REM – sen paradoksalny
Magda Figurska   
czwartek, 27 października 2011 14:27

 

Każdy krytyk muzyczny wiedziałby, jak wykorzystać taki tytuł. Amerykańska grupa rocka alternatywnego R.E.M., po 30. latach istnienia, kończy działalność artystyczną. Tę smutną dla fanów wiadomość ogłosiła we wrześniu obiecując do końca roku koncerty pożegnalne.

 

Moja informacja też jest smutna, choć nasza rodzima REM, która istnieje o wiele dłużej, wciąż działa. Wprawdzie nie zajmuje się muzyką, tylko etyką, co w jej wykonaniu jest przeżyciem równie subiektywnym i ulotnym, na granicy paradoksu prawa i majaków sennych. Czy powinna dalej istnieć? Zdania są podzielone, z przewagą tych na „nie”. Pojawiają się głosy nawołujące do reformy tej instytucji, jak apel o to m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zarzuca REM brak odpowiedniej reakcji na naruszanie zasad etycznych przez dziennikarzy. Dość, że sam szef Kancelarii Prezydenta, Jacek Michałowski zainteresował się sprawą Rady Etyki Mediów, bo o niej, jak wszyscy zdążyli się domyśleć, jest mowa.

 

Na straży subiektywnej etyki

REM jest tworem naszej rodzimej transformacji i jak ona, daleka jest od doskonałości. Powstała w 1995 roku za rządów SLD, gdy premierem był Józef Oleksy, z inicjatywy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które opracowało Kartę Etyczną Mediów, deklarując w niej, iż w swojej pracy, mając na celu dobro wspólne i szanując niezbywalne prawo człowieka do prawdy, kierować się będzie siedmioma zasadami. Są to: prawda, obiektywizm, zasada oddzielenia informacji od komentarza, zasada uczciwości, szacunku i tolerancji, wolności i odpowiedzialności oraz pierwszeństwo dobra odbiorcy, 

co znaczy, że podstawowe prawa czytelników, widzów i słuchaczy są nadrzędne wobec redakcji, dziennikarzy, wydawców, producentów i nadawców. Rada Etyki Mediów ma strzec powyższych zadań i pilnować, by ich realizacja przez media zgodna była z Kartą Etyczną Mediów. Jednocześnie, co jest paradoksem, przyznała sobie prawo do subiektywizmu w interpretacji etyki, przegłosowanego większością. Jej prezesem do marca 2011 roku była Magdalena Bayer.

 

Skompromitowani moraliści

W czasie ostatnich wyborów prezydenckich REM uznała, że dziennikarka TVP Joanna Lichocka naruszyła zasadę obiektywizmu podczas telewizyjnej debaty kandydatów na prezydenta: J.Kaczyńskiego i B.Komorowskiego. REM uznała, 

że pytanie o stan państwa było stronnicze, zachowanie dziennikarki naruszało zapisaną w Karcie Etycznej Mediów zasadę obiektywizmu. Radzie nie podobał się też film „Solidarni 2010”. Według M.Bajer „naruszył zapisane w Karcie Etycznej Mediów zasady obiektywizmu, a także szacunku i tolerancji, co jest szczególnie naganne w sytuacji dramatycznych i bolesnych przeżyć całego społeczeństwa” – napisała w swoim oświadczeniu przewodnicząca Rady. 

Ale zdanie odrębne wyraziło dwoje jej członków: Teresa Bochwic i Tomasz Bieszczad.

 

– Po emisji mojego filmu czuję się, jakbym zderzyła się z lokomotywą – powiedziała portalowi Fronda.pl reżyserka „Solidarnych 2010”, Ewa Stankiewicz. Dodajmy, to stara lokomotywa z poprzedniej epoki.

Magdalena Bayer, wypowiadając się wielokrotnie jako moralistka, posługuje się manipulacją, fabrykując bezpodstawne oskarżenie pod adresem „Naszego Dziennika” za nieistniejącą w rzeczywistości publikację. Miała ona dotyczyć jakoby telefonu jednego z oficerów BOR do żony po katastrofie smoleńskiej. Na pytanie z-cy red. nacz. ND, Katarzyny Orłowskiej -Popławskiej: czy czytała Pani w „Naszym Dzienniku” domniemany artykuł M.Bayer odpowiedziała – No nie, nie czytałam, 

ale koledzy mi mówili. 

 

Rada Etyki Mediów krytykuje Radio Maryja, ale w zachowaniu Kuby Wojewódzkiego, Kazimiery Szczuki, która kpiła z niepełnosprawnej redaktorki RM nie widzi niczego negatywnego. W nazwaniu Jana Pawła II „sędziwym bożkiem”, „gasnącym starcem” i „Breżniewem Watykanu” też nie. M.Bayer, Laureatka nagrody TOTUS w kategorii „Osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej” za, jak napisano w uzasadnieniu, „odważne i konsekwentne kształtowanie wrażliwości moralnej, niezbędnej dla dialogu kultur w rozumieniu Jana Pawła II” na stanowisku przewodniczącej REM pozostawała 16 lat. Gdzie była, gdy gazety szargały honor gen. Andrzeja Błasika czy mjr. Arkadiusza Protasiuka, gdy pewien poseł na P. nie potrafił uszanować cierpienia dzieci Przemysława Gosiewskiego? Co zrobiła, gdy Marek Król został dyscyplinarnie wyrzucony z „Wprost” za felieton, najbardziej subiektywny gatunek publicystyki? 

 

Dozbrajanie jednej strony

Szybko okazało się, że etyka w wykonaniu REM jest dozbrajaniem jednej strony w wojnie polsko-polskiej, zamykaniem ust prawdzie i polowaniem z nagonką na prawicowe media i dziennikarzy poprzez działania cenzorskie rodem z poprzedniej epoki. Dowodem była nagonka na Tomasza Szymborskiego, śląskiego dziennikarza i prezesa zarządu Wojewódzkiego SDP w Katowicach za rzekome pomówienie Marka Chylińskiego o współpracę z SB. Szymborski napisał tylko, że M. Chyliński był zarejestrowany jako TW (Aleksander), powołując się na orzeczenie Sądu Lustracyjnego i akta IPN. Gdzie podziało się zapisane w Karcie niezbywalne prawo człowieka do prawdy? 

Czy REM jest potrzebne, skoro nie sprawdziło się w roli trybunału moralnego, kompromituje się, wydając opinie co do faktów, które nie miały miejsca, wydaje oświadczenia zaskakujące a nawet błędne, których nie prostuje, jak w przypadku dziennikarza „Faktu”, niesłusznie potępionego za podszycie się pod jednego z członków rodzin ofiar wypadku autokaru pod Berlinem?

 

Moralne dorzynanie watahy

Maciej Iłowiecki z REM podkreślał, że Rada nie ocenia osób, ale konkretne przekazy medialne. I tu, były członek Rady się myli. Nagonka na Ewę Stankiewicz, Jana Pospieszalskiego, Bronisława Wildsteina, którzy w konsekwencji stracili swój program autorski jest nagonką na osoby nie poddające się propagandzie jedynie słusznej partii. Nieprawdą jest, że zadaniem Rady jest ocena, czy dane zdarzenie narusza Kartę Etyczną Mediów. Ważne jest, kto narusza. Tomasz Lis w przedwyborczej debacie zatracił nie tylko zasady dziennikarstwa, ale i podstawowe granice przyzwoitości, wcielając się w rolę przesłuchującego. Zabrakło tylko lampki świecącej w oczy prezesowi PiS. Naruszenie Karty Etycznej Mediów było tak wyraźne, że skargę do REM złożyły dwie członkinie Rady Programowej TVP – Barbara Bubula i Bożena Walewska. Rada Etyka Mediów ujęła się jednak za naczelnym „Wprost”, nie doszukując się niczego zdrożnego w kompromitującej go rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim. Uzasadniała, że jest to program autorski, który Tomasz Lis realizował etycznie i zgodnie ze sztuką dziennikarską. 

 

Nowy cień na sprawę rzuca postać Heleny Kowalik, członkini REM, o której pisze tygodnik T.Lisa: Tygodnik „Wprost” (Platforma Mediowa „Point Group”) rozpoczął współpracę z dwiema dziennikarkami śledczymi Ewą Ornacką i Heleną Kowalik. W trakcie procesu sądowego pytana o tę opinię była redaktor naczelna „Wprost” Katarzyna Kozłowska powiedziała (cytat z protokołu sądowego): „nie chcę niczego sugerować, ale w Radzie Etyki Mediów pracuje Helena Kowalik, która współpracuje z Platformą Mediową Point Group. Osoba, która formułowała opinię Rady jest na liście płac Point Group i moim zdaniem powinna się powstrzymać od głosu”. Taka sytuacja nosi nie tylko znamiona złamania zasad etyki, ale i korupcji.

 

Etyczne macanie

Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania, zwróciła się pod koniec września do REM o analizę programu TVN Top Model, w związku z napływającymi do jej resortu skargami na program i prowadzących, którzy deprecjonują kompetencje intelektualne uczestniczek, posuwają się do dotykania intymnych części ciała modelek, m.in. obmacywania piersi, czy nakazują im fotografowanie się z nagim modelem, naruszając godność kobiet oraz stwarzają wobec nich poniżającą, upokarzającą atmosferę. I w tym wypadku opinia REM jest zaskakująca: „Rada Etyki Mediów nie dostrzegła, aby ze strony jurorów programu TVN „Top Model” dochodziło do molestowania seksualnego uczestniczek. Rada zwróciła uwagę, że o molestowaniu „być może” powinny mówić one same, tymczasem one są uśmiechnięte, nie urażone. I już na pierwsze spotkanie zakładają stringi. Program „Top Model” jest w swej koncepcji ekshibicjonistyczny, bo taką cechę przypisano do zawodu modelki”. Takie stanowisko przedstawiła REM, podpisane przez jej wiceprzewodniczącą Helenę Kowalik.

 

Po nowemu starymi metodami

W marcu br. prezes TVP Juliusz Braun wręczył nominacje nowym członkom REM. Przewodniczącym został Ryszard Bańkowicz. Magdalena Bayer nie przyjęła nominacji na członka Rady. „Media przegrały na znaczeniu i coraz bardziej uchylają się od swojego podstawowego zadania, jakim jest objaśnianie świata, na rzecz kreowania rzeczywistości” – napisała. Ustąpienie z REM zapowiedział też Maciej Iłowiecki. Po wyborze nowego składu Rady z Konferencji Mediów Polskich wystąpiło Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, bo wyboru rady dokonano bez jego udziału. W przekazanym PAP oświadczeniu Zarząd Główny KSD oświadczył wtedy, że odbieranie mu głosu przez Konferencję Mediów Polskich, której KSD było współzałożycielem, uważa za „eliminację głosu środowisk katolickich”. Po poniedziałkowym programie faworyzowanego przez Helenę Kowalik Tomasza Lisa widać wyraźnie, na czym polega etyka eliminacji.

 

Komentarze  

 
#2 Anty ACTA 2012-02-04 18:49
Kazek, nie świruj ! Polej.
Cytować
 
 
#1 Kazek 2011-12-22 08:14
Dla mnie skrót REM kojarzy zupełnie z czymś innym, może celniej z KIMŚ innym. W latach 80-tych XXw. w polskiej prasie ukazywały się artykuły zachęcające do rozprawienia się z Kościołem sygnowane ksywką "Rem". Potem został zamordowany ksiądz Popiełuszko i ataki "nieznanych sprawców" nasilały się. Mówiło się, że ponieważ człek o nazwisku Urban był rzecznikiem rządu, to pisywał pod takim pseudonimem. Temat zapomniany, a wart zbadania, wyjaśnienia, rzetelnej analizy i oceny.
Cytować
 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.