Reklama

NIE dla „Czterech Śpiących”
Żyleta   
piątek, 03 lutego 2012 08:48

 

Środowiska Patriotyczne i Kombatanckie protestują przeciwko powrotowi „Czterech Śpiących” na Pragę. 

 

 

Ponad cztery tysiące podpisów znalazło się na petycji skierowanej do Rady Miasta Warszawy w sprawie usunięcia pomnika Braterstwa Broni Ludowego Wojska Polskiego i Armii Czerwonej, zw. „pomnikiem Czterech Śpiących”. Autorem petycji jest Społeczny Komitet Protestu Przeciwko Przywróceniu Pomnika Braterstwa Broni ,a jego inicjatywę wspierają Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Fundacja „Wolność i Demokracja”, Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie oraz niektórzy mieszkańcy ulicy Targowej, którzy jak mówią „nie mogą już patrzeć” na ów monument. Usunięty w listopadzie 2011 roku pomnik, po odnowieniu, w niezmienionej postaci ma stanąć na ulicy Cyryla i Metodego, tuż obok swej pierwotnej lokalizacji. W związku z powyższym autorzy petycji przypominają władzom Warszawy, że pomnik ten został postawiony kilkaset metrów od ubeckich katowni, w których torturowano żołnierzy niepodległościowego podziemia dokładnie w tym samym czasie, w którym monument ten odsłaniano. Przypominają także, że jest on całkowicie niezgodny z prawdą historyczną i obraża „pamięć i godność żołnierzy AK, WiN i NSZ zamęczonych w katowniach i więzieniach NKWD i UB”. Dlatego też kwestia jego obecności w stolicy jest nie tylko sprawą mieszkańców Warszawy ale wszystkich Polaków, zarówno żyjących w kraju, jak i poza jego granicami. Z tych powodów zachęcają wszystkich do podpisywania protestu w sprawie powrotu na Pragę pomnika gloryfikującego Armię Czerwoną. 

 

Milion na renowację bez podstaw? 

Jakby tego wszystkiego było mało, autorzy petycji twierdzą, że z budżetu miasta wydany zostanie milion złotych na renowację pomnika, co jest nie tylko absurdalne ale także nie do końca zgodne z prawem, a jeśli już, to oparte na wadliwych podstawach. Według nich Rada Miasta Warszawy podjęła decyzję o sfinansowaniu odnowienia pomnika na podstawie Umowy o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji, zawartej w 1994 roku pomiędzy rządami Polski i Federacji Rosyjskiej. Tyle tylko, że owa umowa dotyczy miejsc, w których czerwonoarmiści zostali pochowani (cmentarzy żołnierzy radzieckich) albo tych, w których zginęli (np. rozstrzelani przez Niemców). Pomnik „Czterech Śpiących” nie jest ani miejscem pochówku ani pamięci, tylko jak wskazuje jego nazwa – upamiętaniem „braterstwa broni” pomiędzy LWP a Armią Czerwoną. Tym samym postanowienia ww. umowy jego nie dotyczą i wydawanie nań miliona z dziurawego budżetu miasta jest co najmniej nieracjonalne. Miasto jednak jest nieugięte i jak już zapowiedział rzecznik prasowy Urzędu – Bartosz Milczarczyk – „Czterej Śpiący” powrócą i staną na ulicy Cyryla i Metodego. W rozmowie z „Warszawską Gazetą” rzecznik prasowy miasta powiedział także, że wedle jego wiedzy finansowanie renowacji pomnika „Czterech Śpiących” wynika wprost z zobowiązania inwestora budującego drugą linię metra, który jest zobligowany do odnowienia obiektów znajdujących się przy trasie budowy i wymagających czasowego przeniesienia. Odnowienie pomnika wynika zaś z jego fatalnego stanu – mówiąc wprost jego przywrócenie nie byłoby możliwie bez uprzedniej renowacji. Pieniądze na renowację pomnika wykłada więc firma budująca metro, której płaci… miasto Warszawa. Jeśli zaś chodzi o wspomnianą umowę, to rzecznik miasta powołał się na załącznik do niej, w którym „wedle jego wiedzy” wymienione są miejsca pamięci, w tym wspomniany pomnik. Tymczasem na stronie Sejmu przy wspomnianej umowie jako załącznik występuje „Wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych Polski i Federacji Rosyjskiej”, w którym nie ma ani słowa o pomniku „Czterech Śpiących” (o innych tego typu obiektach zresztą też). 

 

Ukradziony cokół? 

Ogromny pomnik Braterstwa Broni Ludowego Wojska Polskiego i Armii Czerwonej od 18 listopada 1945 roku straszy wjeżdżających do Warszawy – nomen omen – od wschodu. Był pierwszym pomnikiem odsłoniętym po wojnie – stanął na gruzach zburzonego miasta. Ze względu na specyficzny układ rzeźb warszawska ulica nazwała ów pomnik, pomnikiem „czterech śpiących” i podobnie jak inne socjalistyczne monumenty „bohaterów” w stylu Feliksa Dzierżyńskiego, nigdy nie darzyła go sympatią. O pomniku zrobiło się głośno, gdy w związku z budową drugiej linii metra pojawiła się konieczność jego przesunięcia a Rada Ochrony Miejsc Pamięci Walk i Męczeństwa o zgodę na czasowe przeniesienie pomnika poprosiła… Moskwę. Na razie z nieoficjalnych komentarzy urzędników, które pojawiły się już w mediach wynika, że szanse na wyrzucenie pomnika ze stolicy i przeniesienia go do Muzeum w Kozłówce, gdzie gromadzone są tego typu obiekty, są znikome. Nikt nie będzie chciał ryzykować niezadowolenia Rosji. Obronę pomnika zapowiedzieli, jakże by inaczej, radni z SLD. Jednak szansa na pozytywne rozpatrzenie petycji warszawiaków, chociaż znikoma, jeszcze istnieje, więc osoby, które chciałyby ją podpisać, mogą to jeszcze zrobić na stronie: 

http://www.petycje.pl/petycja/8251/protest_przeciwko_przywroceniu_pomnika_braterstwa_broni_w_warszawie.html     


 

Reklama

Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.