Reklama

III RP, czyli „w domu wisielca nie rozmawia się o sznurze”
Mirosław Kokoszkiewicz   
piątek, 10 lutego 2012 08:21

 

Dlaczego Tomasz Sekielski, ten, co to nie da sobie wmówić, jak się codziennie chwali, że białe jest czarne i na odwrót, nie weźmie na swoją mężną dziennikarską klatę tajemniczej śmierci Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska?

Czego dotyczyły sms-y, które ten wybierający się na rodzinne święta urzędnik państwowy, mający dostęp do najtajniejszych dokumentów i szyfrogramów, wysyłał w ten swój ostatni wieczór do Tomasza Arabskiego?

 

To tytułowe, bardzo mądre, powiedzenie sprawdza się w Polsce jak nigdzie na świecie.

Jest pewna liczba tematów tabu, których się u nas publicznie nie porusza, a „najwyżej cenieni dziennikarze”, w tym także i ci, którym tajniacy zlecili odgrywanie roli dziennikarzy śledczych, zachowują się tak, jakby w swoich kontraktach podpisali jakiś aneks z wykazem tematów i osób nietykalnych.

 

Ileż to trzeba się na ten przykład napocić, aby dotrzeć do informacji, że w 2010 roku, Putina w jego letniej rezydencji w Soczi odwiedzili, Leszek Miller, Adam Michnik i… uwaga, Andrzej Rozenek.

Obecność tego ostatniego może niektórych dziwić, ale już tłumaczę. 

Rozenek to pupilek i prawa ręka Jerzego Urbana, który, sterany wiekiem i podłym, niegodziwym żywotem, sam już w takich eskapadach nie uczestniczy.

O czym mogła tam debatować ta okrojona reprezentacja okrągłostołowych geszefciarzy? 

Tego się oczywiście nigdy nie dowiemy, ale to przecież w 2010 roku pod krzyżem, któremu wojnę, jako pierwszy wydał Bronisław Komorowski, narodziło się to coś, co dzisiaj się nazywa „Ruchem Palikota”, a człowiek Urbana, czyli Rozenek, stał się niedawno posłem, o którego rozpoznawalność walczy dzisiaj zawzięcie zarówno TVN24, jak i „Gazeta Wyborcza”, dwie tuby nie do zdarcia, na usługach establishmentu III RP.

 

Ciekawi mnie również, dlaczego prasa, szczególnie ta kolorowa, nie opisze nam pięknej męskiej przyjaźni, jaka od lat łączy Bronisława Komorowskiego i Janusza Palikota? 

Aż się prosi o okraszony pięknymi zdjęciami fotoreportaż w jakiejś „Gali”, gdzie cała Polska mogłaby ich ujrzeć w pewnej leśniczówce w Lasach Janowskich, czy zasadzających się w Rosji na głuszca w towarzystwie panów z KGB. Gdzie dziennikarskie materiały z tylu wspólnych Sylwestrów tych nierozłącznych kumpli?

Zastanawia mnie też, dlaczego panowie Latkowski i Pytlakowski, którzy nakręcili słynny film „Wszystkie ręce umyte. Sprawa Barbary Blidy”, szumnie reklamowany w mediach i nawet dołączony w postaci płyty do tygodnika „Wprost”, nie zmierzą się z kolejnym tematem?

Chodzi mi na przykład o tajemniczą śmierć Andrzeja Leppera, który najpierw zażywa tabletki, troszcząc się o swoje zdrowie, a po chwili się wiesza. 

 

Czy Lepper to nie jest barwniejsza i bardziej znana postać niż pani Barbara Blida? Czyżby jakimś dodatkowym zmysłem wyczuwali owi dziennikarze, że tym razem nie byłoby uroczystej premiery i pies z kulawą nogą by tego nigdzie nie wyemitował?

Dlaczego Tomasz Sekielski, ten, co to nie da sobie wmówić, jak się codziennie chwali, że białe jest czarne i na odwrót, nie weźmie na swoją mężną dziennikarską klatę tajemniczej śmierci Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, którego to dzień przed Wigilią Świąt Bożego Narodzenia w 2009 roku znaleziono powieszonego na przewodzie od odkurzacza?

Czego dotyczyły sms-y, które, ten wybierający się na rodzinne święta urzędnik państwowy, mający dostęp do najtajniejszych dokumentów i szyfrogramów, wysyłał w ten swój ostatni wieczór do Tomasza Arabskiego?

Śmiało, do dzieła panie „bezkompromisowy” dziennikarzu tropiący na przemian Kaczyńskiego i Kościół Katolicki.

Najnowszym tematem, a właściwie jednym słowem, którego w „polskim domu wisielców” nie można dzisiaj wypowiadać bez narażenia się na kpiny i ataki, jest słowo „zamach” zaś najstarsza tajemnica i jednocześnie rówieśnica III RP zwie się, „finanse Solidarności”.

 

Jak wiemy, ten strumień milionów dolarów i marek zachodnich, płynących do opozycji, był ściśle kontrolowany przez Biuro Koordynacyjne „Solidarności” w Brukseli, na którego czele stał gdański działacz związku, Jerzy Milewski, jak się później okazało komunistyczny agent, TW „Franciszek”.

W III RP robił zawrotną karierę i był ministrem stanu zarówno w kancelarii prezydenta Wałęsy jak i Kwaśniewskiego oraz szefował w BBN.

 

Takie hołubienia agenta zarówno przez postkomunę jak i „konstruktywna opozycję” nie dziwi, zważywszy na jego bezcenną wiedzę. „Gdański desant” do dziś ma zresztą silną reprezentację nie tylko w rządzie Gdańszczanina Tuska, ale i w biznesie.

Zapewne owa wiedza Milewskiego zdeponowana u spadkobierców, pozwoliłaby na wyjaśnienie zagadki, skąd tacy biedni opozycjoniści, jak na przykład Bronisław Komorowski, czy jego kumpel w martyrologii z ośrodka wypoczynkowego „Wilga” w Jaworzu, aktor Maciej Rayzacher, mieli na początku lat dziewięćdziesiątych dziesiątki tysięcy zachodnich marek, które zainwestowali w kontrolowaną przez WSI „kasę Palucha”?

 

Jak to się stało, że historyk z zawodu, Komorowski został przypisany na lata do MON, a jego kumpel i aktor, Rayzacher został tam dyrektorem departamentu? Jakież to ukryte kwalifikacje obu panów o tym zadecydowały?

Może też łatwiej byłoby nam zrozumieć, dlaczego wielu dawnych działaczy Solidarności, którzy w czynie społecznym i za własne prywatne pieniądze zwalczali komunę, klepie dzisiaj biedę, stanowi klientelę MOPS-ów, a nawet zbiera puszki po piwie na śmietnikach, podczas gdy inni pławią się w luksusach i grzeją w blasku fleszy i kamer?

Jaruzelski wiedział co mówi, grożąc, że dysponuje wiedzą, dzięki której „z niektórych głów mogą pospadać aureole”.

Dlaczego IPN oraz kwiat dziennikarstwa z Moniką Olejnik, Agnieszką Kublik, Czuchnowskim, Lisem, Sekielskim, Morozowskim i resztą tego „dociekliwego” towarzystwa nie podążają tym arcyciekawym tropem?

Wiadomo. 

 

„W domu wisielca nie rozmawia się o sznurze”, zwłaszcza gdy grasuje w III RP ciągle bezkarny, zbiorowy samobójca, „Wiszatiel” i psychicznie niezrównoważony „syn ojcobójca”.

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.