Reklama

Jak KGB nawróciło się na prawosławie
Leszek Pietrzak   
piątek, 27 stycznia 2012 08:47

 

Od kilku lat władze Kremla prowadzą akcję promocji cerkwi prawosławnej. Nie jest ona jednak wyrazem troski państwa nad kościołem. Putin i jego doradcy postanowili uczynić z cerkwi narzędzie swojej polityki, wewnętrznej i wielkomocarstwowej. Ludzie KGB-owskiego aparatu, przez lata zwalczający religię doprowadzając do moralnego upadku społeczeństwa, dziś pierwsi stają przy ołtarzu. 

 

 

Niedawne prawosławne święta Bożego Narodzenia, tak jak to bywa od ponad dziesięciu lat, były obchodzone szczególnie uroczyście. Moskiewski Sobór Wasyla Błogosławionego wypełniony był po brzegi ludźmi rosyjskiej władzy. Rozmodleni i pełni pokory, zapalający świeczki w otoczeniu dziatwy władcy Rosji – prezydent Miedwiediew i premier Putin. Sceny te setki razy pokazały w swoich doniesieniach rosyjskie stacje telewizyjne. Cały naród musiał widzieć, że w Rosji jest rządząca władza i rządząca religia i że one szanują się nawzajem, a nawet są ze sobą w przymierzu. Skoro rządzący oraz hierarchowie rosyjskiej cerkwi odpowiedzialni za moralność ludu rosyjskiego, razem biorą udział w najważniejszych religijnych uroczystościach, to świadczy o moralności władzy. Właśnie taki przekaz, dotyczący relacji pomiędzy rosyjską władzą a rosyjską cerkwią prawosławną, od kilku lat jest obowiązującym.

 

Cerkiew namaszcza Putina

Putin od początku swoich rządów wysyłał cerkwi czytelne sygnały, zachęcające do zbudowania wzajemnych relacji. Dbał też o wizerunek przywódcy, szczególnie troszczącego się o morale własne i swojego narodu. Zaczął także bywać w cerkwi, znalazł nawet swojego spowiednika i jak każdy rosyjski władca w przeszłości, coraz bardziej obdarowywał rosyjską cerkiew państwowymi dotacjami. Rosyjska cerkiew mogła też wchodzić w coraz to nowe obszary biznesowej aktywności i korzystała z wszelkich zwolnień podatkowych. W ostatnich latach stosunki pomiędzy cerkwią a Kremlem nabrały charakteru szczególnej współpracy obu stron. Jej specyfiką jest ścisłe współdziałanie cerkwi z tzw. resortami siłowymi. W jednym z opracowań polskiego Ośrodka Studiów Wschodnich zjawisko to scharakteryzowano następująco: „(…) Paradoksalnie największe poparcie Cerkiew znajduje wśród ministerstw siłowych. Byli prześladowcy religii prawosławnej stali się we współczesnej Rosji jednymi z większych jej orędowników. Symbolicznym wydarzeniem ilustrującym ich współpracę z resortami siłowymi było m.in. otwarcie w 2002 roku kaplicy w budynku Federalnej Służby Bezpieczeństwa na Łubiance. Obecnie w coraz większej liczbie jednostek wojskowych pojawiają się prawosławne kaplice, a prawosławni duchowni często uczestniczą w wojskowych uroczystościach. Również Ministerstwo Spraw Zagranicznych wspiera Cerkiew w budowie kaplic na terytorium placówek dyplomatycznych i okazuje pomoc w odzyskiwaniu mienia należącego do niej przed rewolucją. (…) Przejawem uprzywilejowanej pozycji prawosławia jest demonstracyjne zaangażowanie się w kwestie religijne polityków i najwyższych urzędników państwowych na czele z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem i premierem Władimirem Putinem. Wyrazem tego jest częste i ostentacyjne (prezentowane w mediach) uczestnictwo przedstawicieli władz państwowych w najważniejszych świętach prawosławnych. Z kolei hierarchowie prawosławni biorą udział w ważnych uroczystościach państwowych”.

 

Putin „namaszcza” cerkiew

W ten sposób w czasach Putina rosyjska cerkiew prawosławna stała się „poręczycielem”, podtrzymującym i uwiarygodniającym jego rządy. Ale cerkiew otrzymuje za to hojną nagrodę, w postaci wszelkiego wsparcia ze strony państwa i zniesienia wszelkich ograniczeń w swojej działalności, nie tylko duszpasterskiej. Putin dał również cerkwi swoje przyzwolenie na agresywną politykę wobec innych kościołów i wyznań, jakie działają na terenie Rosji, z czego ta obficie korzysta. Tak stało się m.in. w Obwodzie Kaliningradzkim, gdzie kilka lat temu środowiska katolickie, wskutek presji cerkwi na lokalne władze administracyjne, zostały pozbawione możliwości odzyskania swoich dawnych świątyń, aby je z powrotem zaadoptować na potrzeby religijne. W Rosji można nawet zostać skazanym za krytykę cerkwi. W listopadzie 2011 r. rosyjska prokuratura domagała się 1,5 roku koloni karnej dla kaliningradzkiego dziennikarza Borysa Obrazcowa, który zarzucił cerkwi naruszanie rosyjskiej konstytucji.

 

Putin „zjednoczył” cerkiew

Putin szybko zdał sobie również sprawę z tego, że cerkiew może odgrywać ważną rolę w jego polityce globalnej. Ale żeby tak było, rosyjska cerkiew musiała najpierw zostać wzmocniona. To właśnie dlatego Putin, od początku swojej prezydentury, był gorącym orędownikiem zjednoczenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z Rosyjską Cerkwią na Uchodźstwie. Schizma w rosyjskiej cerkwi trwała bowiem od 1922 r. ,kiedy to w Serbii formalnie powstała niezależna Rosyjska Cerkiew na Uchodźstwie, utworzona przez prawosławnych hierarchów, którzy wyemigrowali z Rosji po rewolucji październikowej. W maju 2007 r. ten strategiczny cel Kremla został przez Putina osiągnięty. Na uroczystej mszy w Katedrze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, koncelebrowanej przez patriarchów obu cerkwi Aleksieja II i Lawrego i w obecności samego Putina, ostatecznie przypieczętowano jedność rosyjskiej cerkwi. 

 

Putin wspomaga cerkiew za granicą

Po konsultacjach z Kremlem, rosyjska cerkiew rozpoczęła na całym świecie zaplanowaną akcję chrystianizacyjną, budując swoje świątynie wszędzie tam, gdzie było to możliwe, nawet nie licząc się, czy znajdą się tam wierni wyznania prawosławnego, którzy zaludnią te świątynie. Rosyjska cerkiew, dysponując potężnymi środkami, niekiedy wprost z kasy państwowej, ma coraz większe możliwości wywierania wpływu na obecność prawosławia poza jego kanonicznym terytorium. Wiele kościołów prawosławnych w innych krajach otrzymało w ostatnich latach ofertę finansowej pomocy ze strony Patriarchatu Moskiewskiego. W wielu krajach obserwujemy rosyjskie wsparcie dla budowy cerkwi prawosławnych. Z taką sytuacją mamy do czynienia także w Polsce, na Podlasiu, gdzie powstały nowe cerkwie w Białej Podlaskiej, Kodniu, Sławatyczach i Kostomłotach. W przypadku Kostomłotów mamy do czynienia z przejęciem dawnej parafii neo-unickiej. Tajemniczy darczyńcy budowy tych cerkwi z Kanady jeszcze do niedawna legitymowali się paszportami Federacji Rosyjskiej.

 

Korzyści Kremla z promocji cerkwi

Za polityką promowania przez Kreml cerkwi, kryje się jej znacznie skuteczniejsza kontrola niż było to w czasach ZSRR. Jej narzędziem są miliardy dolarów w postaci zwolnień podatkowych, ziemi, budynków i lokali, jakie Kreml przekazał rosyjskiej cerkwi, co uzależnia ją od władzy świeckiej. Ale narzędziem tej kontroli jest także przymykanie oczu na łamanie przez cerkiew prawa regulującego działalność gospodarczą. Putin chce, aby cerkiew nie tylko sławiła jego rządy i uznawała go za nowego cara, ale chce także posłużyć się cerkwią w swojej imperialnej polityce. Wystarczy tylko, aby cerkiew rozwijała dalej swoją akcje chrystianizacyjną za granicą, a już niebawem pojawią się tam sami Rosjanie i rosyjskie interesy, które zapewne zostaną 

„żywotnie zagrożone”. Taka polityka wobec cerkwi nie jest czymś nowym w rosyjskiej historii. Stanowi ona jedynie przedłużenie starej carskiej i bizantyńskiej tradycji zależności kościoła od państwa. Jednak tym razem prowadzą ją ludzie KGB-owskiego aparatu, którzy przez lata zwalczali religię doprowadzając do moralnego upadku rosyjskiego społeczeństwa. 

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.