Truskawki, maliny i śliwki robaczywki
Magda Figurska   
piątek, 27 stycznia 2012 08:45

 

Truskawki

Gdyby jakiś niezależny od „salonu” językoznawca pokusił się o analizę zasobu słownego premiera Tuska, zaznaczając jednocześnie co bardziej niezorientowanym „młodym, wykształconym”, że nie nazywa się to bynajmniej „lektyka” i nie ma nic wspólnego z hołdami składanych premierowi przez media, mogłoby dojść do obnażenia smutnej prawdy. Smutnej dla wyborców, że nie słuchają lub nie rozumieją, co ma do powiedzenia szef rządu, i smutnej dla Donalda Tuska, że właśnie tylko to chce im przekazać, nader rzadko używając słów, które przynależne są i przystoją głowie rządu. Zamiast nich w swoistym idiolekcie (na Boga nie współczesnego Dyzmy, jak sądzą niektórzy, którego karierę przecież zrządził przypadek), ale świadomego polityka ze sporym stażem, królują głównie słowa: grać, gracz, granie, ugrać, pograć, dograć, nieco rzadziej: wygrać, zdecydowanie często: ograć i: przegrać. 

 

Nie ogrywaj, bo będziesz ograny.

Nie dali się nabrać unici na ponoć afrodyzjak – truskawki z Kaszub. Nie pomogły bączki za 1 milion (80 zł sztuka), którymi słaby rząd i słaba dyplomacja, podobnie jak niskiego lotu kultura, z animowanym filmikiem za 600 tys., którymi rząd Tuska chciał uwieść Brukselę. Polska, wydając na prezydencję ponad 500 mln złotych nie porwała do tańca Europy; mało tego, zamknięto przed nią szklane drzwi szczytów eurolandu, nawet jeśli podpisze nowy traktat o pakcie fiskalnym. Nawet jeśli zrzuci się na renty dla greckich pedofilów. Donald Tusk z wojownika natychmiast przeistoczył się w przegranego. „Trudno, nie wszystko można wygrać” – stwierdził smutno na konferencji prasowej, choć wcześniej, ogłaszając sukces Polski i polskiej prezydencji, miał walczyć jak lew z podziałem na euroland i resztę.

Jesteśmy w tej reszcie, jak mówią, „w karcie dań”.

 

Dodam, że bezpośrednio pod czarną polewką. Między ruskimi a leniwymi.

Kto w rezultacie może czuć się najbardziej ogranym? Przecież nie rząd ani Tusk, który za pieniądze podatników już szlifuje dotychczas obcy całkowicie mu język wierząc w to, co schodzący z areny dziejów Jerzy Buzek spekuluje w programie „Piaskiem po oczach”. Że „fotel szefa Komisji Europejskiej jest absolutnie w naszym zasięgu” i najlepiej, żeby objął go działający polityk, a najlepiej premier. Czyli każdy zachwala swojego mopa.

Ograni mogą czuć się wszyscy Polacy. Bo wszyscy jesteśmy pacjentami. I wszyscy droższymi lekami musimy zapłacić za bizantyjską prezydencję. A mieli ugrać 300 miliardów. Okazało się, że tylko sześć i nie złotych tylko euro. I nie ugranych, ale przegranych. Dla Polaków: Game over Dla premiera: Next level. Pozostały tylko plamy po truskawkach. 

 

Maliny

Zwolennicy Platformy Obywatelskiej, zwanej Partią Miłości, i jej Słoneczka Peru, Kaszub, Sopotu i czegokolwiek jeszcze, zwani lemingami, o nieskażonych myśleniem umysłach, zielonych jak murawa „orlików” – wpuścili swego guru w maliny. Wyćwiczeni w odruchowym stawianiu krzyżyków przy nazwisku premiera, tym razem kliknęli i poooooszło! Wysiłek przeczytania i rozumienia pytania, to dla nich zbyt wiele. Tym bardziej, że było czarno na białym: Tusk albo Kaczyński. Jak mogliby zagłosować na osobnika, który nie ma nawet konta i prawa jazdy? Takim więc kiksem czy raczej samobójem lemingi rozstrzygnęły plebiscyt, zorganizowany po raz drugi przez „Puls Biznesu” oraz organizację „Pracodawcy Rzeczypospolitej” na Gospodarcze Maliny, czyli antywyróżnienie dla osób i instytucji, które w roku 2011 psuły polską gospodarkę, szkodziły przedsiębiorczości, bądź niszczyły standardy rynku kapitałowego. W uzasadnieniu przyznania Gospodarczej Maliny dla premiera Donalda Tuska, który uzyskał 57,7 proc. głosów i tym samym zmiażdżył konkurentów (J. Kaczyńskiego – 26,1 proc. głosów i J. Rostowskiego – 16,2 proc. głosów) czytamy: Za brak reform gospodarczych, przeprowadzenie pseudoreformy OFE, podwyżki podatków, obawy przed prawdziwą deregulacją gospodarki, utrzymywanie nadmiernej biurokracji, zapowiedź podwyżki składki rentowej dla pracodawców, stworzenie rządu celebrytów politycznych zamiast gabinetu ekspertów.

Aby wyjaśnić, dlaczego owoc maliny jest symbolem tej dość specyficznej nagrody, którą laureaci wstydzą się odebrać, wystarczy zajrzeć do słownika idiomów języka angielskiego, w którym wyraz raspberry” (malina), występuje w wyrażeniu „blowing a raspberry”, co oznacza lekceważenie i pogardę przez wystawienie języka. A co przyjęło się w corocznych antyOskarach, tzw. Złotych Malinach, czyli nagrodach przyznawanych od 1980 roku w Stanach Zjednoczonych za najgorsze aktorstwo, reżyserię, scenariusz, piosenki filmowe oraz filmy.

Ani zwycięzca, ani nikt z kancelarii Premiera nie pojawił się na uroczystej gali, by odebrać statuetkę i dyplom, co może tylko znaczyć, że sponsoring lektoratu przez Naród dla swego władcy, przynosi już pozytywne rezultaty.

 

Śliwka robaczywka

Dla jednych kokosy, dla innych gruszki ulężone kłamstwem. III RP jak wielki, ograbiony sad, w którym rządzący siedzą koło zlikwidowanego płotu, obok przemrożonych biedą zimowych jabłek i myślą, co by tu jeszcze ugrać. Nie zostało już nic, wszystko przerobione przez media na niestrawną pulpę, wszystkie soki wyciśnięte do ostatniej kropli, zhandlowane skrzynki i palety, rozgrabione słoiki i puszki. Jedyna jawna informacja to cena jabłek. Wszystko inne tajne lub niepojęte ludzkim umysłem. Grupa przestępcza nadal w mundurach generałów wypoczywa w Egipcie. Niech no tylko odważy się w ciągu pięciu lat wprowadzić ponownie stan wojenny! Kibic Legii nie miał takiego szczęścia, a Adam Słomka zakłócił powagę sądu, bo ośmielił się pokazać zdjęcia ofiar stanu wojennego. 

Co tam malina, śliwka robaczywka by się przydała jako odznaczenie.

Niech noszą w klapie do końca swoich dni. „Czas karłów” właśnie nastał.

Za wszystkie kłamstwa smoleńskie, które poszły w świat, za szkalowanie polskiego munduru, za udawane śledztwo, za podległość Rosjanom, za zacieranie śladów, firmowanie raportu Anodiny, za nagonkę na wszystkich dążących do prawdy, za matactwa, nagłe, niewyjaśnione zgony, samobójstwa i przerwy na wietrzenie sali. Za Polskę, którą zhańbili.

Proponuję więc plebiscyt wśród Czytelników „Warszawskiej Gazety” na rodzimą, swojską nagrodę Śliwki Robaczywki, z widoczną larwą, która zżera zdrowy miąższ Narodu. „Odznaczmy” tych wszystkich, którzy działają wbrew Polsce i jej racji stanu, ujawnijmy szkodników politycznych, gospodarczych, kulturowych, medialnych. W ramach szerokiej, obywatelskiej kapituły, zgłaszajmy (na adres redakcji) propozycje kategorii i nominowanych. Dajmy im wygrać jeszcze raz!

 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.