| KGB i Bank Watykański |
| Leszek Pietrzak |
| piątek, 17 lutego 2012 14:22 |
|
Był 15 czerwca 1982 r. gdy Boeing 727 włoskich linii lotniczych Alitalia wystartował z rzymskiego lotniska Fiumicino, aby udać się do Genewy w Szwajcarii. Na pokładzie samolotu, obok papieża Jana Pawła II, było kilku wysokich urzędników watykańskich, wśród których znajdował się coraz bardziej podenerwowany prezes Banku Watykańskiego abp. Paul Marcinkus. W drodze na lotnisko dowiedział się bowiem o zniknięciu dyrektora Banco Ambrosiano Roberto Calviego. Za tydzień miał on stanąć przed włoskim sądem, by bronić się przed oskarżeniem o defraudację środków finansowych swojego banku.
Calvi był osobą dobrze znaną Marcinkusowi, ale nie łączyły ich osobiste relacje. Agencje informacyjne natychmiast zrobiły z tego incydentu potężną aferę finansową z Watykanem w roli głównej, w której czołową rolę miał odgrywać właśnie Marcinkus. Wszystko wskazywało na to, że afera może wywołać prawdziwe medialne trzęsienie ziemi i podważyć autorytet watykańskiego państwa a być może samego papieża. Uruchomionej machiny informacyjnej nie można było już zatrzymać. W tym samym czasie, gdy samolot z papieską delegacją zmierzał do Genewy, analitycy amerykańskiej CIA usilnie starli się zlokalizować pierwotne źródło informacji na temat rzekomej afery. Niektórzy z nich, czytając kolejne doniesienia agencji prasowych, nieco irracjonalnie skłaniali się do przekonania, że za rozpętanym atakiem na Watykan może kryć się KGB.
Cel ataku Dyrektor Banku Watykańskiego abp Paul Marcinkus był postacią znaną nie tylko w kościele, ale także w kręgach finansowo – bankowych Europy i USA. Ten Amerykanin litewskiego pochodzenia wychowywał się na przedmieściach Chicago w rodzinie o silnych tradycjach antykomunistycznych. Jego ojciec w czasie II wojny światowej opuścił ojczystą Litwę, by uniknąć służby w szeregach sowieckiej Armii Czerwonej. Marcinkus od najmłodszych lata wyrastał w atmosferze zdecydowanego antykomunizmu. Gdy w 1947 r. został wyświęcony na kapłana, wyjechał do Rzymu aby tam dalej studiować, najpierw na Gregorianum a później w Papieskiej Akademii Dyplomatycznej. Od 1959 r. pracował w watykańskim Sekretariacie Stanu, pełniąc różne funkcje. W czasie pontyfikatu Pawła VI odpowiadał za sprawy związane z bezpieczeństwem papieża. W 1969 r. został mianowany arcybiskupem tytularnym i sekretarzem Kurii Rzymskiej. Dwa lata później został prezesem Istituto per le Opere di Religione (IOR), czyli Watykańskiego Banku. Stanowisko to pełnił za pontyfikatu trzech kolejnych papieży Pawła VI, Jana Pawła I oraz Jana Pawła II. W kręgach kościelnych Marcinkus znany był z niezłomnej postawy wobec komunizmu. Patronował wielu uroczystościom historycznym i często modlił się w intencji wyzwolenia świata od komunizmu. Wspierał także katolików w ZSRR, organizując przerzut literatury. Gdy w Polsce powstała „Solidarność”, arcybiskup udzielał jej pomocy w postaci funduszy przekazywanych za pośrednictwem polskich duchownych. KGB już w połowie lat 70-tych wzięło go na swój celownik, planując jego fizyczną likwidację. W 1979 r. wykonanie tego zadania KGB powierzyło włoskim Czerwonym Brygadom. Gdy włoska policja zatrzymała dwóch członków tej organizacji, znaleziono przy nich dokumenty wskazujące na planowanie zabójstwa Marcinkusa. Od tamtej pory Marcinkus unikał przypadkowych kontaktów, co powodowało, że dostęp do niego stawał się coraz trudniejszy. To wtedy agenci KGB w Rzymie postanowili zniesławić Marcinkusa. W tym celu, w 1979 r., zainspirowali niektóre włoskie dzienniki prasowe, aby oskarżyły arcybiskupa o spowodowanie strat w Banco Ambrosiano, którego jedynym z udziałowcem był wówczas Bank Watykański. Zarzucano Marcinkusowi, że jest m.in. odpowiedzialny za zniknięcie z Banco Ambroziano 790 mln USD, a także niekorzystne kredyty na sumę 1, 4 miliarda USD. Marcinkusowi udało się wówczas przeżyć ten pierwszy atak propagandowy na jego osobę. Jednak gdy 13 maja 1981 r. zamach na Jana Pawła II okazał się nieudany, KGB postanowiło ponownie uderzyć w Marcinkusa.
Zniszczyć Marcinkusa 18 czerwca 1982 roku, pod mostem Blackfriars w Londynie, znaleziono ciało Roberto Calviego. Pierwsze śledztwo wykazało, że Calvi popełnił samobójstwo z desperacji po dokonanych malwersacjach finansowych i w obliczu grożącej mu kary. Według włoskiego sądu, przed którym Calvi miał złożyć wyjaśnienia, miał on być bezpośrednio odpowiedzialny za straty poniesione przez Banco Ambrosiano. Dopiero w trakcie kolejnego śledztwa okazało się, że nie można wykluczyć działania osób trzecich. Jednak przypadek śmierci Calviego posłużył do rozpoczęcia kolejnego brutalnego ataku na osobę Marcinkusa. We włoskich mediach ukazały się spekulacyjne artykuły mówiące o współdziałaniu Marcinkusa z Calvim w przestępczym procederze bankowym. Sugerowano nawet, że arcybiskup podpisał listy, które umożliwiły Calviemu wyprowadzenie z Banku Ambrosiano co najmniej 1,3 miliona USD. Marcinkus został również oskarżony przez media o związki z należącym do włoskiej mafii biznesmenem Michelem Sindoną, skazanym w lipcu 1980 r. przez nowojorski sąd na karę 25 lat więzienia. W tle wszystkich ferowanych wobec Marcinkusa zarzutów zaczęły pojawiać się nazwiska Sekretarza Stanu kard. Agostino Casarolego, abp. Achille Silwestriniego i samego papieża Jana Pawła II. W końcu w 1982 r. ukazała się książka Richarda Hammera Vatican Connection, w której autor dopasował zebrane fakty do z góry przyjętej tezy o malwersacjach finansowych Watykanu i „praniu brudnych pieniędzy” w Banku Watykańskim. Jednym z pikantniejszych zarzutów wobec osoby Marcinkusa było to, że pomógł on ukryć pieniądze w Banku Watykańskim amerykańskiej firmie ATS, która ogłosiła bankructwo. W książce znalazła się również sugestia, że Marcinkus miał utrudniać śledztwo w tej sprawie amerykańskiemu prokuratorowi i agentom FBI. Rewelacje opublikowane przez Hammera zostały następnie powielone przez innych autorów. W tym samym czasie do obiegu trafiła szeroko cytowana przez media broszura The Sindona Affair, wskazująca, że w ogóle Watykan uległ wewnętrznemu zepsuciu, bo zgromadził w przestępczy sposób ogromny majątek. W tekście broszury wymieniono w kontekście aferalnym dziesięciu dostojników Watykańskich, w tym samego Marcinkusa. Broszura zawierała wszystkie elementy typowe dla produktów propagandy KGB. Ale nie był to koniec operacji przeciw Watykanowi i Marcinkusowi. W kolejnych publikacjach pojawiały się nowe zarzuty wobec Marcinkusa. Jeden z nich oskarżał go o współpracę z członkiem mafii sycylijskiej Vincenzem Rizzem i amerykańskim przestępcą Wiliamem Benjaminem i o próbę sfałszowania akcji firm Panam i Chrysler na sumę 950 mln dolarów, z czego część miała zostać zakupiona przez bank Watykański. W wielu publikacjach przedstawiona przy tym arcybiskupa, jako człowieka mającego słabość do kobiet i szybkich samochodów. Atmosfera medialna, jaka powstała wokół szefa Watykańskiego Banku utrzymywała się jeszcze przez kilka następnych lat. Niewątpliwie wywarła ona wpływ na działania włoskiej prokuratury i sądów w tej sprawie. W efekcie, w 1987 r., włoski sąd wydał nakaz aresztowania Marcinkusa. Jednak Watykan nie zgodził się z decyzją sędziów i umożliwił arcybiskupowi zamieszkanie na terenie państwa watykańskiego.
Nie poznana prawda Za wszystkim atakami na arcybiskupa Marcinkusa od początku stało sowieckie KGB. Cała operacja była niczym innym, jak zastosowaniem w praktyce sowieckiej propagandy. Jej istotą było to, że podawana przez nią informacja była całkowitą dezinformacją, a prawda zawsze była kłamstwem. Wszystkie publikacje, usiłujące wkomponować Marcinkusa i Watykan w kolejne finansowe afery, zostały napisane w oparciu o treści podrzucone przez KGB lub jej agentów wpływu. Wszystkie tezy w nich zawarte były zawsze zgodne z linią propagandową Kremla wobec Watykanu, mającą wobec niego wzbudzić wrogość. KGB poprzez wykreowanie takiej atmosfery chciało wywrzeć presję na włoski wymiar sprawiedliwości i zmusić go do podjęcia śledztwa przeciwko Watykanowi. To stwarzało kolejne możliwości dla propagandy KGB. Ale w operacji przeciw Marcinkusowi chodziło także o inny priorytetowy cel – KGB chciało odwrócić uwagę Zachodu od toczącego się procesu Ali Agcy – tureckiego zamachowca, który targnął się na życie papieża Jana Pawła II.
Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej. Rzymski sąd apelacyjny w 1989 r. cofnął decyzję włoskiego sądu niższej instancji o aresztowaniu Marcinkusa i oczyścił go ze wszystkich zarzutów. Wszystkie medialne spekulacje na temat rzekomych malwersacji bankowych Marcinkusa i prania brudnych pieniędzy w Watykańskim Banku również nigdy nie znalazły pokrycia w faktach. Jan Paweł II nigdy też nie stracił zaufania do osoby abp. Marcinkusa, który po odejściu z funkcji szefa Watykańskiego Banku został w 1990 r. honorowym doradcą Watykanu. Arcybiskup zmarł w Chicago w 2006 r.
Autor korzystał z książki Tomasza Pompowskiego, "Armia Boga kontra Imperium Zła"
|
| Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu |
|
| HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW |
|
| Misja życia Antoniego Macierewicza |
|
| Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”? |
|
| Kiedy już głupcy przejrzą na oczy… |
|
| Czas łotrów i szubrawców |
|
| ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE |
| Pozostała nam tylko ulica |
| CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI |
|
| Kiedy przeproszą za rabina? |
Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? |
| Tusk to obciach |
Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca |
| BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP... |
|
| 21 730 samobójców pod rządami Tuska |
|
| Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę? |
|
| Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta |
|
| Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna |
|
| PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona |
|
| Posypała się narracja |
|
| CO DALEJ? |
|
| Boże, przybądź nam z pomocą |
|
| WYDARZENIA | POLITYKA | KRAJ | HISTORIA | WARSZAWSKA ALEJA | KULTURA | ZDROWIE I URODA |
| Warszawska Gazeta 2011 | REKLAMA | PRENUMERATA | KONTAKT | do góry
|