Reklama

Tusk zrobił z siebie idiotę
Aldona Zaorska   
piątek, 10 lutego 2012 08:19

 

Wygląda na to, że już niedługo czasy malowania trawy na zielono przed wizytami partyjnych notabli, zasłaniania wysypisk śmieci parkanem i organizowania „dnia pieszego pasażera z okazji awarii” będziemy wspominać z sentymentem i czułością. Patrząc na to, co dzieje się dziś w Polsce, gdzieś z najniższych kręgów piekielnych Potiomkin, Goebbels, Andrej Żdanow, Siergiej Eisenstein i paru innych „guru” totalitarnej propagandy, gratulują sobie wzajemnie zdolnych polskich uczniów.

 

 

Przeciwko rządom Tuska protestują już wszyscy – lekarze, aptekarze, mundurowi, budżetówka, pracownicy firm i zakładów, poinformowani, że będą musieli pracować o parę lat dłużej a jak sobie z lichych pensyjek nie odłożą, to niech zapomną o jakichkolwiek pieniądzach na stare lata, bowiem system emerytalny już jest w rozsypce a za lat trzydzieści po prostu nie będzie istniał. W ostatnich tygodniach na ulice w ramach protestu przeciwko ACTA wyszedł „żelazny elektorat” PO, czyli młodzież, oburzona wprowadzeniem ograniczenia wolności słowa. Lada dzień do tego grona dołączą rolnicy, których oprócz nowych składek na KRUS, „dobiją” ceny ropy na poziomie uniemożliwiającym podjęcie prac polowych. Tusk protestujące grupy społeczne zlekceważył kompletnie. Z lekarzami porozmawiał, aptekarzom pogroził a wobec protestującej młodzieży „mentalnie” walnął pięścią w stół, traktując ją jak rozwydrzonych gówniarzy, którzy nie będą niczego dyktowali jemu – mężowi stanu „dotkniętemu geniuszem przez Boga”, jakie umowy ma podpisywać i z kim je konsultować. A na zakończenie przekazu o wzroście cen, kolejkach pod aptekami, protestach kolejnych grup zawodowych, blokowaniu stron internetowych rządu przez wściekłych Internautów, nazwanych na tę okoliczność „hakerami” – pokazał zamówiony przez dane medium sondaż, z którego wynika niezbicie, że Platforma wciąż ma ogromne poparcie a Polacy bezgranicznie ufają jemu – swemu faktycznemu przywódcy. Kogo przepytują sondażownie, skoro protestują wszyscy? Nie wiadomo, ale wyniki pokazują, że może być to reprezentatywna grupa posłów PO. Te kuriozalne publikacje wskazują też, że pan premier i jego media nie tylko, jak mówi młodzież, „odleciały”, ale najwyraźniej uważają Polaków za bandę durniów, którzy uwierzą we wszystko, co „powiedzą w dzienniku”. Zapominają, że polski naród ma wieloletnią wprawę w wysłuchiwaniu propagandowych bredni i interpretowaniu medialnych relacji.

Sondażem zrównoważę 

W jednym z telewizyjnych seriali bohater tłumaczył swoim wnukom, że kiedyś łatwiej było oglądać dzienniki i czytać gazety, bowiem przekazy były, jak to ujął – „zaszyfrowane”. Poproszony o wyjaśnienia, odpowiedział, że kiedy np. w dzienniku mówiono o chuligańskich elementach, które zdemolowały miasto, to już było wiadomo, że przeszła patriotyczna demonstracja, a kiedy podawano informację o „awarii” w fabryce, wszyscy wiedzieli, że wybuchł strajk. I tak dalej. Okazuje się, że czasy, które wspominał bohater owego filmu właśnie wróciły. Dzisiaj, oglądając wiadomości czy sięgając po niektóre mainstrimowe gazety, widać jak na dłoni, że przemawiają one dokładnie tym samym szyfrem, co niezapomniany „Dziennik Telewizyjny”. Manipulacja i kłamstwo po prostu w nich kwitnie. I nie chodzi tylko o haniebne przekłamanie na temat Marszu Niepodległości 11 Listopada ubiegłego roku. Takich manipulacji przez ostatnie dwa lata było dziesiątki. Przekaz na niewygodne dla premiera tematy zawsze jest starannie wyreżyserowany, w myśl najlepszych propagandowych wzorców. Wszystko zgodnie z zasadą – podawać informacje o sukcesach a gdy trzeba przekazać jakąś niekorzystną, natychmiast zrównoważyć ją „sukcesem”. Przykłady? Oto kilka „pierwszych z brzegu”. 

 

Najpopularniejszym wyrażeniem roku 2011 zostało „Donald matole”, a ułożona przez kibiców piosenka o tym tytule niosła się przez całe lato jak Polska długa i szeroka po wszystkich stadionach, do tego stopnia, że witany nią premier musiał ograniczyć oglądanie na żywo ulubionej rozrywki, a nawet wysyłać „swoich chłopców”, żeby przygotowali mu grunt pod spotkania, gdy tuskobusem przemierzał kraj. Spece od propagandy, zatrudnieni przez Platformę, stawali na wysokości zadania i „wyskoki” kibiców „równoważyli” obrazkiem „wzruszonego” Tuska własną ręką ocierającego łzy biednej kobiecie. Chwyt ograny od lat, ale okazał się niezwykle skuteczny. Podporządkowane premierowi media do znudzenia pokazywały wzruszający obrazek z premierem w roli głównej i zaraz po nim olbrzymi wzrost poparcia. I tak przez cały czas. Afera hazardowa? Natychmiast po niej – kilka sondaży, wskazujących, że „nie zaszkodziła ona rządowi”. Afera stoczniowa? Patrz wyżej. 

Rechoczący nad trumną śp. Lecha Kaczyńskiego Tusk i Komorowski? Sondaż, z którego wynika, że cieszą się oni największym zaufaniem społeczeństwa. Antoni Macierewicz udowodnił rządowym „ekspertom” kłamstwa w sprawie wyjaśniania smoleńskiej katastrofy – kolejny sondaż – że razem z Kaczyńskim cieszy się on najmniejszym zaufaniem społecznym. Każda informacja, której nie dało się ukryć, przemilczeć albo całkiem zmanipulować od czterech lat najpóźniej dwa dni po jej ujawnieniu, jest równoważona sondażem, z którego wynika, że nie zaszkodziła ona ani rządowi, ani Platformie. Słowem – im jest gorzej, tym jest lepiej.

 

Im gorzej, tym lepiej

Kiedy z opublikowanych badań wyszedł zatrważający wzrost ubóstwa Polaków, natychmiast pojawił się profesor o znanym nazwisku, twierdzący, że wyniki nie oddają rzeczywistości, bowiem Polakom nie jest tak źle. Pan profesor wie to stąd, że „Polacy, pytani o sytuację materialną, mają zwyczaj kłamać, jako że nie lubią się chwalić”. 

To samo dotyczy emigracji „za chlebem”. Polacy zamiast (zgodnie pamiętną reklamówką wyborczą PO) wracać – masowo, wyjeżdżają do pogrążonych w chaosie i kryzysie państw Unii, bowiem tam najniższa pensja przewyższa często polską „średnią krajową”, którą zresztą zarabia niewielka część społeczeństwa. Wyjaśnienie medialne? – Wyjeżdżają „młodzi, wykształceni”, którzy w Unii mogą rozwijać swoje kariery naukowe. „Zwykli” obywatele nie jadą do UK, bo wolą układać kafelki na miejscu. A informacje o wyjazdach nie oddają prawdziwego stanu rzeczy. 

Innymi słowy – wiadomości niekorzystne to po prostu „kłamstwa”, bowiem w idealnym państwie Tuska zjawisko biedy, emigracji czy depresji nie ma prawa występować. W latach osiemdziesiątych „obywateli” katowano wynikami wydobycia węgla, produkcji stali, czy sznurowadeł albo obrazkami statku z bananami, który właśnie wpłynął do Gdyni, dziś raczy się ich informacjami o wzroście PKB, zwiększeniu dostępu do Interentu, zaopatrzeniu wiejskich szkół w laptopy i uparcie katuje mapką z Polską – „zieloną wyspą” na czerwonym morzu kryzysu. Ta akcja uświadamiania, jak nam jest dobrze w porównaniu Włochami, Irlandią, Portugalią a nawet Francją czy Niemicami, pod względem jakości propagandowego przekazu bije na głowę pamiętną akcję Jerzego Urbana wysyłania w kryzysowych latach osiemdziesiątych śpiworów bezdomnym w Nowym Jorku. Oczywiście zawsze przy takiej okazji ta czy inna tuba propagandowa premiera nie zapomina dodać, że z benzyny po 6 złotych czy nowego systemu refundacji leków powinniśmy się właściwie cieszyć, bo za Odrą, nad Loarą czy Tamizą benzyna jest po złotych 8 a refundacja leków praktycznie nie istnieje. Dla informacji, że w strefie EURO zasiłek dla bezrobotnych jest wyższy niż polska średnia krajowa, czasu antenowego ani miejsca w kolumnach prasowych już nie wystarcza. 

 

Tematy zastępcze

Przy tym wszystkim Tusk idiotą nie jest i wie, że same sondaże oraz mapki nie wystarczą, więc regularnie jak w zegarku odstawia szopkę z tematami zastępczymi, które natychmiast podchwytują media. Kiedy w kraju zaczyna się robić „nieciekawie”, pojawia się zagadnienie, które odwraca uwagę od prawdziwych problemów. Takimi tematami były już dopalacze, kastracja pedofilów, wojna z kibicami – ta ostatnia miała przy okazji wywołać niechęć społeczeństwa do miłośników sportu i zrobienie z nich chuliganów. Nawet szopka odstawiona przez Palikota w związku z próbą wyrzucenia Krzyża z Sejmu była niczym innym, jak odwracaniem uwagi od wyborczych fałszerstw, których jak wiele, wskazuje dopuściła się właśnie Platforma. Ostatnie „samobójstwo” prokuratora Przybyła przytrafiło się akurat w czasie, kiedy swoją ekspertyzę miał opublikować Instytut Sehna z Krakowa. Nie trzeba dodawać, że podważyła ona całkowicie wyniki „pracy” rządowych „ekspertów”, obnażając jednocześnie ich kłamstwa. Po dwóch latach od największej powojennej tragedii jesteśmy w punkcie wyjścia. Okazuje się, że Klich nagrywał swoich rozmówców i z nieznaną osobą ustalał, że to „my musimy mieć rację” ale mediów to nie interesuje, bowiem zajmują się aktualnie… tak niezwykłym, jak na koniec stycznia zjawiskiem atmosferycznym, jak niskie temperatury w Polsce oraz Rumunii czy innej Bułgarii. 

 

Wincenty Kraśko odkurzony 

Jakby tego wszystkiego było mało Tusk już nie ukrywa, że zamierza odkurzyć idee towarzysza Wincentego Kraśki (zbieżność nazwisk ze znanym prezenterem nie jest przypadkowa) i przywrócić cenzurę. Jawnym przejmowaniem „Rzeczpospolitej” przez rząd zaniepokoiła się Europejska Federacja Dziennikarzy, która stwierdziła, że takie działanie stanowi zagrożenie dla wolności słowa w Polsce. Tusk nie raczył jej odpowiedzieć. 

Do blogera prowadzącego stronę krytykującą prezydenta Komorowskiego o 6.00 rano zawitało ABW. Strona „spieprzaj dziadu”, wyszydzająca Lecha Kaczyńskiego istniała przez cały okres jego prezydentury, ale Lech Kaczyński a nie Komorowski był przedstawiany jako zagrożenie dla wolności słowa. 

Pół roku później opanowana przez PO i postkomunistów Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wyłącznie z powodów politycznych odmówiła przyznania koncesji na nadawanie na multipleksie Telewizji Trwam. Wszystkie powody odmowy nie miały nic wspólnego z rzeczywistością a wiele wskazuje, że jedynym był charakter przekazu TV Trwam – demaskujący kłamstwa rządzącej ekipy. W tym samym czasie po dwóch latach tajnych negocjacji, w atmosferze powszechnego buntu, Tusk zalecił podpisanie umowy ACTA, pozwalającej ocenzurować każdą wypowiedź i podjąć działania wobec każdego internauty. Protestującej młodzieży zapowiedział stanowczo, że nie pozwoli na łamanie prawa w internecie a po podporządkowanych mu mediach wędrówkę odbył zapomniany chamski muzyk z przerostem ego i umysłem „zaczadzonym Platformą”, przekonujący, że dzięki ACTA jako twórca nie będzie okradany z własnej twórczości, której w istocie nikt nie zna i która nikogo nie obchodzi. Efekt tych wszystkich wysiłków tradycyjnie znalazł podsumowanie w wynikach sondaży, tradycyjnie wykazującego poparcie dla PO. 

 

Malowanie trawy na zielono

Wygląda na to, że już niedługo czasy malowania trawy na zielono przed wizytami partyjnych notabli, zasłaniania wysypisk śmieci parkanem i organizowania „dnia pieszego pasażera z okazji awarii” będziemy wspominać z sentymentem i czułością. Patrząc gdzieś z najniższych kręgów piekielnych na to, co dzieje się dziś w Polsce Potiomkin, Goebbels, Andrej Żdanow, Siergiej Eisenstein i paru innych „guru” totalitarnej propagandy gratulują sobie wzajemnie zdolnych uczniów. W istocie Tusk bez skrępowania wykorzystuje cały arsenał środków propagandowych wymyślonych przez setki lat, przez steki speców w tej dziedzinie. Kto wie, może już niedługo w Polsce zawisną obrazu „ukochanego” przywódcy a miejsce, gdzie otarł łzy bezrobotnej, zostanie uczczone pamiątkową tablicą, niczym tego typu miejsca w Korei Północnej. W tym szaleństwie i premier, i jego świta zapominają tylko o jednym – co prawda propaganda polityczna istnieje od kiedy istnieje polityka, ale też równie długo ludzie uczyli się ją rozpoznawać. Polacy mają w tej materii szczególnie bogate doświadczenie, więc coraz częściej sondaże, wzrost PKB, huczne otwieranie stadionu czy dwóch kilometrów autostrady zamiast poparcia dla rządu budzą uśmiech politowania i wzruszenie ramion. 

Po prostu – robiąc idiotów z obywateli, pan premier ową mało chlubą cechę przyjął sam. I zamiast tak oczekiwanego podziwu, budzi pogardę i szyderstwo. 

 

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.