Reklama

Lobbyści, szantażyści i akwizytorzy
Magda Figurska   
piątek, 10 lutego 2012 08:25

 

Noworoczne przyjęcie Naczelnej Rady Adwokackiej. Warszawa, 14 stycznia 2011 roku. Tym razem nie w siedzibie przy ulicy Świętojerskiej, lecz w Polskiej Radzie Biznesu, by usprawiedliwić zaproszenie biznesmanów: Zbigniewa Niemczyckiego, Jan Kulczyka i Ryszarda Krauzego. Obecny jest też szef resortu sprawiedliwości, Krzysztof Kwiatkowski. W pewnej chwili, szef NRA, Andrzej Zwara, członek Platformy Obywatelskiej i właściciel kancelarii obsługującej spółki Krauzego, zaprasza na podest ministra sprawiedliwości, by wręczyć mu prezent, który środowisko adwokackie(!) przygotowało ministrowi: kompleksową nowelizację kodeksu spółek handlowych (k.s.h.). Przez salę przechodzi szmer i śmiech. Okazuje się, że kompleksowa nowelizacja dotyczy tylko jednego artykułu – 585 k.s.h. W ekspresowym tempie sejm nowelizuje ustawę, by zdążyć przed procesem Ryszarda Krauzego. Nowelizacja k.s.h. wchodzi w życie 14 lipca, a tydzień później – 21 lipca sąd umarza postępowanie w sprawie Ryszarda Krauzego. 

 

Wiele zmieniło się od czasu afery Rywina, a właściwie afery Agory, której kierownictwo aktywnie lobbowało w sprawie ustawy o radiofonii i telewizji. „Grube ryby” nie muszą już wysyłać swoich akwizytorów na arenę jaskini legislacji. Po korytarzach sejmu snuje się już tylko Jaś Osiecki, ostatni akwizytor raportu Anodiny. Reszta działa półjawnie, w knajpach, kasynach i na cmentarzach lub całkiem jawnie, na salonach, wykorzystując swoje wpływy i gruby notes kontaktów i układów z władzą. Lobbing na telefon. Jak pizza.

 

Później wybuchła afera hazardowa, podobna do afery Rywina i znowu w kręgu podejrzeń znalazła się ekipa rządząca z wysoko postawionymi osobami. Chociaż nie padło słowo o łapówce wiemy kto, kiedy, komu i co obiecywał załatwić na 90 proc. Sprytnym zagraniem Tuska było obciążenie konkretnych ludzi, a nie całej partii, oraz bezbłędne postawienie na Mirosława Sekułę, chemika, który w nagrodę za skuteczne „posprzątanie” afery, utopienie jej w komisji i wyciszenie, otrzymał stołek podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. 

 

Afera hazardowa, której podobno nie było, dała jednak rządzącym nauczkę: nie wszystko musi i powinno być jawne. Społeczeństwo, które za dużo wie, jeszcze więcej przypuszcza, wikła się w przeróżne spiskowe teorie, które nikomu nie służą. Bo w strategii zarządzania krajem musi być margines tajemnicy dla rządzących. On daje poczucie władzy, nieomylności, co przekładając na język biznesu, pomaga łowić ryby w mętnej wodzie. 

By żyło się lepiej.

 

Obawa więc przed powtórzeniem się podobnej afery, szczególna podejrzliwość opozycji wobec budowy stadionów, autostrad czy orlików, a także perspektywa kolejnych prywatyzacji, zwanych kręceniem lodów, zrodziła potrzebę usankcjonowania ustawą tego, co w zamyśle rządzących powinno być utajnione. Sceneria nocna i czas – ostatnie posiedzenie Sejmu przed wyborami 2011 r. mówiły same za siebie. Uchwalona ustawa o dostępie do informacji publicznej, w zapisie dotyczącym „ważnej informacji gospodarczej”, która nie będzie ujawniana, mogła być również efektem lobbingu.

 

Kryzys polskiego prawa stał się faktem a źródłem jego kryzysu jest samo prawo, które obejmuje coraz więcej dziedzin życia. To cecha charakterystyczna nie tylko dla rządów totalitarnych, ale i liberalnych, których interwencjonizm państwowy, po gospodarce, finansach i wielu innych dziedzinach, wdarł się w obszary zarezerwowane dotąd dla człowieka, jego moralności i obyczajów. Jednocześnie duża niedookreśloność pozwalająca na dowolną interpretację sprzyja wieloznaczności prawa, jego upolitycznieniu i zideologizowaniu. Rodzi też patologie w procesie jego tworzenia i procedowania. Prawo powstaje w prywatnych kancelariach, którym zamiast państwa płacą spółki – państwowe lub prywatne, opiniowane jest w instytucjach podporządkowanych służbowo i politycznie rządowi a uchwalane jest przez większość parlamentarną. A więc raj dla lobbystów. 

Od leków, paliw, gazu, kasyn, burdeli, narkobiznesu, dopalaczy, C2H5OH, CO2, świeżego powietrza, deszczówki, GMO, aborcji, pedałów, lesbijek, Komunistycznej Partii Polski i innych spod znaku sierpa i młota, przeróżnych organizacji pozarządowych, banków i koncernów, przy których unijna dyrektywa ws. klatki dla kur wydaje się absurdalnym żartem. Złe prawo rodzi absurdy. Towarzystwo Promocji Ryb składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Prokuratora Generalnego, że przed Wigilią stanął w obronie karpi, Edmund Klich krzyczy, że trzeba podsłuchiwać, premier Tusk i szef ABW, że trzeba utajniać, a MSW planuje czarną listę domen, które mają być blokowane. Duszą lobbysty pochwalić się może też prezydent B. Komorowski, który w leśniczówce Ryszarda Krauzego, razem z J. Palikotem, lobował za nierozwiązywaniem WSI. Przychylność Janusza Palikota dla lobbystów znana jest i w działalności komisji „Przyjazne Państwo”. Szczególnie dla tych z TESCO, którzy napisali sobie ustawę oraz ze stowarzyszenia „Bez Dioksyn”, które stworzyło sobie projekt nowelizacji ustawy o odpadach medycznych, autorstwa właściciela firmy produkującej urządzenia do autoklawowania. 

 

Całkiem sprawnym i skutecznym akwizytorem okazał się sam premier, choć ostatnio pogubił się nieco, dla kogo pracuje. 

By więc nie wyjść na nielojalnego, najpierw podpisuje wszystko, jak leci, później czyta, ucieka na urlop, by po powrocie zapewnić, że wszystko można jeszcze odkręcić. Tak jak akces do ACTA.

 

Gdy w roku 2008 WikiLeaks ujawnił sposób tworzenia traktatu ACTA, został okrzyknięty jako portal szkodliwy dla demokracji, propagujący kolejną teorię spiskową, wręcz political fiction. Dzisiaj ta fikcja coraz bardziej jest prawdziwa, nie tylko w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich w USA. Także perspektywy kariery Donalda Tuska. Dowodzi, że nie tylko u nas prawem rządzi polityka, a polityką pieniądz. Odnośnie ACTA nie jest to jednak nasz pieniądz ani nasza polityka. Ani ochrona naszych marek, bo z markowych towarów mamy tylko wódkę, ogórki kiszone i oscypka, którego podróbki i tak ściga Unia. 

 

I nic w polskim prawie nie zmieni, bo nasze prawo, w sposób skuteczny, gwarantuje ochronę własności intelektualnej na dwóch podstawowych polach: prawa autorskiego oraz praw patentowych. I łącznie z prawem unijnym, jest bardziej restrykcyjne niż ACTA. Jeśli więc już protest, to przeciw tworzeniu prawa, które musi być jawne i przejrzyste na każdym etapie. ACTA takie nie jest. Nie znamy nazwisk autorów porozumienia, konsultacje toczone były za zamkniętymi drzwiami i w wąskim gronie, kryteria zaproszonych konsultantów nieznane a podpisanie umowy miało być wymuszone na państwach presją polityczną. Co znajduje potwierdzenie w tajemniczym telefonie ambasady USA do polskiego Sejmu z pytaniem, czy porozumienie ACTA zostało podpisane, a także z żądaniem wyjaśnień, jak doszło do głosowania w sprawie dezyderatu.

 

Również na terenie Polski obowiązywała niepisana tajemnica; minister B. Zdrojewski odmówił ujawnienia dokumentów związanych z negocjowaniem traktatu oraz imienia i nazwiska osoby odpowiedzialnej za przygotowanie stanowiska Polski i prowadzącej negocjacje. Sekretarz stanu w kancelarii MKiDN, w odpowiedzi na interpelację poselską wyjawił tylko, że informacje te mają status „zastrzeżonych”, cały traktat powstawał w tajemnicy i przez długi czas materialna zawartość dyskutowanych w trakcie spotkań tematów była nieznana. Okazuje się więc, że procedując prawo można dyskutować na nieznany temat, można pomijać konsultacje społeczne, można utajniać, co się chce i można kłamać, że nie mamy wyjścia, bo wszyscy podpisali akces.

 

Pozostaje tylko pytanie, jaką tajemnicę skrywa ta umowa handlowa, w której ochrona własności intelektualnej jest jedynie drobnym dodatkiem? Jakie koncerny i systemy finansowe i za ile, uciekając się do szantażu legislacyjnego, zorganizowały spisek, który trzyma w szachu cały świat, Unię i poszczególne kraje oraz jej przywódców? Kto steruje polską młodzieżą, głównie uczącą się lub bezrobotną, która dała się wyprowadzić na ulicę, zamieniła maskę „Oburzonych” na „Anonimowych” ale nie protestowała, gdy w maju, do mieszkania studenta z Tomaszowa Mazowieckiego zawitali nieproszeni goście z ABW? 

 

Wkrótce się dowie, że zagrożenie nadchodzi z zupełnie innej strony.

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.