Reklama

DOKĄD ZMIERZA UKRAINA?
Stanisław Srokowski   
czwartek, 09 lutego 2012 12:59
Spis treści
DOKĄD ZMIERZA UKRAINA?
Polityka polska wobec Ukraińców, Ukrainy i ukraińskiego nacjonalizmu
A JEDNAK – ZBRODNIA CZY LUDOBÓJSTWO ?
LICYTACJA TRWA
KTO SIAŁ TERROR W II RZECZYPOSPOLITEJ?
Wszystkie strony

 

 

 

(artykuł dyskusyjny)


Czy młode pokolenie ma wiedzę na temat zbrodni OUN i UPA? Co o nich wie? Jak i w świetle czego należy układać dobrosąsiedzkie stosunki z Ukrainą? Co powinno się składać na więzi między sąsiadującymi narodami? 

Czy należy zapomnieć o historii i życie zaczynać jakby od początku? Czy raczej budować dobre relacje z narodem ukraińskim w oparciu o prawdę? Dlaczego w Polsce nie ma dobrego klimatu do poważnej, mądrej, zgodnej z duchem prawdy i odpowiedzialności debaty publicznej w tej materii w polskim sejmie, na polskich uczelniach, w dostępnych w godzinach szerokiej oglądalności mediach elektronicznych itp. itd.?

 

 
Baczni obserwatorzy sceny politycznej Ukrainy wciąż nie potrafią odpowiedzieć, jaki ostatecznie kurs przyjmie Ukraina, zacznie się cywilizować na wzór zachodni, czy też podda się miłosnym uściskom Moskwy. A może wybierze jeszcze inną, nieznaną nam drogę.
 
Nas bardziej interesują te tendencje w ukraińskiej polityce, które wiążą się z nami i mają wpływ na postawy Polaków oraz ogniskują naszą uwagę na tym wszystkim, co się na Ukrainie dzieje, a co ma ścisły związek z naszą historią i nie tak dawną jeszcze wspólnotą kulturową na polskich Kresach. A także z dniem dzisiejszym. Bo na polskich Kresach, przypomnijmy, żyło około 30 nacji: Polacy, Rusini -Ukraińcy, Żydzi, Białorusini, Niemcy, Rosjanie, Litwini, Czesi, Cyganie, Ormianie, Turcy, Tatarzy, Karaimi, Austriacy, Rumuni, Słowacy, Grecy, Gruzini, żeby wymienić tylko te nacje. I jakoś sobie układali stosunki, skoro przez całe wieki byli dla siebie sąsiadami, często przyjaciółmi. Wojna zmieniła wszystko.
Dziś płyną do nas z Ukrainy sprzeczne sygnały. Z jednej strony rozwija się i krzepnie w siły partia „Swoboda”, jednoznacznie nawiązująca do spuścizny Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, a więc kultywująca idee zbrodniczych dla Polaków idei i postaci, Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Mykoły Łebedia, Dmytra Kłaczkiwskoho i innych watażków zbrodniczych formacji ukraińskich faszystów z czasów II wojny światowej, współpracujących z Hitlerem. Wedle badań historyków, ich ofiarami padło od 150-200 tysięcy wymordowanych w straszliwy, ludobójczy sposób Polaków, ale też Żydów, Ormian, Czechów i samych Ukraińców, którzy sprzeciwiali się rozwijającemu się po Kresach terrorowi. Z jednej więc strony płyną do nas sygnały, ale nie tylko sygnały, ale też informacje o konkretnych faktach, zjawiskach i wydarzeniach, które wynoszą na piedestały największych dla nas zbrodniarzy i ludobójców, którym stawia się dziś na Ukrainie masowo pomniki, a ich imionami nazywa się place i ulice wielkich miast, zaś o ich czynach uczy się ukraińską młodzież, zaszczepiając uczucia nienawiści do Polski i Polaków.
 
Pomniki, popiersia, tablice pamiątkowe mają już Badera, Szuchewycz, Kłaczkiwskyj i Łebed’, a najważniejszy z nich, Bandera, rzeczywisty wykonawca ludobójczej ideologii, ma takich pomników na Ukrainie kilkadziesiąt. To znak, że Ukraina gloryfikuje zbrodniarzy, współpracowników hitlerowskich Niemiec. Mało tego, stawia pomniki faszystowskiej 14 Dywizji SS „Galizien”, co zakrawa na skandal, by niemal w środku Europy stawiać pomniki faszystom. A jednak Ukraińcy stawiają. A Europa milczy. Jak długo?
 
Ale otrzymujemy też inne, pozytywne i przyjazne dla Polaków i Europy sygnały z Ukrainy. Jest więc i inna Ukraina. Te nowe sygnały napawają nas, Polaków, a przede wszystkim środowiska kresowe nadzieją, że w tym kraju następuje otrzeźwienie. Nie wszyscy Ukraińcy dali się zwariować. Tak samo, jak wtedy, gdy OUN i UPA mordowały Polaków. Wtedy też nie wszyscy Ukraińcy dali się zwariować. Nikt nie obwinia za to narodu ukraińskiego. Robiła to wybrana grupa, skupiona wokół OUN/UPA. Większość zastraszona milcząco to akceptowała. Ale były też tysiące szlachetnych, mądrych i uczciwych Ukraińców, którzy nie zaakceptowali ludobójstwa i zdecydowanie mu się przeciwstawili. Stanęli po stronie sprawiedliwości. Bronili Polaków. Chronili ich w swoich domach. Ratowali od zagłady. Chwała im za to. Bo wielu z nich bardzo z tego powodu ucierpiało. Wielu za pomoc udzielaną Polakom zostało zamordowanych.
 
W Polsce powstała już książka, która opiewa ich czyny. Szanujemy takich Ukraińców i cenimy ich. To są prawdziwi bohaterowie Ukrainy i naszych trudnych czasów. Wykazali się ludzka postawą i silnymi charakterami. To im się należą pomniki. Im się należą tablice pamiątkowe, nazwy ulic i placów. To oni powinni być wzorem nie tylko dla ukraińskiej młodzieży, ale i dla całego świata. To o nich się powinni uczyć licealiści i studenci na Ukrainie i w Polsce. I to ich powinny opiewać filmy, dzieła literackie, poematy. Ale nie opiewają. Nadejdzie jednak czas, kiedy zaczną opiewać. Właśnie obserwujemy pierwsze jaskółki. Jak wspomniałem, w Polsce ukazała się książka o sprawiedliwych Ukraińcach. Napisał ją Romuald Niedzielko i dał jej tytuł: „Kresowa księga sprawiedliwych 1939–1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez UON i UPA”. A wydał ją IPN. 
 
Zaś na samej Ukrainie widzimy spore zainteresowanie akcją ludobójczą i jej porażającym wymiarem. Czego do te pory nie było. Obrazy tej zbrodni ukazane zostały na wystawie przygotowanej przez Stowarzyszenie Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z Wrocławia. Ekspozycję na Ukrainie zorganizował poseł do parlamentu Ukrainy, Wadim Kolesniczenko. Najpierw wystawę pokazał w kwietniu 2010 r. w Kijowie, a później w wielu innych miastach swego kraju. Obejrzały ją dziesiątki tysięcy Ukraińców. I dzięki temu zrozumiały, jaką zbrodnię ma Bandera i jego pomocnicy na sumieniu. 
 
Poseł Kolesniczenko był także w Polsce w trakcie obchodów 68 rocznicy ludobójstwa 11 lipca 2011 r. w Warszawie i złożył wieniec pod pomnikiem na Skwerze Wołyńskim. Środowiska kresowe uznały to za akt dużej odwagi, a zarazem gest dobrej woli i znak ludzkiej solidarności z ofiarami. To zbliża Polaków do Ukraińców. Z szacunkiem odnosimy się do takich gestów, które przywracają wiarę w sens głoszenia prawdy. Obecnie ten sam poseł, o czym donosi portal Kresy.pl, przygotował dystrybucję książki Wiktora Poliszczuka pt. „Gorzka prawda”. Ta znakomita książka ukraińskiego historyka z Kanady opowiada o rodzeniu się faszyzmu w środowiskach ukraińskich w kręgu OUN i UPA, dostarcza bogatej wiedzy o źródłach, przejawach i skutkach ideologii tzw. integralnego nacjonalizmu, którego twórcą był Dmytro Doncow, a do życia praktycznego wprowadzali m. Bandera, Szuchewcz i Kłaczkiwskyj. Książkę tę propagował Kolesniczenko m.in. na prezentacji Symferopolu. Swoją obecnością zaszczycili to spotkanie m.in. zastępca przewodniczącego krymskiego parlamentu, Grigorij Ioffe, członkowie Prezydium Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Krymu, Walery Kosariew, Siergiej Ciekow. «Ta książka – mówił Kolesniczenko – jest ciosem w plecy ruchu banderowskiego, to realna krwawa prawda o tym, co było, książka powstała na podstawie materiałów archiwalnych, spotkań i rozmów z naocznymi świadkami”. Inni mówcy zgodzili się z taką opinią. Np. Jefim Fiks podniósł aktualny problem odradzania się na Ukrainie tendencji faszystowskich.
Kolesniczenko wystąpił też rok temu do polskiego IPN o zgodę na publikację w jego kraju polskiego autora, wspomnianego, Romualda Niedzielki o sprawiedliwych Ukraińcach i jak na razie nie doczekał się odpowiedzi. To jakaś kuriozalna sprawa. Na takie tłumaczenie takiej książki i to na wszystkie możliwe języki należy natychmiast się zgodzić. 
 
Jak więc widzimy, pojawiają się na Ukrainie próby dotarcia do prawdy o działaniach OUN i UPA. Należy te ruchy obserwować z uwagą i życzliwością. Słyszałem wprawdzie zdania niektórych opiniotwórczych osób w Polsce, że słabością tego zjawiska jest fakt, iż wyjaśnienia czarnej strony działalności tych organizacji w czasie wojny zajęli się przedstawiciele rosyjskojęzycznej części Ukrainy i to się poczytuje, jako walkę wewnątrz różnych obozów politycznych w tym kraju. I my, Polacy, powinniśmy być od tego z daleka. Ale ja uważam, że każdy przejaw dążenia do prawdy należy przyjmować z dużym zrozumieniem i szacunkiem. Bo jeśli sprawy na Ukrainie nie potoczą się w tym kierunku, to będziemy mieli do czynienia z takimi oto kwiatkami, jak poniższe.
Niemal co kilka tygodni albo nawet co kilka dni słyszymy o nowych marszach ukraińskich nacjonalistów z partii Swoboda w Kijowie, Lwowie, Tarnopolu, czy na Wołyniu, w czasie których padają hasła: «Bandera przyjdzie – zaprowadzi porządek», «OUN UPA – uznanie państwowe!», „Bohaterom UPA – chwała!”, „UPA – banderowskie wojsko!”, „« Śmierć wrogom!”, czy wprost „Smert Lachom”. Takie i podobne hasła wznosili banderowcy, idąc mordować Polaków. 
 
I oto my, Polacy, stoimy przed dylematem: czy popierać te tendencje na Ukrainie, które zmierzają do odsłonięcia prawdy o ludobójstwie, bez względu na to, z jakich kręgów się wywodzą, czy czekać, aż hasło „Smert lachom” stanie się ciałem? Nigdy takich gróźb nie należy lekceważyć. A na pytania odpowiadać jasno i wyraźnie. W Polsce w mediach nie toczy się żadna poważna dyskusja na ten temat. Wprawdzie mamy znakomitych historyków zajmujących się tą problematyką, ale wciąż nie mamy szerokiej, publicznej i otwartej dyskusji. A jest o czym mówić. Otwieramy więc na naszych łamach taką dyskusję. Czekamy na państwa listy, opinie, spostrzeżenia, doświadczenia. Czekamy na głosy historyków, Kresowian, młodzieży, studentów. Czy młode pokolenie ma wiedzę na temat zbrodni 
OUN i UPA? Co o nich wie? Jak i w świetle czego należy układać dobrosąsiedzkie stosunki z Ukrainą? Co powinno się składać na więzi między sąsiadującymi narodami? Czy należy zapomnieć o historii i życie zaczynać jakby od początku? Czy raczej budować dobre relacje z narodem ukraińskim w oparciu o prawdę? Dlaczego w Polsce nie ma dobrego klimatu do poważnej, mądrej, zgodnej z duchem prawdy i odpowiedzialności debaty publicznej w tej materii w polskim sejmie, na polskich uczelniach, w dostępnych w godzinach szerokiej oglądalności mediach elektronicznych itp. itd.? Pytania można mnożyć. Co państwo o tym myślicie? Proszę pisać na adres redakcji lub autora tego artykułu: 
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.  
 
 


 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.