Reklama

Rząd to spam. Skasuj go!
Magda Figurska   
piątek, 17 lutego 2012 14:25

 

Dziś nie trzeba Bundeswehry, dziś wystarczy minus cztery

 

Al Gore w swej ciepłej willi w Nashville liczy miliardy na koncie, sączy whisky & soda i śmieje się nam w twarz. 

Bo globalne ocieplenie dawno 

już wykpili naukowcy obliczając, że przez 100 lat średnia temperatura na powierzchni Ziemi podniosła się o 0,74 st. C, a ostatnie ocieplenie było w średniowieczu. Wystarczy więc wprowadzić ludzkość w kolejne umysłowe średniowiecze, kazać jej cierpliwie czekać na pomarańcze na drzewach, a tymczasem zbierać kokosy na globalnym szwindlu. Który nieobcy jest każdej szerokości geograficznej.

 

Mróz nie odpuszcza, poczęstuj bezdomnych herbatą

Stary Kontynent skuty siarczystym mrozem. Z kłopotami zjechali do Davos miliarderzy, którym wojsko musiało odśnieżać drogę, Sarkozy udostępnia bezdomnym koszary, Angela tęsknie spogląda w stronę Chin. Tylko Putin podobno ma mróz pod kontrolą; choć nie panuje nad ulicą. Jedna Rosja – dwie manifestacje. Reszta – istny stan klęski żywiołowej, jak w części Bułgarii, gdzie na skutek mrozów zmarły cztery osoby. 

W Polsce nadal rządzi generał Mróz. Mamy już ponad 60 ofiar śmiertelnych, pękają szyny, nie wytrzymują rury, brak wody, ogrzewania, zamykane są szkoły (niektóre na stałe), a premier Tusk, zwany biednym misiem, który wbrew prawom natury, mięknie, wyprowadza na ulicę koksowniki, by powiedzieć, że rząd zdał egzamin. Dziś nie trzeba Bundeswehry, dziś wystarczy minus cztery, jak mówi „ludowe” przysłowie. 

Tragedia w Sosnowcu zdominowała na kilka dni media i zmroziła opinię publiczną bardziej niż fala mrozów, dlatego na nic zdały się powszechne apele: „Mróz nie odpuszcza, poczęstuj bezdomnych herbatą”, choć wszyscy, nawet ci od Brata Alberta wiedzą, że bezdomni herbaty nie piją, chyba że „z prądem”. Tak więc zamiast nich, w naszych domach „gościliśmy” przez 24 h detektywa bez licencji, który 13 grudnia służył w ZOMO, więc nie tylko z mrozami jest za pan brat. Szybko pomieszał szyki policji i odsunął na drugi plan aktualną gwiazdę medialną rządu Tuska, najpierw współpracującą z SB, teraz oddelegowaną do współpracy z internautami, który odwiedził już wszystkie stacje i z hasłem 

na ustach: „Zbłądziłem”, odmiennie od bezdomnych, przyjmuje zaproszenia do dyskusji z każdym i na każdy temat, sprytnie rozwiązując problem bezdomności stwierdzeniem: 

Internet jest domem dla internauty

Mówią, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Drzwi są wejściowo-wyjściowe, mandat społeczny na pstrym koniu, sondaże padają jak mury z czerwonej cegły, najlepszy samolot Układu Warszawskiego MIG 29 pikuje 

za sprawą rosyjskiej prokuratury i już wkrótce może okazać się, że premierem RP jest Donald T., szefem jego kancelarii – Tomasz A. a cała komisja od raportu smoleńskiego nosi imię Jerzego M., aktualnego wojewody małopolskiego. Co zrobić, gdy mimo mrozu grunt pali się pod nogami, kompromitacja POlityków sięgnęła zenitu, prezydent broni „ekspertów”, bo „jedni czytają tak, inni inaczej”, ale systemu nie da się reanimować w nieskończoność, bo lud krzyczy: Rząd to spam. Skasuj go! Istne powstanie styczniowe. 

 

Utrata słuchu

Jak zawsze są dwa wyjścia z tej sytuacji. Można przeprosić, wyznać, że się nie douczyło, nie zrozumiało, nie doczytało i odkładamy ad acta.  Szybki reset  i zaczynamy od tabula rasa lub przekuwamy klęskę w sukces idąc w tzw. zaparte, jak niby-naukowcy, którzy opublikowali w „The Independent”, że przenikliwy mróz w Europie wynika z kurczenia się powłoki lodowej pokrywającej Ocean Arktyczny, która stopiła się wskutek globalnego ocieplenia. Logiczne? Czyli przekładając na nasze – winny PiS i Kaczyński.

Drugie wyjście to sprawdzona metoda premiera Tuska, która ciągle ewoluuje: od ucieczki od kłopotów aż do utraty „słuchu społecznego”, co bezbłędnie zdiagnozował urzędujący prezydent. O ile pierwsza metoda jest nieskuteczna, bo nadejdzie czas, że będzie trzeba przeczytać, o tyle druga prowadzi prosto do rezygnacji, zwątpienia, niewiary w skuteczność rządzenia, gdy tylko się widzi i nie słyszy. To jakby wyłączyć marszałkowi Niesiołowskiemu głos i bić mu brawo za wygląd. Lub prezydentowi – wizję i ocenić go po fonii. To metoda obarczona kompromitacją, jak kastracja pedofilów, walka z dopalaczami czy wywiad premiera dla „Wprost”. Jest jeszcze trzecie wyjście, zwykle niepraktykowane jako niehonorowe lub tylko markowane dla ocalenia resztek przyzwoitości: przejście na stronę wrogów. Pod warunkiem, że przeciwnicy nie obnażą fałszu i wyrażą na to zgodę, co wielce wątpliwe. Za komuny funkcjonowało takie powiedzenie władz: 

Wy nam wbrew, my wam na rękę.

Dlatego tragedią Tuska jest świadomość złej passy, nawet pecha. „S@motność w sejmie”. To moja propozycja dla pana Janusza L. Wiśniewskiego. Bo wszystko idzie nie tak: nieudany „dil” z Pakietem Fiskalnym, spadek poparcia, kompromitacja z lekami, prokuraturą, nowe ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej i niesubordynowani ministrowie, którzy zaliczają wpadki, jak pani minister od sportu, zatrudniająca na wiceszefa COS fryzjera do strzyżenia murawy na stadionach. Teraz ACTA i masowe protesty młodych. Już nikt go nie rozumie, nawet nowy szef PE Martin Schulz, nawet prezydent Komorowski, z którym relacje weszły na ścieżkę szorstkiej przyjaźni skutej lodem. Wielka kumulacja pecha. Bardzo zimna wojna. Wejście na lód mimo ostrzeżeń grozi śmiercią polityczną. 

 

O jakie akta się rozchodzi?

Nie lepiej ma prezydent. Jego orędzie, jeszcze jako marszałka, po katastrofie smoleńskiej, zamieszczono przez pomyłkę 3 godziny przed katastrofą, później ukrzyżowali mu widok z okna, teraz nominowani przez niego generałowie zostali zmieceni lub są w trakcie gruntownych porządków, komitet poparcia się wykrusza lub choruje, celebryci utracili godność. Sygnały o „hasaniu” dochodzą do niego coraz częściej, a przecież całego narodu nie da się odznaczyć. Tym bardziej, że niektórzy oddają odznaczenia. W obawie, że gniew ludu może rozbujać mu żyrandol, organizuje naprędce tzw. „konsultacje”, zapraszając kolejno na dywanik ministrów, tym razem od ACTA: sprawiedliwości, cyfryzacji, kultury. Były prezydent Lech Wałęsa, nałogowy internauta niczego nie rozumie. O jakie akta się rozchodzi? Przecież wszystkie zniszczyłem własnoręcznie? 

Rzeki mają to do siebie, że spływają do morza. Premier ma to do siebie, że też lubi pohasać. Ostatnio wymyślił nowy projekt ustawy o spółkach skarbu państwa. Że nie będzie już konkursów. Szkoda czasu. On powoła własny Komitet Nominacyjny i szefów będzie miał w kieszeni. Pech, że prezydent nie chce podpisać ustawy, bo „schetynowcy” zostaną na lodzie. Kolejny pat między pałacami.

 

Nasłać kontrolę na kontrolę

W poprzednim numerze pisałam, że niebezpieczeństwo może przyjść z zupełnie innej strony niż ACTA, o której dyskusja jest musztardą po obiedzie, ponieważ ratyfikacji nie można wstrzymać, a jeśli traktat przyjmie Unia, to i Polska, ponieważ prawo unijne ma pierwszeństwo nad prawem krajowym państwa członkowskiego. A więc wszelkie pseudo-konsultacje to nic innego, jak działania pozorowane służące obronie wizerunku premiera i jego formacji. Pod pozorami demokracji i pozornego dialogu trwa proces zawłaszczania wolności, państwa, wszystkich urzędów, ministerstw, NBP czy powolna pacyfikacja Instytutu Pamięci Narodowej. 

Teraz przyszła kolej na skontrolowanie kontroli, której niepochlebne dla władzy raporty na temat nieprawidłowości w MON, MSWiA, przy informatyzacji służby zdrowia, w podróżach VIP-ów, przy budowach orlików czy w PKP, psują i tak już nadszarpnięty, wizerunek rządu.

2 czerwca wchodzi w życie znowelizowana ustawa o Najwyższej Izbie Kontroli, którą Lech Kaczyński w 2010 roku skierował do Trybunału Stanu, jako niezgodną z Konstytucją. Zastrzeżenia Lecha Kaczyńskiego budziła możliwość przeprowadzenia audytu zewnętrznego w NIK, na wniosek marszałka Sejmu i udostępnianie informacji o wynikach kontroli. Po katastrofie smoleńskiej, prezydent Komorowski wycofał ustawę z TK, Trybunał umorzył postępowanie a prezydent podpisał ustawę o NIK. 

Zamach na samodzielny i niezależny organ kontroli państwowej poprzez ingerencję podmiotów zewnętrznych, także organów kontroli Wspólnot Europejskich oraz naczelnych organów kontroli innych państw, łamie nie tylko art. 2 Konstytucji RP, ale i art. 73 o Najwyższej Izbie Kontroli i chronionej ustawowo tajemnicy kontrolerskiej, która teraz będzie udzielana na żądanie audytora zewnętrznego. Może zaistnieć sytuacja o której mówił poseł Arkadiusz Czartoryski na 50. posiedzeniu Sejmu RP w dniu 24 IX 2009 roku: 

…firma Deloitte prowadzi usługi doradztwa w Polsce (Gwar na sali), z których korzystają lub korzystały koncerny, które funkcjonują w państwie polskim, ale również te same koncerny były kontrolowane przez Najwyższą Izbę Kontroli. Czy nie świadczy to o wielkim ryzyku wejścia w posiadanie NIK--owskiej tajemnicy, w posiadanie tajemnicy kontrolerskiej przez zewnętrzną zagraniczną firmę prywatną?(Oklaski).

 

Pokaż mi swoje DNA

Gdy przeciwnicy ACTA bronią na ulicy wolności w Internecie, Najwyższa Izba Kontroli będzie mogła zbierać i gromadzić informacje ze wszystkich sfer życia obywateli m.in. na temat pochodzenia rasowego, preferencji seksualnych, poglądów politycznych, wyznania, nałogów oraz stanu zdrowia, a nawet informację genetyczną. W tym kontekście obrona numeru IP internauty w manifestacjach przy siarczystym mrozie wydaje się zabawą, w której i tak wygrają spyware, niekoniecznie made in ACTA. 

 

orka2.sejm.gov.pl/StenoInter6.nsf/0/062aabac35175fc6c125763b007ad309/$FILE/50_b_ksiazka.pdf


 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.