Młodzi pryszczaci, starzy cwaniacy
Magda Figurska   
poniedziałek, 05 grudnia 2011 09:40

 

We wrześniu 2009 roku Marcin Łesiuk, 32-letni ojciec dwójki małych dzieci jechał skodą do pracy z Lubina do Wrocławia. Prowadził firmę ocieplającą domy i dostał nowe zlecenie. Kilka godzin później policjanci stanęli w drzwiach jego domu i powiedzieli żonie: był wypadek, pani mąż nie żyje. Sprawcą był Tomasz Sz., 24-letni syn byłego prezesa KGHM, wcześniej karany za posiadanie narkotyków, który, nieprawidłowo wyprzedzając toyotą, doprowadził do czołowego zderzenia.

Śledztwo od początku sprawiało wrażenie ochrony syna prominenta, który nie trafił do aresztu w wyniku poręczenia w wys. 20 tys. zł przez ojca. Próbki krwi zostały pobrane dopiero po dwóch i pół godzinie od zdarzenia, a wysłane do badań po trzech tygodniach. Opinie z zakresu toksykologii wydał lekarz chirurg, a nie toksykolog, który przeliczył stężenie narkotyków na zawartość alkoholu we krwi, by wykazać, że ta była nieznaczna. Chirurga sądowego broniła Barbara Izbiańska z Prokuratury Rejonowej w Lubinie. – Wiedza fachowa nie musi być udokumentowana wykształceniem i tytułem. 

Ta wiedza może wynikać z własnych zainteresowań, umiejętności, wiedzy nabytej w inny sposób.

 

Jakbym słyszała premiera Tuska ogłaszającego skład swego rządu. Archeolog śródziemnomorski od poszukiwania skradzionego Skarbu Państwa, lekarz do ministerstwa pracy czy posłanka Mucha do sportu. Kpina czy sabotaż? Podobnie jak w przypadku śledztwa. Doktor Marcin Zawadzki, biegły z zakresu toksykologii Akademii Medycznej we Wrocławiu mówi, że nie ma możliwości przeliczenia stężenia THC we krwi na wartość stężenia alkoholu we krwi. Taki prosty przelicznik matematyczny nie istnieje. Wszystkie zabiegi więc, najpierw policji, później prokuratury, zmierzały do tego, by sprawca mógł odpowiadać za wykroczenie, a nie za przestępstwo. Sprawę umorzono, ale na szczęście, wraca ona ponownie. Obrońca oskarżonego, mecenas Jacek Szymański, apelował, by nie ulegać emocjom. Potwierdził, że Tomasz Sz. złamał przepisy drogowe, ale wynikało to ze złej oceny warunków do wyprzedzania. Stwierdził, że nie był to wynik wpływu narkotyków, że Sz. nie był pod ich wpływem, ale po spożyciu. Wnosił o karę w zawieszeniu. Tomasz Sz. natomiast przeprosił rodzinę zabitego Marcina Łesiuka tłumacząc, że to wina leku na trądzik, który zaburzył jego zdolność logicznego myślenia.

I tu jesteśmy w III RP, w której trądzik zwalnia od odpowiedzialności za śmierć człowieka, bo liczą się splątane układy towarzysko-biznesowo-sądowo-prokuratorskie, albo wręcz polityczne, w imię których Piotr Staruchowicz może spędzić w więzieniu 

12 lat a morderca zostać uniewinnionym. Wobec ciągle nierozwiązanej zbrodni na generale Marku Papale czy dziesięcioletnim procesie o porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika, nominacja Jarosława Gowina na ministra sprawiedliwości, przez przeciwników zwanego ministrantem sprawiedliwości, nie może być niczym innym, jak utarciem nosa zwolennikom Schetyny lub chęcią całkowitego podporządkowania rządowi wymiaru sprawiedliwości, który stał się swoistym państwem w państwie, szczelnie zamkniętą korporacją, z nadmiernie rozgrzanymi sądami, dla której J. Gowin może być niebezpieczny.

Nie wierzę w możliwości reformatorskiego działania ministra, podobnie jak całego rządu Tuska. Jego exposé, skierowane było bardziej do rynków finansowych i Unii Europejskiej, 

niż do Polaków. Zresztą w całym przemówieniu ani razu nie pada słowo: Naród. Za to wiele razy: gracze. 

Jak widać, przebiegła gra, polegająca na pustych obietnicach jest opłacalna. W. Putin deklaruje gotowość do kontynuowania wspólnej pracy (aż strach się bać!), a Związek Niemieckich Wydawców czasopism nagradza Tuska „Złotą Wiktorią”. Laudację wygłosił sam Jose Barroso, który powiedział, że premier Tusk jest kimś więcej niż Europejczykiem Roku 2011, ponieważ od początku jego działalności przyświecały mu dwa cele: demontaż systemu komunistycznego i zakończenie podziału Europy.

Podział Europy, niestety, dopiero się rozpoczyna, a jedyne zasługi w demontażu dotyczą demokracji, co wykazało exposé. Sprytne czy raczej naiwne? Ktokolwiek, prócz R. Grupińskiego i J. Rostowskiego brał udział w jego pisaniu, popełnił błąd. Zamiar wprowadzenia nowego podatku, który dla KGHM oznaczałby roczny wydatek rzędu 2 – 3 mld zł, dla znających mechanizmy działania i sponsoringu kopalni miedzi, może budzić podejrzenia. Ten fragment nie miał prawa się znaleźć. Bo akcje KGHM-u w reakcji na ten „dobry pomysł” w ocenie prezesa, Herberta Wirtha, który zarabia miesięcznie 110 tys.zł., spadły o 13,8 proc. Warto więc zauważyć, że gra nadal trwa. KGHM leży w okręgu wyborczym, z którego startował Grzegorz Schetyna. Dwa lata temu dostał on tam ponad 54 tys. głosów, a KGHM to jedna z najbogatszych i najbardziej zdemoralizowanych spółek skarbu państwa, która od rządów AWS jest dojną krową budżetu i folwarkiem polityków. Janusz Palikot, a także Klub SLD zapowiedzieli, że złożą wniosek o zwołanie sejmowej komisji Skarbu Państwa ws. zapowiedzianego w premiera Donalda Tuska opodatkowania miedzi. Według Ryszarda Zbrzyznego, posła SLD i Przewodniczącego Związku Zawodowego Przemysłu Miedziowego, premier traktuje KGHM jak bankomat. Sam Zbrzyzny za czasów SLD traktował KGHM jak urząd pracy załatwiając swemu synowi posadę członka rady nadzorczej spółki zależnej od KGHM, a drugiemu – posadę w biurze zarządu i dofinansowanie studiów.

Czy w taki sposób demontuje się system komunistyczny? Krytycy pomysłu Tuska oskarżają go, że jego decyzja podważa zaufanie do rynku kapitałowego w Polsce. Jeśli poważnie, podobnie jak poprzednie, traktować exposé, w którym premier wybiega pomysłami 30 lat naprzód, bo to najbezpieczniej, bo „architekci” zmian już za nie odpowiedzą, nasuwa się tylko jedna stwierdzenie. To rząd trwania narodowego, który niczego nie dokonał i nie dokona. Wbrew zapewnieniom rządu, nie jesteśmy „tygrysami” Europy, z najniższym PKB i najwyższym bezrobociem, a nasza prezydencja odbywa się bez udziału Polski.

 

Nie tylko więc exposé, ale i późniejsze słowa premiera Tuska były skandaliczne. Wypowiedziane w formie niebywałej agresji i krzyku, ale i w treści kłamliwe, zarzucające Jarosławowi Kaczyńskiemu odpowiedzialność za chuligańskie burdy, do jakich doszło w Warszawie 11 listopada. Skandaliczne i haniebne tym bardziej, 

że wypowiada to premier mojego kraju, który otoczony służbami prasowymi, rzecznikiem i interesujący się na co dzień zawartością netu, nie sprawdził, jak było naprawdę. Film z kopanym przez policjanta przechodniem wejdzie do historii hańby państwa i policji, której tak samo nie chce przyjąć do świadomości premier, jak i zaproszony do nowego programu „Bliżej” J. Pospieszalskiego rzecznik prasowy KSP, młodszy inspektor Maciej Karczyński, były antyterrorysta i laureat w 2008 roku „Złotej Pały”, niechlubnego tytułu przyznawanego przez policjantów za absurdalne przepisy lub wypowiedzi. Karczyński zasłużył sobie na nią stwierdzeniem: „Policjanci są wygodni i przez to przynoszą do pracy swój sprzęt. Mają do dyspozycji nowoczesne maszyny do pisania i nie potrzebują komputerów”. Jeśli podobne stanowisko prezentuje premier, to minister cyfryzacji M.Boni będzie miał orkę na ugorze. Może jednak nie będzie tak źle, bo z policji odchodzi 500 funkcjonariuszy miesięcznie, a reszta na L4. Katowanie przechodniów jest zajęciem niebezpiecznym i można się spocić i rozchorować. Inspektor Karczyński, po swoim transferze ze Szczecina, na pytanie dziennikarza czym będzie się zajmował, odpowiedział, że dziennikarzami. Zapomniał dodać, że prawicowymi. W programie „Bliżej” zarzucił prowadzącemu i zaproszonym gościom, że nieobiektywnie oceniają policję. Serwilizm wobec władzy jednak się opłacił, bo Tusk obiecał policji i wojsku 300 złotych podwyżki. Demontaż systemu komunistycznego poprzez wzmocnienie policji i wojska? Podporządkowanie sobie władzy sądowniczej? Inwigilacja Internetu? A może to przeczucie premiera kieruje jego decyzjami? Bo w odróżnieniu od kryzysu, którego nie było, a jest już w przedpokoju, niepokoje społeczne opanowały kuchnię i salon. Bo nie wystarczy mieć miedź, nie można kpić z Narodu.

 

Dodaj komentarz

21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 
Nagrał prezydenta? ABW szuka taśmy

 

ABW szuka taśmy dokumentującej rozmowę przebywającego w areszcie Krzysztofa W. z prezydentem Bronisławem Komorowskim. W. miał dokonać nagrania jesienią 2007 r. – dowiedział się Nowy Ekran.

 
Wypowiedzmy lojalność takiemu Państwu

„Obecna władza zdradza Polskę i naród”

Wyobraźmy sobie, że kupujemy telewizor i zobowiązujemy się spłacać go przez 20 miesięcy w równych, uzgodnionych z bankiem ratach. Nagle po dziesięciu miesiącach otrzymujemy pismo z tego banku informujące nas, iż z powodu jego złej sytuacji finansowej zobowiązani jesteśmy płacić nie 20, a 25 rat i w dodatku zabrany zostanie nam telewizor, a w zamian otrzymamy radio.

 
KOMUNIZM NIE PRZEJDZIE

 

Narodowcy, antykomuniści ich sympatycy przygotowują w Warszawie wielki wiec pod hasłem „Komunizm nie przejdzie”. Nie ukrywają, że plany wiecu są związane z pochodem pierwszomajowym, który z komuchowatego niebytu ma zamiar wskrzesić Janusz Palikot. Nie ukrywają też, że ich wiec będzie zemstą na lewakach, którzy wspierani przez środowiska gejowskie i zaprzyjaźnione media z funkcyjnymi z Czerskiej i Wiertniczej na czele, usiłowali zablokować Marsz Niepodległości 11 listopada ubiegłego roku.

 
Nie lękajcie się przyjść do Jezusa Króla

 

6 stycznia obchodzimy uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną w Polsce Świętem Trzech Króli. Mądrzy Królowie są przedstawicielami narodów pogańskich. Idą do Jerozolimy a następnie do Betlejem, aby oddać hołd Chrystusowi Królowi. Pytają najpierw Heroda: „Gdzie jest nowonarodzony Król Żydowski?”. Otrzymują prawidłową odpowiedź. Dzięki arcykapłanom znającym Pismo Święte, król Herod jest dobrze poinformowany. Ta sama prawda jednak budzi w mądrych królach pragnienie, aby ją znaleźć i oddać pokłon Chrystusowi, natomiast w Herodzie strach. On też szuka prawdy, ale po to, aby Chrystusa i prawdę zabić. Jest ludzka władza, która poddaje się władzy Boga, jest też władza, która władzę Boga uznaje za zagrożenie dla swojego panowania. Ten sam motyw, który skłonił Heroda do zarządzenia rzezi niewiniątek, skłania współczesnych władców do zabijania Tych, którzy w imię Boga służą Chrystusowi Królowi. Dlatego zabito błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, który głosił społeczne prawa Chrystusa. Dlatego też zabito w zamachu Smoleńskim Polaków wiernych prawdzie i pamięci, wiernych Bogu, honorowi i Ojczyźnie. 

 
Potrzebujemy prawdziwego polskiego państwa

 

AD 2012, czyli czas doładować akumulatory

 
Czas to miłość

 

Chrystus Bóg i Człowiek objawia Boga ludziom i człowieka człowiekowi. Niewidzialny Bóg stał się widzialny w Chrystusie. Człowiek nie rozumiejący samego siebie, poznaje dzięki Chrystusowi wielkość i godność swojego człowieczeństwa. Bóg stworzył człowieka na swój obraz. 

 
„Długie ramię Moskwy” obejmuje nas „czule”

 

Ilość obrońców rozwiązanych WSI, walczących jeszcze dzisiaj o ich „dobre imię” i działających aktywnie w III RP, budzi mój najwyższy niepokój. Jest w to zaangażowana cała rzesza „najwyżej cenionych” dziennikarzy, „wiodące media” oraz wszystkie mianowane i namaszczone przez salon autorytety.

 
Tusk jest lepszy od Gierka!

 

W tym czasie powinniśmy rozmawiać o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tymczasem ostatnie dni przewrotnie przekonują nas o wyższości kapitalizmu nad socjalizmem. Oraz o przewadze Donalda Tuska nad Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem.

 
Kłamcy dostali zadyszki

 

 

Przyjdą kiedyś takie czasy, że dzieci i wnuczki zatrudnionych w „Gazecie Wyborczej”, TVN24 i pozostałych służących establishmentowi III RP mediach, będą wstydliwie ukrywać fakt, że ich ojcowie, matki, dziadkowie czy babki byli tam zatrudnieni. I nawet nieważne będzie, czy stali w pierwszym szeregu funkcjonariuszy frontu ideologicznego, czy tylko zapowiadali pogodę. Sam fakt zarobkowania w tych instytucjach, udzielania się, jako celebryta, czy pożyteczny idiota, będzie wystarczający by spłonąć ze wstydu i spotkać się ze społecznym ostracyzmem.

 
Dał nam przykład Jezus Chrystus, jak zwyciężać mamy

Los i przyszłość Polski zależy od Boga i od Polaków. Komu chcemy służyć? Na to kluczowe pytanie odpowiadamy wraz z Jozuem – „ja i mój dom chcemy służyć Panu” (Jozue 24,15).  Pamiętam młodych ludzi, którzy trzydzieści lat temu mówili – za Polskę i "Solidarność" gotów jestem oddać życie. I wielu życie oddało. Ta ofiara naszej przeszłości niedawnej i dawniejszej, jest darem i zobowiązaniem dla dzisiejszych pokoleń Polaków. Kto myśli, że można tak żyć aby nie służyć nikomu i niczemu, jest w błędzie.

 
ZROBIMY WAM KATYŃ

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 
REKOMENDACJE DLA POLSKI

 

Gdy kilka tygodni po wyborze, Bronisław Komorowski ogłosił rozpoczęcie „Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” – należało tę zapowiedź odebrać jako złowróżbny znak i fatalną prognozę dla Polski. Nie tylko z uwagi na predyspozycje intelektualne lokatora Belwederu, ale głównie z powodu braku zdolności do samodzielnego formułowania ocen i sądów. Wolno było się spodziewać, że majstrowanie przy kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym, skończy się wnioskami zbieżnymi z poglądami środowiska, z którym związany jest Komorowski i będzie zawierało konkluzje zgodne z interesem Kremla.