49 minut Polski *
Magda Figurska   
czwartek, 05 stycznia 2012 08:30

 

- Ale mam dziwną mamę – powiedział mój syn, gdy z radością zareagowałam na prezent pod choinką. Notabene zamówiony wcześniej u Mikołaja. – Większość mam marzy o kremie przeciw zmarszczkom, balsamie na cellulit 

czy innym mazidle, ewentualnie o jakimś modnym gadżecie do kuchni typu urządzenie do pieczenia chleba, maszynka do makaronu czy innym lodołamaczu. 

A ty – o wywiadzie wojskowym Polski Ludowej, zwanym długim ramieniem Moskwy. Ale: prosisz – masz, Mikołaj jest od tego, by spełniał marzenia. Jak przeczytasz – ja czekam w kolejce – dorzucił.

 

Czy jestem dziwna? Zmarszczki mało mi przeszkadzają, cellulitu nie mam, pieczywo kupuję w piekarni, w myśl dawnego hasła poety, że murarz muruje, piekarz piecze, więc mam czas na przeczytanie 535 stron, które, jak napisał prof. A. Zybertowicz „mogą pokonać deficyt odwagi potrzebnej do poszukiwania prawdy”.

 

Kto pokusi się o odsłonięcie prawdziwej historii jeśli nie odważny historyk? Kto odkryje przed nami niewygodną prawdę dnia dzisiejszego? Klakierzy zwani kronikarzami lub rzecznikami obecnej władzy? Dziennikarze, dla których polityka jest jak marihuana, co widać po objawach, czy entomolog wymagający natychmiastowej konsultacji psychiatrycznej, wybrany na szefa komisji obrony narodowej w nagrodę za język pogardy? Kto ma dbać o finanse publiczne? Licencjat czy profesor, ekonomista czy prestidigitator, Vincent czy Jacek, który zamiast reform zapowiada zmianę liczenia polskiego długu? A może jego wiceminister o pseudonimie „Gaik”?

Kłamstwa 24 h. O Platformie, która miała być Obywatelska, o zielonej wyspie, kryzysie, który nas ominął, o wysokich standardach rządzenia, o profesjonalizmie i uczciwości. I o polityce, która zachowuje się jak po marihuanie, o prezydencie RP, który z bolącym gardłem nie zniósłby lotu do Pragi na pogrzeb Vaclava Havla, więc wypchnął „styropian”. Tylko ustępujący Jerzy Buzek w mowie pożegnalnej wyznał szczerze: – Żadna instytucja nie jest nieśmiertelna, nie powinniśmy mieć złudzeń, że UE jest tu wyjątkiem. Padliśmy ofiarą złudzeń.

 

I tu zaczyna się moje zdziwienie. Nie wystarczą już mi okrągłe exposé, obietnice rozliczenia tych, którzy „spieprzyli”, zapewnienia, obiecanki, „cały ten zgiełk” pustego PR. I ciągle ten czas przyszły: zrobimy, zreformujemy, usprawnimy. W Warszawie i Brukseli. Nawet dobrze skrojone garnitury i gustownie dobrane krawaty Buzka, nobliwa fasada i wcześniejsze zapewnienia, że weszliśmy do organizacji, w której nie ma miejsca na kryzysy. To dla mnie za mało. Interesuje mnie, ile kosztuje propaganda sukcesu, gdzie są pieniądze z szumnie ogłaszanego wzrostu gospodarczego, za co płacimy rządowi i ile, za poprawność, nijakość, puste frazesy i ostrzeżenia Buzka, wypowiedziane pod koniec kadencji, czyli za to, co zwą musztardą po obiedzie. Dlaczego szef MSZ uprawia samowolkę w Berlinie, a w telewizji zwanej publiczną, misją stają się reklamy w języku niemieckim? Dlaczego prezes TVP J. Braun emituje oświadczenie premiera Tuska o zakończeniu polskiej prezydencji, w którym przemyca krytykę programu J. Pospieszalskiego? I stwierdzenie, że ośmielający się krytykować B. Geremka to ludzie, którzy nie chcą Europy. A może to Maciej Wierzyński miał rację pisząc, że „Polska ma telewizję publiczną, której program często jest obrazą ludzkiego rozumu” Chowem i tresowaniem gapiów, którzy wprawdzie będą umieli śpiewać i tańczyć, ale trzeba im zlikwidować „Telewizyjne Wiadomości Literackie” i „Hurtownię książek”, bo to wyrzucone w błoto pieniądze. A i tak ich mało, bo wcześniejsza misja energooszczędna Tuska, by nie płacić abonamentu za „reżimową” telewizję PiS, została przez widzów potraktowana serio także dziś za reżimu Platformy, w którym Wildstein, odmiennie od Nergala, jest prosty do odstrzału.

 

Jedynie prawdziwe wiadomości TVP to relacje z uroczystości pogrzebowych. Gdy trumny Polaków wracają do Polski. Wtedy na chwilę zamiera przemysł pogardy, by następnego dnia powrócić na nowo z oskarżeniami opozycji. Katastrofa smoleńska czy ostatnia tragedia w Afganistanie – śmierć pięciu polskich żołnierzy i następnego dnia – śmierć szóstego na sepsę, jest dowodem, że państwo nie działa, nie zdało egzaminu z obrony swych obywateli, lekceważy sprawy bezpieczeństwa, obronności i armii. I co najbardziej smutne, nie uczy się na błędach. Poprzednich katastrof lotniczych czy śmierci geologa Stańczaka. Polski kontyngent nie jest w stanie regularnie patrolować terenu, bo nie ma wystarczającego wsparcia z powietrza, psują się Rosomaki, serwis techniczny jest niewystarczający. Nie zadziałał też system namierzania ładunków. I co robi szef MON? Bawi się w mściciela i zapowiada zemstę zamiast wyciągnąć wnioski z poprzednich zaniedbań. A premier Tusk, jak zwykle, wypowiada swoją kolejną, złotą myśl: „Spodziewaliśmy się, że Pan Bóg oszczędzi nam ofiar”.

My, Polacy, spodziewaliśmy się również, że będziemy mieli odpowiedzialny rząd, który potrafi zadbać o swoich obywateli. Godząc się na Boski plan, nie możemy się zgodzić na ludzką niekompetencję, lekceważenie i arogancję. To my, Polacy przekonani, że płaciliśmy za uczciwe rządzenie, za wiedzę i umiejętności, padliśmy ofiarą ICH złudzeń. Albo sprytnego planu stworzenia kapitalizmu oligarchicznego, który zabezpieczał interesy ciągle tych samych struktur władzy. Trochę wyblakłych, trochę odmienionych, koniunkturalnie „nawróconych” z socjalizmu na liberalizm.

 

Głodni marzeń o niezależnym i niepodległym państwie, wolnym od komunizmu i z rozliczeniem jego zbrodni, prawdziwym państwie wspólnoty tradycji, historii i wspólnych celów, od 1990 roku płaciliśmy za marzenia. Coraz więcej i więcej. Aż do granic zagłady, samounicestwienia. Zostaliśmy oszukani. Odarci nie tylko z dóbr materialnych, które były dziełem pokoleń, z premedytacją doprowadzeni do ruiny gospodarczej, ale i z dóbr duchowych, których za cenę krwi broniły pokolenia naszych przodków.

 

Dziwię się, że nie dziwiłam się wcześniej myśląc, że żyję w naprawdę wolnej i demokratycznej Polsce, że mój los zależy tylko ode mnie, że należę do wspólnoty ludzi zamieszkujących jeden teren i mówiących jednym językiem, wyznających te same wartości i tworzących jedną kulturę. III RP ze swym kłamstwem założycielskim była pierwszym etapem podziału społeczeństwa i jego przewartościowania. Zawłaszczyła wszystko, zrehabilitowała zbrodniarzy, WRON i tajnych współpracowników. Z komunisty zrobiła opozycjonistę, z opozycjonisty – faszystę. Najpierw ośmieszanie, obelgi, później ostracyzm, jawna drwina, wreszcie inne narzędzia represji. Wykluczenie.

 

Drugim etapem była tragedia smoleńska, która zjednoczyła wykluczonych, spychanych od dawna nie w ślepy zaułek, ale getto odgrodzone od reszty „elit” metalowymi bramkami. Zakaz walki o prawdę, godność, człowieczeństwo. Zakaz złożenia kwiatów i zapalenia znicza pamięci. Na stale przypięta łatka moherów i oszołomów. Reglamentowana żałoba i napisy na sztandarach. Zakrzyczane pytania i niewygodne oceny. I właśnie w tym getcie wykluczonych, wbrew pozorom nie jest duszno, można oddychać pełną piersią zjednoczonych wspólnotą tragedii, przeżyć, szacunku, wartości. 

I tę wspólnotę próbuje się rozbić, jak drugi obieg w PRL. Ale będzie to niemożliwe. Bo przebudzenie stało się faktem. I nie pozwala nam już nigdy zasnąć. 

 

Myślę sobie, że wbrew wszystkiemu, Donald Tusk miał wielką szansę. Stać się prawdziwym mężem stanu, który mógł zjednoczyć podzielony naród, scalić, co rozbite wcześniej przez kolejne rządy. Gdyby przyjął umowę między Polską a Rosją, miał siłę walczyć o rzetelne wyjaśnienie katastrofy, walczyć o prawdę, zabiegać o dowody nie w interesie Prawa i Sprawiedliwości, ale wszystkich Polaków. Tę szansę zaprzepaścił. Został pierwszym premierem III RP, który odrzucił interes narodowy dla korzyści politycznych. I jako pierwszy premier wolnej Polski usłyszał w sejmie, że jest zdrajcą.

Za kilkanaście lat odważni historycy napiszą kolejny rozdział długiego ramienia Moskwy. I Donald Tusk tam będzie. Jako premier, który zdradził.

 

* „Przebudzenie”, scenariusz i reżyseria Joanna Lichocka, "Gazeta Polska". Czas: 49 minut.

 

Komentarze  

 
#1 Roman 2012-01-25 17:36
Tusk to nie zdrajca to morderca ktory przylozyl do tego reke MORDERCA!!!!
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.