Reklama

Życzenie noworoczne
Rekontra   
piątek, 13 stycznia 2012 08:53

 

Oto moje życzenie noworoczne. Porozmawiaj ze znajomą, znajomą chociażby z widzenia, czy przypadkowym przechodniem, zamień kilka zdań taksówkarzem, czy z uroczą spacerowiczką. Przerwij sąsiadowi odśnieżanie samochodu, albo też samotność staruszka z ławki. Jeżeli w pobliżu trasy spacerowej jest magiel lub pralnia, skręćmy, udajemy się tam bezzwłocznie.Gwarantuję, że „osiedlowy magiel”, jakakolwiek w nim rozmowa, to znacznie lepsze źródło przemyśleń, niż Agnieszka Holland u Lisa czy Daniel Olbrychski u Olejnik. To więcej niż wynurzenia …

 

 

Wieczorem, z olbrzymią przyjemnością wymieniłem się poglądami z księdzem. Z jezuitą. Napisałem o wielkiej przyjemności, więc nie mogła to być wirtualna rozmowa z jezuitą salonowym Krzysztofem Mądelem, z którym się nie zgadzam prawie we wszystkim.

 

Czytelnikom wyjaśniam, że ksiądz Mądel to jest salonowa wersja księdza Sowy z TVN. Z tym, że Sowa o powierzchowności braciszka Tucka z lasów Sherwood, odnalazł w sobie celebrytę, który radość życia czerpie z występów w telewizorze (takie sprawia wrażenie), i zrobił się dyżurnym księdzem studia TV na Wiertniczej. Z uśmieszkiem na ustach gromi sprawiedliwie „po równo” polityczną prawicę oraz „zagubione owieczki” z Krakowskiego Przedmieścia. Pławi się w komplementach śniadając z mistrzami – a to Grabowskim, a to Olbrychskim czy Czubaszkową. Nie wiem czy już spotkał w programie Mellera Więckiewicza, ostatnie odkrycie salonu, ale spotka. Aktor podzieli się z księdzem ploteczkami z ambony.

Natomiast Krzysztof Mądel uczynił z siebie salonowego eksperta. Przede wszystkim eksperta od lotnictwa, speca od badania przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale także od ekonomii. Można napisać bez przesady – bloger z krwi i kości.

 

Jest urodzonym polemistą, nieustępliwym. Nie chcę napisać, że zażartym, ale tak sądzę. Da się cenić z co najmniej jednego powodu. Ma własne zdanie. Zresztą nie wiem na ile jego zdanie należy do niego, być może jest zapożyczone, ale na pewno jest odmienne od zdania większości blogerów i komentatorów z Salonu 24.

Eufemistycznie napiszę, że zdaje się być bardzo naiwnym twierdząc, iż raport MAK oraz pospieszna wymiana tablicy na kamieniu upamiętniającym wypadek w Smoleńsku (wypadek – tak jest u niego w oryginale) nie były prowokacjami, a co najwyżej błędem w działaniu niektórych instytucji państwa rosyjskiego. Zresztą nie wiem, ile w tym naiwności, a ile kalkulacji, gdyż od pewnego czasu nie zachodzę do niego. Ale na pewno nie słucha biskupa Jana Szlagi, że księża „mają być specjalistami nie od elektroniki czy nowoczesnych pojazdów, ale od mądrości Bożej». Cytat na odpowiedzialność „Gazety Wyborczej”.

Otóż ksiądz Mądel jest specjalistą od wszystkiego. I się nie poddaje. Trwa. Taki Paweł Wroński z Gazety dawno temu się wystrzelał z argumentów, polemika z blogerami okazała się dla niego zbyt trudną, po prostu dał dyla z Salonu 24. Również Wojciech Sadurski gości coraz rzadziej, więc mimochodem nie zdradza, co knują na lewicy, jakie wyznaczyła sobie cele ataku Czerska, a co słychać w eleganckim świecie we Florencji.

 

I właśnie wczoraj miałem wizytę prawdziwego jezuity, żywego, nie wirtualnego. Usiedliśmy, dwie sekundy milczenia, wyjąłem kartkę papieru i zapytałem, czy pozwoli, że coś zacytuję. Czytałem obserwując twarz swojego gościa. Był zaskoczony, nie tylko niecodzienną sytuacją – wizyta duszpasterska, kolęda, i zapewne to ja powinienem być słuchaczem, odpowiadać na pytania, a tymczasem czytam. Wyraz zaskoczenia, zdumienia, stawał się coraz bardziej widoczny, aż w końcu, gdy podniosłem głowę, niepewny uśmiech pojawił się na ustach, a potem szeroki.

 

Cóż takiego miało miejsce? Konieczny dłuższy cytat, ale za chwilę. Proponuję go wyciąć i mieć pod ręką. W maglu, u szewca czy też na targu. Swoją drogą widział ktoś prawdziwy targ? Nie taki z ulicy Polnej w Warszawie, bardziej bazar, chociaż z prawdziwymi jajami, ale co na nim robiły pomarańcze czy kawior? 

Mam na myśli nadwiślański targ z masłem, bryndzą (zdradzam swoje upodobania), buncem, wiejskimi jajami i żywym kogutem. Zresztą nie wiem, czy dzisiaj chłop może na targu sprzedawać żywą kurę? Może klatka jest niewymiarowa, nie ma w niej pojemnika z wodą, miseczki z ziarnem, nie tylko, że wlepią mandat to zajmą dwunożną gadzinę. Po prostu nie wiem. Wiem z ministerialnego okólnika jak się transportuje karpie ze sklepu do domu, ile litów wody przypadać ma na rybi łeb – ale żywą kurę? Kupić można, ale czy można wziąć ją pod pachę i zabrać do domu? Karpia, aby zabić trzeba ukończyć osiemnaście lat. A gęś? 

Koniec dygresji, wiernie cytuję to, co przeczytałem, oto relacja księdza Henryka Zielińskiego: 

„Na zaproszenie prezydenta kilkunastu młodych księży uczestniczyło w kolacji wydanej dla nich w Pałacu Prezydenckim w przededniu Wigilii Bożego Narodzenia. Spotkanie zamiast zaplanowanych trzech kwadransów trwało ponad dwie godziny.

 

Mimo świątecznego nastroju zarówno gospodarz, jak i zaproszeni goście nie unikali spraw najważniejszych, jak wychowanie młodzieży i otwieranie przed nią szans na przyszłość, szacunek dla chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej oraz zaangażowanie państwa w obronę praw chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Na koniec prezydent zaapelował do kapłanów, aby częściej i odważniej zabierali głos w sprawach publicznych. – Nie schodźcie do katakumb! Mówcie do całego społeczeństwa, a nie tylko do swoich wiernych, to wszystko, co macie do powiedzenia. W czasach, kiedy we wszystkim odwołujemy się do zdania ekspertów, dlaczego mieliby być pozbawieni prawa głosu ci, którzy bronią religii? – mówił prezydent”.

I gdy napięcie sięgnęło zenitu, dodałem, że jest to relacja ze spotkania prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy`ego z młodymi duszpasterzami. Z kronikarskiego obowiązku – odbyło się 22 grudnia ubiegłego roku w Pałacu Elizejskim. Cóż na słowa: „Nie schodźcie do katakumb! Mówcie do całego społeczeństwa, a nie tylko do swoich wiernych” ma do powiedzenia wybitny liberalny tolerant jeden czy drugi? A co usłyszymy od księdza Sowy z TVN czy Mądela z Salonu 24Dlatego drodzy czytelnicy cytat wycinamy, powielmy i rozpowszechniamy. I o tym właśnie rozmawiałem z moim szacownym gościem. Na koniec wymieniliśmy się linkami do stron internetowych – w końcu mamy XXI wiek. 

Do czego od samego początku zmierzam. Lubię czytać – to nie jest odkrywcze spostrzeżenie, lubię cytować – wiadomo, cytat lepiej przemawia, ale lubię pamiętać długie zdania, a pamięć mam – przepraszam za samochwalstwo – wyjątkową.

 

I oto relacja Tyrmanda, z jego Osobistych Porachunków z Salonem, który zmusił go do emigracji. Na jednym z zebrań Związku Literatów Jan Kott opowiedział, jak to w późnych latach 40. pojechał do Moskwy i spotkał Pasternaka, który w rozmowie przekazał mu enigmatyczny wiatyk dla polskich towarzyszy-intelektualistów: „Pamiętajcie, trzeba być ostrożnym, czujnym… To tylko z wierzchu jest piękne…”. I Kott dodaje – „Ale ja byłem młody. Skąd mogłem wiedzieć?”.

I komentarz mojego Leopolda Tyrmanda. Trzydziestoparoletni redaktor i uczony, polonista i marksista, jeden z tęższych umysłów swego obozu nie rozumiał tego, co rozumiała już w Polsce każda praczka, każdy tragarz i każdy uczeń? 

 

I polubiłem po raz kolejny, tę tyrmandową praczkę i tragarza, polubiłem ucznia, który wszystko rozumiał. Dlatego też, gdy drogi czytelniku widzisz w telewizorze gadającą głowę profesora Irka (Krzemińskiego), profesor Środy czy Wnuka-Lipińskiego (ten ostatni, to moja osobista porażka, zaczytywałem się w jego fantastyce socjologicznej), to zastanów się, czy na pewno więcej jest w nim mądrości niż u Twojej kioskarki? Czy Twoja sąsiadka nie widzi więcej, niż feministka jedna czy zootechniczka druga? Wyłącz telewizor i udaj się na spacer.

Oto moje życzenie noworoczne. Porozmawiaj ze znajomą, znajomą chociażby z widzenia, czy przypadkowym przechodniem, zamień kilka zdań taksówkarzem, czy z uroczą spacerowiczką. Przerwij sąsiadowi odśnieżanie samochodu, albo też samotność staruszka z ławki. Jeżeli w pobliżu trasy spacerowej jest magiel lub pralnia, skręćmy, udajemy się tam bezzwłocznie.

 

Gwarantuję, że „osiedlowy magiel”, jakakolwiek w nim rozmowa, to znacznie lepsze źródło przemyśleń, niż Agnieszka Holland u Lisa czy Daniel Olbrychski u Olejnik. To więcej niż wynurzenia …

 

Udajmy się do apteki, stańmy w kolejce i rozmawiajmy ze sobą. Jak za komuny. A rozmowa z księdzem? Po prostu dodajmy mu sił.

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.