|
Niemało ich u nas. Co się nie ruszysz, a tu krętacz, blagier, matacz, oszust, kłamca, hochsztapler i Bóg jeden wie, kto jeszcze. Pewnie zawsze byli, ale teraz jest ich już zatrzęsienie. I to na poważnych stanowiskach, nawet rządowych. Co rusz ktoś kłamie. Jak nie premier, to minister, jak nie minister, to jego zastępca.
I tak w kółko Macieja. Ale przejdźmy do konkretów. Niedawno słuchałem relacji z obrad senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Poświęcona ona była koncesjom, które rozdziela Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, w kontekście odrzucenia wniosku Telewizji „Trwam”. O co chodzi? Otóż KRRiT pod światłym przewodnictwem Jana Dworaka rozdzielała koncesje na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Jeśli ktoś otrzyma taką koncesje, ma ogromne możliwości rozwoju, zwiększonych obrotów finansowych, nowych ofert programowych, itp., itd. Jeśli nie otrzyma, grozi mu stagnacja, a nawet upadek. I rozpatrywano właśnie zadziwiający wyjątek dotyczący m wspomnianej Telewizji „Trwam”. Telewizja ta nie otrzymała koncesji. A przypomnę, że ma miliony słuchaczy, coraz ciekawsze programy, coraz bardziej interesujące sposoby realizacji własnej misji. Na sali byli senatorowie oraz zaproszeni goście, w tym także ks. dyrektor Tadeusz Rydzyk oraz prezes fundacji Lux Veritatis, Lidia Kochanowicz. Pytany przez senatorów Jan Dworak, dlaczego Telewizja „Trwam” nie otrzymała koncesji, dwoił się i troił, by jakoś to wytłumaczyć, ale wychodził z tego jeden wielki bełkot. Ileż ten biedaczek musiał się natrudzić, by posklejać do kupy nie imające się żadnej logiki zdania. Jakże się on wykręcał! Jak mataczył! Mącił w głowach! Byle nie powiedzieć całej prawdy. Bredził coś o braku funduszów w tej telewizji. O tym, że ma ona za mało grosza, by wejść na platformę cyfrową. Że nie spełnia warunków. Że nie daje gwarancji. Mnożył iluzoryczne przyczyny, by tylko zagadać problem. Jedną bowiem z metod w stosunku do obywateli i ich inicjatyw jest zagadywanie problemu. Sypie się tysiące słów, by nimi przykryć istotę rzeczy. A gdy wystąpiła p. dyrektor Kochanowicz, rozłożyła prezesa na cztery łopatki, operując faktami, dokumentami, liczbami, z których wynikało czarno na białym jasno i jednoznacznie, że Telewizja „Trwam” ma znacznie większe środki niż kilka stacje, które otrzymały koncesje. Wymienione przez nią stacje nie tylko nie mają środków, ale i sprzętu, kadr, doświadczenia. Niektóre z nich nie nadały jeszcze żadnego programu. Ale koncesję już dostały. Podczas, gdy „Trwam” przez lata nadaje świetne programy, znakomicie się rozwija, proponuje wciąż nowe oferty. No, ale panu Dworakowi nie pasuje. Prezes Dworak po tym ciosie zadanym przez wątłą kobietę nie mógł się podnieść o własnych siłach. A że miał na podorędziu ze sobą sztab doradców, rzeczoznawców, biegłych, księgowych, ta cała brygada zaopatrzona w postanowienia, paragrafy i dyrektorskie zasady, gwałtownie poczęła przewracać kartki, by znaleźć jakiekolwiek leki dla ratowania zmiażdżonego honoru prezesa. Bez efektów. Argumenty pani Kochanowicz były nie do odparcia. Każdy, kto jej słuchał, wiedział, że ona ma rację. A pan Dworak ma siłę. I użył tej siły, by Telewizję „Trwam uziemić”, by ją zastopować. Dlaczego mu ta telewizja przeszkadza? Każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie wie, że KRRiT i jej szef, Dworak zrobili Telewizji „Trwam” wielką krzywdę, a sami się ośmieszyli. Wyglądali jak grupa pajaców, która nie ma własnego zdania, bo pociąga nimi ktoś inny za sznurki. Po tym spotkaniu, w kraju podniósł się słuszny protest przeciwko haniebnym metodom tłumienia niewygodnych instytucji, mediów i krytycznych zdań. Telewizja „Trwam” poza tym, że wypełnia misję katolicką, duszpasterską, religijną, staje się dla milionów Polaków jedynym źródłem prawdy spośród mediów elektronicznych. W sposób kompetentny, rozsądny i wiarygodny powiadamia swoich słuchaczy o tym, co się dzieje w kraju i za granicą. Może właśnie dlatego krętacze złapani na złym uczynku, tak strasznie się wiją w swoich krętactwach; zostali bowiem przyłapani na podłości i zwykłej niegodziwości.
www.srokowski.art.pl |