11 września wszyscy byliśmy Amerykanami, 10 kwietnia nikt nie chciał być Polakiem
Magda Figurska   
piątek, 23 września 2011 08:03

 

„11.09.01 – 10.04.10 Dwie tragedie – jedno kłamstwo” to hasło manifestacji, która odbyła się na poznańskim Starym Rynku. Organizatorzy manifestacji promują ją następującym przesłaniem: Wydarzenia z 11 września 2001 w USA oraz 10 kwietnia 2010 w Polsce to przykłady jak medialno–polityczne układy na skalę międzynarodową potrafią zakłamać i zmanipulować prawdę. Całkowicie jednostronne i tendencyjne prezentowanie okoliczności, przebiegu wydarzeń oraz narzucanie określonych „wyjaśnień” przyczyn zarówno zamachów „terrorystów” z 11 września jak i katastrofy Smoleńskiej pokazuje jak potężne siły są zaangażowane w tuszowanie prawdziwych kulis tych tragedii.

Obie tragedie, zamach na WTC i katastrofa smoleńska są do siebie nieporównywalne z wielu powodów. Przede wszystkim z powodu różnic, które dzielą Amerykę i Polskę. Największe światowe mocarstwo z najlepszą policją, armią i służbami specjalnymi, i kraj w centrum Europy, członek UE i NATO, z niedowładem wszystkich organów państwa i rządu, bylejakością pozorowanych działań rządzenia, zniesławianiem i dyskredytowaniem Prezydenta RP, zaniedbywaniem podstawowych obowiązków konstytucyjnych. Różnic jest więcej. Dwie Wieże runęły w sercu Nowego Jorku wczesnym, słonecznym rankiem, TU-154 na rosyjskiej ziemi, w smoleńskim błocie i we mgle. 11 września był filmowany i obfotografowany w każdej sekundzie tragedii, każdy kadr walących się wież stanowi dowód katastrofy, a szary pył na twarzach przerażonych, spieszących z pomocą służb i zwykłych ludzi – świadectwem nadziei, odwagi i siły woli. 
10 kwietnia to spektakl tajemniczy, niewidoczny, znany z przekazów osób trzecich, telewizji, agencji rosyjskich i fragmentów filmów kręconych chałupniczo, zabieranych i oddawanych po „obróbce” przez FSB, bez daty i godziny, z wrakiem samolotu znanym tylko ze zdjęć i taśmami, które po roku odczytywane są na nowo. Z zaplombowanymi trumnami, sfałszowanymi dokumentami i aktami zgonu, z brakiem osobistych rzeczy, telefonów i kradzieżą kart kredytowych.
Akcja ratunkowa na Manhattanie prowadzona była przez wszystkie służby w morderczych warunkach, ponad siły i ludzką wytrzymałość, mimo wielkiego niebezpieczeństwa i zagrożenia życia. Jednocześnie z poszanowaniem wszelkich norm estetyki i moralności. Akcja smoleńska, którą znamy z filmów, przypomina zwolniony kadr, na którym beznamiętni harcerze dogaszają ognisko. Bez śladu karetek czy innych służb, za to ze zbezczeszczeniem i profanacją zwłok. I z uśmiechniętym marszałkiem Komorowskim w otoczeniu Putina.
 
Przy wielu różnicach nie sposób odmówić obu tragediom, owianym aurą lotu, wspólnych cech, którymi było polityczne znaczenie i wstrząs, jaki wywołały w zbiorowościach, jako wydarzenia autentyczne, ale wyjątkowe, bo nieprawdopodobne, które nie powinny mieć miejsca we współczesnym świecie. Wspólnym mianownikiem obu tragedii jest ludzki ból. Jednakowo silny pod każdą szerokością geograficzną. Ból wyrosły najpierw z zaskoczenia,
niedowierzania, rozpaczy, który przerodził się wkrótce w protest, bunt, walkę o prawdę, w której jednakowo Amerykanie i Polacy byli odosobnieni. Bowiem informacje, podawane w obydwu wypadkach do wiadomości publicznej, przeczyły nie tylko faktom w ogólnie dostępnych dokumentach, ale i wiedzy naukowej. W Nowym Jorku zawiązał się Ruch na Rzecz Prawdy 9/11, który skupia naukowców, inżynierów, fizyków, strażaków, funkcjonariuszy wywiadu i ludzi, których życie zostało zrujnowane 11 września. W Polsce powstał ruch Solidarni 2010, a komisja sejmowa Antoniego Macierewicza w sporządzonym raporcie, podważyła wiele tez raportu MAK i Jerzego Millera, wytknęła nieścisłości i kłamstwa, które chronią odpowiedzialnych.
 
Jak zachowały się władze Ameryki? Czy niespodziewany atak na wieże WTC był dziełem islamskich terrorystów, czy zgoła czymś odmiennym, spiskiem wewnętrznym, na który jest coraz więcej dowodów? 
13 września rząd USA oznajmia, że posiada miażdżące dowody na to, że za ataki odpowiedzialny jest Osama bin Laden. Talibowie zaoferowali wydanie go, jeśli rząd przedstawi publicznie dowody. Dziesięć dni później Biały Dom wycofał się z przedstawienia dowodów, a bin Laden trzykrotnie zaprzeczył, jakoby był zamieszany w ataki. 13 grudnia Ministerstwo Obrony USA ujawnia taśmę znalezioną rzekomo w chacie w Dżalalabadzie w Afganistanie, na której Osama wraz z Khaledem al.-Harbi omawiają ataki. Tę taśmę, której autentyczność kwestionują międzynarodowe organizacje, przedstawia Bush jako ostateczny dowód winy Bin Ladena. 26 grudnia 2001 roku talibski urzędnik stwierdził, że brał udział w pogrzebie Bin Ladena. Następnego dnia zostaje ujawniona taśma nagrana ponoć 19 listopada, na której Osama chwali ataki, ale nie bierze za nie odpowiedzialności. Jednocześnie Bush podaje do publicznej wiadomości, że w Iraku odkryto broń jądrową, chemiczną i biologiczną. 
20 marca 2003 roku amerykańskie i brytyjskie samoloty rozpoczynają agresję na Irak.
Kolejne video ukaże się dopiero 29 października 
2004 roku, na kilka dni przed wyborami prezydenckimi. Nagranie okrzyknięto za najważniejszy dowód przyznania się do winy za 9/11. Zapytany, czemu na liście gończym FBI za Bin Ladenem nie pada oskarżenie za 11 września, szef wydziału prasowego dochodzeniówki FBI Rex Tomb odpowiedział: „No hard evidence connecting Bin Laden to 9/11” (FBI nie ma twardych dowodów łączących Osamę z 11 IX). Jakie więc mają dowody? Dwie torby należące do Mohammeda Atty po odprawie w Portland, które nie zostały zabrane lotem 11 w Bostonie, zawierające: przewodnik obsługi Boeinga 757 i podręcznik lotu, słownik angielsko-arabski, palmtop, Koran i testament. Po co Atta miałby zabierać testament do samolotu, który miał zostać zniszczony w płomieniach? Przywódca Al.-Kaidy został schwytany w maju 2011 roku i zabity strzałem w tył głowy w swojej siedzibie w miejscowości Abbotabad na północ od Islamabadu. Pogrzeb bin Ladena odbył się na pokładzie lotniskowca, ciało zostało zsunięte do Morza Arabskiego w miejscy nieujawnionym.
 
Przyczyny obu tragedii zawarte są w oficjalnych, rządowych w raportach: amerykańskim z 2004 roku, który mówi, iż wieże uległy zawaleniu na skutek naruszenia stalowej konstrukcji nośnej budynków, częściowo wskutek uderzenia samolotów, a następnie w wyniku intensywnych pożarów zainicjowanych przez eksplodujące paliwo lotnicze oraz polskim z 2011 roku o błędach pilotów i niedostatkach w szkoleniu.
 
Czy można było uniknąć obu tragedii? Pewnie tak. Bush zignorował ostrzeżenie, które Biały Dom otrzymał przed 11 września, dotyczące terrorystów planujących porwanie amerykańskich samolotów. Czy można było zapobiec katastrofie smoleńskiej? Odpowiedź jest podobna. Prócz zlekceważenia ostrzeżeń, doszła ignorancja i lekceważenie procedur. 
Uważny obserwator, porównujący skutki obu katastrof może dojść do zaskakujących wniosków. Tu podobieństwa są najbardziej wyraźne. I nie dotyczą tylko sporu o krzyż czy pomnik. W USA unieważniono w ciągu godzin konstytucję, wprowadzono państwo policyjne, a kraj znajduje się w nieprzerwanym stanie gotowości do wojny. Tragedia dała przepustkę inwigilacji, bezprawnym zatrzymaniom, ustawom o chipach, torturom i zastraszaniu. Władza prezydenta urosła dzięki ustawie Patriot Act, uchwalonej 26 października 2001, najbardziej niepatriotycznym i niekonstytucyjnym dokumencie w historii świata. Według tej ustawy wolno przetrzymywać przez nieokreślony czas bez sądu obywateli nie-amerykańskich, którzy zostaną uznani za zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa. Rząd nie jest zobowiązany do ogłoszenia takiego aresztu ani też jego usprawiedliwiania. O skutkach tragedii smoleńskiej na reorganizację sceny politycznej i najważniejszych urzędów w państwie przez jedną partię pisano już wiele. Niepokój budzi też prezydencki projekt „Ustawy o zmianie ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczpospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw”.
 
Dlatego kolejnym, naturalnym podobieństwem w USA i w Polsce musiał być wysyp teorii spiskowych, które pojawiają się, gdy wydarzenia mało prawdopodobne z racjonalnego punktu widzenia, określa się jako powszechne, a możliwość percepcji rzeczywistości, rozumienia i kojarzenia zjawisk, przekracza oficjalnie podawane fakty. Teorie spiskowe nie są skazą ludzką, lecz niedosytem spowodowanym dysonansem między faktami a ich interpretacją. Rodzą się w sytuacjach niepewności, zagrożenia, kryzysu demokracji, moralności, władzy, która sama nauczyła podejrzliwości. 
 
10 września w Parku Skaryszewskim w Warszawie, na uroczystości upamiętniającej 10. rocznicę zamachów terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon padło zdanie, że 11 września wszyscy byliśmy Amerykanami. Dlaczego 10 kwietnia tak mało chciało być Polakami? Dlaczego amerykańska trauma jest nam bliska, a polska, nazywana nekrofilią i politycznym zacofaniem, budzi odrazę?
 
 

Komentarze  

 
#1 Stalowy Pal Azji 2012-01-22 17:18
Ech Madziu, Madziu ... .
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.