|
XXX posiedzenie Rady Warszawy w dniu 12 stycznia 2012 r. zapowiadało się niezwykle pracowicie. Prawie 60 punktów porządku obrad, w tym kilka budzących silne emocje i wiele kontrowersji.
Rada po prawie półtorej miesiąca powróciła do rozpatrywania wniosków o wyrażenie opinii w sprawie lokalizacji kasyn gry. W stolicy, zgodnie z ustawą o grach losowych, można w obecnej chwili udzielić tylko jednej nowej koncesji na kasyno. Koncesji udziela, w wyniku przetargu, Minister Finansów. Jednym z warunków uzyskania takowej, jest uzyskanie pozytywnej opinii rady gminy, w tym przypadku Rady Warszawy. A chętnych jest sporo. Przypomnijmy, że w połowie listopada do rady dzielnicy Śródmieście wpłynęły 3 wnioski o wyrażenie opinii w sprawie lokalizacji kasyn. Ale już na sesję Rady Warszawy 1 grudnia wpłynął tylko jeden i to tajemniczej firmy Casino Mirage, jak się okazało spółki Zbigniewa Pawlińskiego, powiązanego z Ryszardem Sobisiakiem, bohaterem afery hazardowej. Pozostałe dwa wnioski zaopiniowane przez radę Śródmieścia gdzieś się zapodziały. Media szeroko informowały o sprawie. Radni, dzień przed sesją rady miasta, opiniowali wszystkie wnioski na Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego. Zastępca Dyrektora Gabinetu Prezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak, prezentował wyjaśnienia dotyczące przyczyn różnych terminów wpływu do Biura Rady Warszawy wniosków firm hazardowych. Jego wyjaśnienia nie przekonały radnych. Wnioski uzyskały negatywna opinię, a dodatkowo Komisja, na wniosek radnych PIS, przyjęła projekt uchwały zlecającej Komisji Rewizyjnej kontrolę procesu obiegu dokumentów przy opiniowaniu wniosków o lokalizację kasyn.
12 stycznia Rada Warszawy, niemal bez sprzeciwu, przyjęła uchwały wyrażające negatywne opinie dla wszystkich wniosków o lokalizację kasyn. Czekamy na wyniki pracy Komisji Rewizyjnej
Podczas sesji radni wysłuchali także wyjaśnień Dyrektor Biura Promocji m. st. Warszawy dotyczących polityki miasta w zakresie działań promocyjnych i reklamowych. W ponad godzinnej prezentacji p. dyrektor Katarzyna Ratajczyk udowodniła, że nie ma zielonego pojęcia o swoim fachu, a Ratusz nie ma pomysłu na promocję Warszawy. Chaos jest elementem dominującym, a przypadek jest główną przyczyną sprawczą zdarzeń w Biurze odpowiedzialnym za promocje Warszawy podczas Euro. Radni nie pozostawili suchej nitki na działaniach promocyjnych miasta. Nawet radni Platformy Obywatelskiej nie raczyli wziąć w obronę polityki Hanny Gronkiewicz Waltz w zakresie promocji miasta. Niestety, głównie dzięki nim, uchwalony niedawno „kryzysowy” budżet miasta, właśnie w dziedzinie promocji wzrósł o 35 proc. w porównaniu z rokiem 2011 r. i sięgnął zawrotnej kwoty70 mln złotych. Ten budżet to brzytwa w ręku małpy – ostrzegała opozycja. Urzędnicy Hanny Gronkiewicz Waltz mają bowiem podstawowy problem z przygotowaniem choćby strony internetowej dla kibiców na Euro 2012. Ta która istnieje, zawiera nieprawdopodobną ilość błędów, literówek i gaf. Zamieszczona tam mapa Warszawy nie pokazuje, gdzie znajduje się Stadion Narodowy, podstrona o noclegach zachęca do szukania hoteli w Łodzi, Lublinie czy Ciechanowie i z zadziwiającą beztroską informuje, że Warszawa ubiega się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r. (w czerwcu ubiegłego roku przyznano ten tytuł Wrocławiowi).
Na koniec, radni zajęli się informacją na temat nagród rocznych dla prezesów spółek miejskich. Trzynastu prezesów otrzymało nagrody za 2010 r. w wysokości łącznej ponad 0,5 mln złotych – od 11 000 do 62 000 zł. Przy okazji referująca temat p. dyrektor Tomusiak wyraźnie ubolewała, że prezesi spółek przez cały rok muszą żyć z „gołych pensji” wynoszących miedzy 10 000 zł a 20 000 zł miesięcznie.
Szkoda, że ze względu na późną porę, w sesji nie brali już udziału mieszkańcy Warszawy, bo pewnie rozległoby się głośne lamentowanie nad tragicznym losem prezesów, których głodowe pensje skazują na ocieranie się o krawędź wegetacji, a prawie dwuletnie limuzyny z kierowcami skazują ich na śmiech i szyderstwa ze strony tych kolegów, których zły los oszczędził i nie skierował ich karier w kierunku „bieda zarządu” Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji czy Miejskich Zakładów Autobusowych. Teraz już rozumiemy, czemu woda i bilety komunikacji miejskiej muszą drożeć.
Autor jest Radnym Miasta Stołecznego Warszawy |