Kolonia karna na oceanie szamba
Magda Figurska   
czwartek, 08 grudnia 2011 12:49

 

Gdy język zbyt giętki wyprzedza to, co pomyśli głowa, milknie nie tylko publiczność, ale i zawstydzeni copywriterzy, którzy pocą się dzień i noc, a i tak ponad hasło: NIE DLA IDIOTÓW, więcej nie wymyślą. Nie milkną tylko media, którym obce jest słowo: żenada. Bo oto proszę, mamy temat na najbliższe tygodnie, efekt murowany! Wykończyć Kaczora – bezcenne! Bo to tyran nad tyrany, faszyzm, zamordyzm i prywata. Trzeba więc zdelegalizować lub postawić przed jakąś Trybuną, Gazetą czy trybunałem. A najlepiej to przed plutonem z ocalałych przed lustracją agentów trzyliterowych służb, którzy wprawdzie czasu nie mają, bo niezmiennie od dwudziestu lat kręcą lody, ale jak się dobrze zapłaci, to nie odmówią, w imię solidarności nie z demokracją, ale bankowością szwajcarską chociażby.

 

Bo temat leży na ulicy, a nawet sam się prosi. Zapomniany nieco, bo na wygnaniu, reprezentant Narodu i Europy, znudzony eurodeputowaniem, bo nic się nie dzieje, z pensją 140 tys. zł miesięcznie, przyjeżdżając do Polski zapomina włączyć myślenie i strzelając bon moty, które nie tylko kupi „głupi lud”, ale i wykorzystają media, inicjuje europucz w imię demokracji. Poszło! Reflektory po oczach, bo zabiegają o niego wszystkie stacje, każdy dziennikarz nagle pała miłością do bulteriera, który kiedyś kąsał, a teraz się łasi. Ku uciesze trwającego drugą kadencję nierządu i korupcji. I rychłego upadku eurolandu.

 

Nie ukrywam jednak – mówi – że szczególnie w ostatnim czasie czułem się, jakbym był w kolonii karnej połączonej z przedszkolem, a nie partii politycznej. W tej paszkwilanckiej wypowiedzi, od razu, w jednym zdaniu popełnia dwa błędy. W Kolonii karnej przetrzymywani są skazani w izolacji od społeczeństwa. Kurski był wręcz promowany, także w unii, i bezkarnie latał po salonowych mediach, żaląc się na złego Kaczora, co to jest „dyrygentem, któremu batuta pomyliła się z batem”. Drugi błąd to oczywiście porównanie do przedszkola, które ma tyle wspólnego z kolonią karną, co manna kaszka z czarnym chlebem.

 

Nie wiem, kto bardziej miał rację, czy ten, kto podważył teorię względności czy ten, który stwierdził, że polityk składa się w 95 proc. z powietrza i z 5 proc. bon motów. Jak widać powietrze ma to do siebie, że uchodzi a wraz z nim pamięć zerwanych z uwięzi słów, jak chociażby:

 

„PiS to partia Jarosława Kaczyńskiego. Zostało zbudowane na jego autorytecie, nie na dyktaturze. Zdecydowana większość ludzi jest w PiS ze względu na Kaczyńskiego, tak jak ja. Gdyby go nie było, to pewnie mnie nie byłoby w PiS. Jego pozycja nie jest zagrożona. Ci wszyscy, którzy mówią, że ktoś chciałby podnieść rękę na Jarosława Kaczyńskiego muszą wiedzieć, że Jacek Kurski mu tę rękę odrąbie. Sądzę, że podobnie zachowałby się Ziobro”. (Dziennik 1.01.2010 r.).

 

Odrąbać rękę, która żywi, jest, jak widać, nietrudno, choć mało elegancko. Tych, którzy wcześniej próbowali, zmiotła fala braku zaufania do puczystów, prócz jednej, którą z morza ocaliła platforma. 

Ale przecież, jak mówią, przyzwyczajenie to druga natura, więc i do kolonii karnej można przywyknąć. Szczególnie, gdy żywi i broni. Gdy wokół morze relatywizmu, w którym już dawno utonęła prawda i moralność, „kolonia karna” pozostaje oazą, w której nie szczególne bohaterstwo, ale właśnie ten Herbertowski „smak” przesądza o jej jakości w dobie zakłamania historii i niszczenia wszystkiego, co polskie. „Prawdziwy” mężczyzna jednak lubi zmiany i mocne wyzwania, zbuduje nowy kuter, bardziej prawicowy od prawicy i bardziej solidarny od Solidarności i wyruszy przez bałwany i spienione kryzysem fale w poszukiwaniu nowych wrażeń, tej idei fix, którą żyją mali chłopcy, strojąc się na podwórku w indiańskie pióropusze, przypinając sobie gwiazdę szeryfa wygraną na odpuście i przyjmując nowe role, byle tylko gwarantowały władzę, niezależność i były nadzieją na zwycięstwo.

 

Pierwsza rola w Porozumieniu Centrum i szefostwo w kampanii wyborczej 1993 roku to fascynacja Jarosławem Kaczyńskim. Później współpraca z Janem Olszewskim i Ruchem Odbudowy Polski oraz szybki awans na prezesa gdańskiego oddziału ROP i na rzecznika prasowego, niestety, okupiony porażką wyborczą. Co robi dalej nasz „bohater”, zamiast posłuchać dobrych rad przyjaciół? Odchodzi z dotychczasowego ugrupowania, organizuje własną frakcję, 

tzw. „Stowarzyszeniem ROP” i wkrótce przystępuje do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego wchodzącego w skład AWS. Ten transfer był opłacalny do roku 2001. Zdobył mandat radnego sejmiku pomorskiego, pełnił też funkcję wicemarszałka województwa pomorskiego. W wyborach do Sejmu w 2001 kandydował z listy Akcji Wyborczej Solidarność Prawicy w okręgu toruńskim otrzymując 3072 głosy. W tym samym okręgu, z ostatniego miejsca na liście AWSP miał startować były minister rolnictwa Jacek Janiszewski. Tuż przed oddaniem listy do komisji wyborczej Jacek Kurski samowolnie dopisał przed Janiszewskim inną osobę o takim samym nazwisku. Za manipulowanie listą kandydatów został usunięty ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Wstępuje do Prawa i Sprawiedliwości. Marzy mu się prezydentura Gdańska, ale nie otrzymuje miejsca na liście kandydatów w wyborach samorządowych 2002 r. 

Wtedy tak Lech Kaczyński tłumaczy jego wyrzucenie: - W polityce są wartości graniczne, a Jacek Kurski te wartości przekroczył. Obrażony Kurski przechodzi w 2002 r. do Ligi Polskich Rodzin i jako kandydat LPR zostaje ponownie wybrany do sejmiku, obejmując funkcje wiceprzewodniczącego. Jest kandydatem LPR na stanowisko prezydenta Gdańska, ale uzyskany wynik 8,53 proc. głosów nie pozwolił mu przejść do drugiej tury wyborów. W grudniu 2004 roku, po konflikcie z Robertem Strąkiem, który nie uwzględnił go na listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego i Sejmu i decyzją Zarządu LPR Okręgu Pomorskiego Jacek Kurski został usunięty z partii. Przyczyną usunięcia były następujące powody: warcholstwo polityczne, nieustanna krytyka innych działaczy pomorskiej LPR, konfliktowy charakter, przekazywanie szkalujących LPR informacji „Gazecie Wyborczej” i niestałość polityczna (był w 5 partiach w ciągu 9 lat).

 

Poznając inne kolonie karne wraca syn marnotrawny do Prawa i Sprawiedliwości, ale w czasie kampanii prezydenckiej w 2005 roku, formułując karkołomną tezę o „dziadku w Wehrmachcie” zostaje usunięty ponownie i przywrócony, tylko z karą nagany, gdy teza okazała się prawdziwa. W wyborach parlamentarnych 

w 2007 Jacek Kurski po raz drugi uzyskuje mandat poselski, a dwa lata później z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym Olsztyn zostaje eurodeputowanym VII kadencji. W rankingu polskich europosłów za pierwszy rok, sporządzonym przez polskich dziennikarzy i ekspertów zajmujących się polityką europejską, uzyskał przedostatnią lokatę; należał też do posłów z najsłabszą frekwencją na posiedzeniach i głosowaniach z całego europarlamentu. „W poniedziałek i piątek nic się w Brukseli nie dzieje i ja wtedy tam nie bywam” – oświadcza z rozbrajającym wdziękiem. Od stycznia 2008 do lipca 2010 zasiadał w komitecie politycznym PiS. W styczniu 2011 ponownie wszedł w jego skład. 4 listopada 2011 komitet polityczny PiS zdecydował o jego wykluczeniu z partii. „Kochałem tę partię, oddałem jej najlepsze lata i pomysły – mówi, wystawiając nie tylko na próbę swą wiarygodność, ale i elementarne zasady kultury i odpowiedzialności politycznej.

Zamiana posady strażnika w całej „kolonii karnej” na strażnika jedynego szeryfa Ziobro, nie rokuje nadziei na zwycięstwo rozłamowcom. Nikt nie kupi podróbki wyprodukowanej za cudze pieniądze, gdy może mieć oryginał. Tym bardziej, że program Solidarnej Polski to małpowanie PiS-u, za którym, jak cienie, podążają krok w krok „maltretowane” klony. Bez strategii i programu, bez logo i z ukradzioną nazwą.

 

Komentarze  

 
#1 Egeniusz z Małkini 2012-01-21 15:29
Lustracja agentury trzyliterowych służb ? ABW czy CBA ?!!!
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.