tuska. Raczej udowadniał on coś wręcz przeciwnego, iż dla niego danie słowa to tylko zwyczajna zagrywka propagandowa, bo akurat tak mu podpowiedzieli spece od pijaru. Jeśli Tusk mówi, że coś zrobi, to znaczy, że… mówi. I to już nawet nie śmieszy…

To, że jednak stawiam w niniejszym felietonie pytanie, czy Tusk słowa dotrzyma, dowodzi rangi sprawy. Bo nie ma sprawy ważniejszej, niż pełne wyjaśnienie Tragedii Smoleńskiej i ukaranie winnych. To sprawa polskiego honoru. Przypomnę więc, w kontekście ostatnich wydarzeń, iż Tusk ponad rok temu dał słowo, że jeśli nie uda się rozwiązać w śledztwie przyczyn tajemniczej „katastrofy” pod Smoleńskiem, to on, Tusk Donald, zwróci się o pomoc do czynników i instytucji międzynarodowych. Przypomnijmy te jego słowa: Jeśli rozmowy z Rosją nie doprowadzą do wspólnego stanowiska, możliwe będzie odwołanie się do instytucji międzynarodowych (…) Mam jednak nadzieję, że dojdzie do porozumienia z Rosjanami.

 

Panie Tusk! No to, na co pan teraz czeka? Toż widać jak na dłoni, i każdy w miarę rozgarnięty człowiek to widzi, że ruskie i polskie grupy ciemnych interesów gmatwają wyjaśnienie śmierci polskiej elity! Któryż to zresztą już raz w historii? Panie Tusk, czas po prostu dotrzymać danego na początku 2011 roku słowa… no to do dzieła, do działa, do pershinga… Mówimy panu: sprawdzam!

 

Hańba…

Bardzo uprzejmie proszę, niech nikt nie rzuca w moją stronę oskarżeń, że to zbyt mocne słowa. Nie tylko nie są zbyt mocne, ale nawet one nie oddają do końca ohydy tego, co zrobiono z Tragedią Smoleńską, jakie świństwo uczyniono wdowom, wdowcom, wszystkim bliskim zabitych w Smoleńsku. Hańba Wybiórczej, która od początku stanęła na czele nagonki na tych, którzy zginęli, z miejsca imputując winę pilotom, generałowi Błasikowi, śp. prezydentowi. Hańba Osieckim i jemu podobnym. Nie ma takiej brudnej insynuacji, której by nie użyto przeciwko tym, którzy pod Smoleńskiem zginęli, jak i przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu i wielu innym bliskim zabitych. Cały haniebny teatr i festiwal kłamstw, insynuacji, przekłamań, przeinaczeń, przemilczeń, prowokacji, słowem – codzienny seans nienawiści, zaprzeczający zarówno prawdzie jak i zdrowemu rozsądkowi… Lądowali trzykrotnie, wina po stronie pilotów, generał Błasik w kokpicie, generał Błasik pijany, generał Błasik przy sterach, generał Błasik kłócący się z majorem Protasiukiem na lotnisku, generał Błasik naciskający na pilotów, generał Błasik wykonujący polecenia prezydenta, prezydent od zawsze naciskał na pilotów, prezydent zabił 96 osób, winni niewyszkoleni piloci… Ot, setki, ba, tysiące zmasowanych oskarżeń, kierowanych tylko w jednym kierunku, przy równoczesnym, pracowicie i w pocie czoła wykonywanym zadaniu, wybielania ruskich za wszelką cenę, nawet wtedy, gdy ci zakłamywali rzeczy najbardziej oczywiste. Pojawiły się tabuny pętaków (że skorzystam z mistrza Ildefonsa…). Pojawili się wyjątkowo mali, podli ludzie, udający dziennikarzy, piszący rzeczy godzące w zdrowy rozsądek i ludzki rozum. Nie wiem, czy są oni tylko głupcami, czy też ruskimi agentami wpływu, natomiast z całą pewnością są ludźmi niegodnymi miana dziennikarzy. 

 

W ten wstydliwy nurt wpisują się też bezmyślne słowa Grasia, który zapytany o komentarz do oczywistego faktu złapania jego ekipy na łgarstwie, rzekł z głupia frant: To już nie przywróci życia tym, którzy w tej katastrofie zginęli. Pełno jest 

na świecie głupców, ale żaden z nich w tym właśnie momencie nie chciałby stanąć przy tym, pożal się Boże ministrze. To wyjątkowo nieeleganckie panie Graś, by w taki sposób tłumaczyć ciężkie grzechy zaniechania. Poza tym wątpię, czy jest pan w stanie zrozumieć, że tym swoim „to już im życia nie przywróci”, bierze pan, być może nieświadomie, w obronę najgorszych łotrów, drani i morderców. 

 

Lumpenproletariat  

Czy jest lepsze określenie na zachowanie polskiej „elity” w chwili najwyższej próby, czyli w czasie „po Tragedii Smoleńskiej” niż to, którego użył Jarosław Kaczyński? Najpierw nowe informacje skomentował powściągliwie: Całe śledztwo i towarzysząca mu kampania prasowa, to wszystko było czymś w najwyższym stopniu niemożliwym do przyjęcia, a w wielu momentach obrzydliwym. Później dodał po prostu trafne słowa: Atak na gen. Błasika, atak na mojego śp. brata, wszystkie insynuacje – to wszystko było przeraźliwie skandaliczne, obrzydliwe, odwołujące się do kultury lumpenproletariackiej. Ludzie, którzy to robili, są w istocie na poziomie lumpenproletariatu…

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.