Dedal i Ikar
Magda Figurska   
piątek, 18 listopada 2011 09:46

 

„Wciąż o Ikarach głoszą – choć doleciał Dedal” – pisał Ernest Bryll. 

Jak odległy to czas mistrzów kultury śródziemnomorskiej, którzy tragedię Ikara czynili tematem swoich dzieł, widzimy dzisiaj. Zdegenerowane czasy braku proporcji, szacunku i prawdy, czasy przeklętej prakseologii, która żywi się medialnym bełkotem peanów peerelowskiego, nieśmiertelnego cyrku. Buźka, rąsia, klapa, goździk. Spółdzielnia produkcji bohaterów narodowych. Spółka skarbu państwa. Śniadanko z premierem, obiadek z prezydentem. Później sesja do „Vivy” i „Małego Lotnika”. Wywiad w TVN i Superstacji. Zdjęcie na okładkę „Życia na gorąco”. Temperatura się podnosi. Produkcja gadżetów z miniaturką boeinga (bez podwozia) i naklejek rodem z „Tygodnika Powszechnego”. „Bohater ma głos w moim domu”. Bo prawdziwy bohater to żywy bohater. Tylko na takim można zarobić. Ku uciesze widzów, często wbrew uczestnikom dramatu, zwykłym, skromnym ludziom, którzy tylko robili swoje. I może mieli więcej szczęścia, że „nikłe pierze skrzydłem uronione” nie spotkało się z brzozą, albo rosyjskim OMON-em, że mieli wsparcie, które zadecydowało o zwycięstwie nad prawem grawitacji.

 

Bohaterowie przestworzy rodzą się wszędzie. W małych maszynach i wielkich, stalowych ptakach. Czy tego chcemy, czy nie. Na kamieniu, betonie, w błocie, w pełnym słońcu i we mgle. Rodzą się w zasadzce, pułapce, labiryncie bez wyjścia. Jak Ikar z połamanym skrzydłem leży na Powązkach kapitan Protasiuk, który 

„nie ucapił swojego”. Jak w wierszu odwracamy oczy od podniebnym dramatów, zrzucając winę na młodość i brawurę. Lekceważymy prawdziwe przyczyny. To nie my, lecz media kreują bohaterów, naznaczając wcześniej aktualnych piętnem wyklętych, robiąc miejsce w panteonie bohaterów narodowych, nowemu, doheroizowanemu przez siebie. Bo potrzeba autorytetu, pozytywnych wzorców osobowych, szczególnie silna wśród Polaków, zakłada nie tylko profesjonalizm i zwycięstwo, ale tę nutkę poświęcenia, męstwa, balansowania na granicy ryzyka, które, jeśli kończy się pomyślnie, jest zdolne przyćmić blask gwiazd już świecących.

 

Kapitan Tadeusz Wrona, brawurowo lądując na brzuchu „stalowego wieloryba”, ocalając życie 231 osób, jest nowym bohaterem narodowym, docenionym nie tylko przez facebookową społeczność, ale wszystkich Polaków i samego prezydenta PR z Kancelarią włącznie. Niewątpliwie wielka wiedza i doświadczenie pilota były głównym atutem powodzenia, według nagle uaktywnionych „specjalistów” od latania, którzy docenili też całościowy i kompleksowy system, począwszy od kontaktów z wieżą, środków bezpieczeństwa, na pilotowaniu przez F-16 skończywszy.

 

Nagle okazało się, że pilotaż to gra zespołowa, w której jednakowo ważny jest każdy element na ziemi i w powietrzu, a nasi piloci, podobnie jak wszystkie służby, zdały egzamin. Ci sami „specjaliści”, którzy, podobnie jak MAK, wcześniej umniejszali rolę smoleńskiej budy zwanej „wieżą”, przygotowanie lotniska czy późniejsza akcję ratowniczą na Siewiernym. Szympanse z ”wieży” i ich błędne komendy, które wprowadzały pilotów w błąd powtarzający „na kursie i na ścieżce”, szwankująca radiolatarnia czy działania systemu TAWS nie były wówczas żadną przeszkodą. Przecież to brawurowy Ikar, razem z innymi niewylatanymi debeściakami, bez obowiązujących zaświadczeń, naciskany zewsząd przez pijanych pasażerów, jest winny katastrofy.

 

Daleka jestem od porównywania obu lotów i ich finału. Ale porównanie to przeprowadził sam Tadeusz Wrona, odpowiadając Marcie Kaczyńskiej na jej wątpliwości., stwierdzając: „My do końca mieliśmy sprawny samolot, z wyjątkiem tego, 

że nie było podwozia  i byliśmy przygotowani na awaryjne lądowanie. Piloci Tu-154 nie”.

 

Pomijając już zamianę przez pilota cienkiej brzózki na grubą sosnę, jego słowa nie są prawdą. Już pół godziny po starcie z lotniska w Nowym Jorku, pilot Tadeusz Wrona poinformował wieżę w Warszawie, że zauważył poważny wyciek płynu hydraulicznego i może mieć kłopoty z lądowaniem. 

A wiec boeing nie był sprawny. Poważna usterka centralnego układu hydraulicznego, i pęknięcie przewodu doprowadzającego płyn do systemu, może nie tylko zablokować podwozie samolotu, ale i wpływać na blokadę innych. Jednak pilot kontynuuje lot awaryjnym samolotem nie zawracając, nie lądując na lotniskach po drodze. Sytuacja jest więc całkowicie odwrotna, tupolew był sprawny, załoga nie tylko została sama, ale i wprowadzona w pułapkę bez wyjścia. Stwierdzony brak nacisków na pilotów, przyjęto a priori w wypadku boeinga. Powołana komisja pod przewodnictwem E.Klicha, nie dotknęła samolotu zanim specjaliści z USA nie przylecieli do Polski. Rzecznik LOT powiedział: „Podwozie nie mogło się wysunąć z powodu awarii zasilania”.

 

I nagle wszystkie opinie „ekspertów” od latania, z redaktorem Hypkim i Gromosławem Czempińskim na czele wzięły w łeb. Na nic zdało się odmienianie przez wszystkie przypadki słów mistrz, bohater, perfekcjonista. Nie tak łatwo jest wykreować bohatera, mistrza przestworzy. Bo przyjeżdża zwykły technik zza oceanu, zastaje samolot w całości, nie pocięty piłą mechaniczną, z nienaruszonymi kilofem oknami i wszystkich pasażerów żywych, nierozerwanych na części. 

 

I wystarczył jeden ruch amerykańskiego technika, by podwozie się wysunęło. Przed usunięciem awarii.

Ale i tak wszyscy się cieszą. A najbardziej naczelni rabini, którzy dotarli cało na Zjazd Rabinów Europy, w Warszawie. A my pozostajemy z refleksją, czy nie jesteśmy bardziej podobni do Ikara.

 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.