Reklama

Dlaczego Platforma nie wygra już wyborów w Warszawie?
Maciej Wąsik   
piątek, 10 lutego 2012 08:31

 

W obliczu kryzysu finansów, rosnącego długu i rozgrzebanych wielu inwestycji Hanna Gronkiewicz-Waltz i warszawska PO zdecydowały się pójść drogą antyrozwojową. Plan na przetrwanie był banalnie prosty: żadnych poważnych oszczędności, maksymalne podniesienie danin publicznych.

 

 

Na pierwszy rzut oka prezydentura Hanny Gronkiewicz-Waltz to pasmo samych sukcesów. Wydawało się, że wszystko Pani Prezydent Warszawy sprzyja. Nawet polityka poprzedników. Za czasów ś. p. Lecha Kaczyńskiego dochody miasta nie były na tyle imponujące by można było marzyć o wielkim rozmachu inwestycyjnym. Ale Ratusz przygotowywał projekty. Hanna Gronkiewicz-Waltz przejęła władzę w mieście w momencie gdy zaczęły gwałtownie rosnąc dochody i można było realizować projekty, które ekipa Prawa i Sprawiedliwości przygotowała i złożyła do szuflady. Koniunktura lat 2005-2008 pozwoliła rozdąć budżet inwestycyjny Warszawy bez specjalnych wyrzeczeń. Rozpoczęto realizację Mostu Północnego i kilku inwestycji drogowych, zakończono budowę I linii metra  rozpoczęto prace nad II nitką. Ale nie wszystko było takie łatwe i proste. Inwestycje miejskie okazały się droższe niż zakładano, na dodatek rzadko która była oddawana w terminie. Most Północny zdrożał przy rozliczeniu o 100 mln złotych i do dziś jest nieczynny a ponadto miał być z linia tramwajową i ścieżka rowerową, jest bez. Budowę II linii metra (w pierwszej wersji miała być gotowa na Euro 2012 r.) rozpoczęto w chaosie. Aby pokazać Warszawiakom rozpoczęcie inwestycji, przed wyborami samorządowymi zamknięto ul. Kasprzaka, co sparaliżowało  ruch na kierunku Woli i Bemowa. Po wyborach pieniądze na prace które miano wykonać w 2010 przesunięto na lata następne. Do dziś można odnieść wrażenie, że urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz celowo, by zwrócić uwagę mieszkańców na budowę, wymyślają coraz to nowe utrudnienia. Co chwila zamykane są kolejne arterie, co skutecznie paraliżuje ruch kołowy w Warszawie. Nasuwa się nieodparte wrażenie, że nie wszystkie utrudnienia są niezbędne… 

 

Niestety Hanna Gronkiewicz-Waltz nie potrafiła zapanować na szybko rosnącymi wydatkami bieżącymi miasta. Najwyraźniej widać to na przykładzie lawinowego wzrostu zatrudnienia w ratuszu. Nacisk aparatu partyjnego i silnego lobby urzędniczego bezwzględnie unaocznił, jak bardzo Hannie Gronkiewicz-Waltz jest daleko do „Żelaznej Damy”. Od 2006 roku w samym urzędzie miasta i w dzielnicach zatrudnienie wzrosło o prawie 

2000 etatów. To ok 1/3 więcej niż w 2006 gdy ekipa Prawa i Sprawiedliwości zostawiał urząd. 

Ale zatrudnienie zwiększyło się nie tylko w urzędzie. Biurokracja rosła i rośnie do dziś także w jednostkach miejskich: Zarządzie Transportu Miejskiego, Zarządzie Dróg Miejskich czy Zarządzie Miejskich Inwestycji Drogowych. Szybko rosły też pensje urzędników. Średnie wynagrodzenie w ratuszu oscyluje  już między 6000 a 7000 zł brutto. A rok 2012 jest pierwszym rokiem w historii, w którym wydatki na administracje przekroczą 1 miliard złotych. 

Polityka Hanny Gronkiewicz-Waltz i Platformy Obywatelskiej była bezbolesna w sytuacji silnego rozwoju gospodarczego, co w budżecie miasta objawiało się szybkim wzrostem dochodów głównie z PIT i CIT. Dużo gorzej władze Warszawy zaczęły radzić sobie, kiedy okazało się, że „zielona wyspa” w finansach Warszawy objawia się poważnymi kłopotami. Drogie inwestycje absorbowały pokaźną część środków, ponadto aparat Hanny Gronkiewicz-Waltz wydawał się być bezradny wobec niektórych niesprzyjających miastu zjawisk. Otóż okazało się, że Ci sami „młodzi wykształceni z wielkich miast”, którzy jakże tłumnie poparli w wyborach wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, nie za bardzo chcą płacić podatki w Warszawie. Pomimo tego, ze od dawna żyją na Ursynowie, Białołęce, czy Miasteczku Wilanów, korzystają komunikacji miejskiej, wysoko dotowanej edukacji, służby zdrowia, to jednak PIT-y wysyłają do urzędów skarbowych do swoich rodzinnych miejscowości, bo to albo OC tańsze, albo po prostu się nie chce się zmieniać. 

Drugi problem to tzw. „Janosikowe”. Czyli opłata jaką do budżetu Państwa wnoszą duże silne samorządy na rzecz, tych, których dochody są niewielkie. Warszawa jako największy i najbogatszy samorząd płaci ok. 600 mln zł  rocznie „Janosikowego”, to jest mniej więcej połowa- tego ile trzeba wydać na budowę następnego mostu w Warszawie. Platforma warszawska od dawna mówiła o likwidacji „Janosikowego”, zbierała podpisy pod projektem ustawy, który złożyła nawet Marszałkowi Sejmu. I co? I nic. Wiceprzewodnicząca PO nie jest w stanie przeforsować przyjęcia ustawy korzystnej dla budżetu Stolicy, okazało się, że wszystkie zabiegi dotyczące zniesienia „Janosikowego” to jedynie działania pozorne – pozycja Hanny Gronkiewicz-Waltz  w PO jest daleko za słaba by zapewnić Warszawie cokolwiek od władz centralnych. 

W obliczu kryzysu finansów, rosnącego długu i rozgrzebanych wielu inwestycji Hanna Gronkiewicz-Waltz i warszawska PO zdecydowały się pójść drogą antyrozwojową. Plan na przetrwanie był banalnie prosty: żadnych poważnych oszczędności, maksymalne podniesienie danin publicznych. 

 

Drenowanie kieszeni Warszawiaków rozpoczęły zarządy dzielnic podnosząc drastycznie opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości. Opłaty te wzrosły częstokroć nawet kilkunastokrotnie! Podatek od nieruchomości jest przez ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz co roku indeksowany do najwyższej stawki jaka przewiduje prawo. O 30 proc. w 2011 r. podniesiono opłaty za dostarczanie wody i odbiór ścieków. Opłaty za żłobki miały wzrosnąć nawet do 1200 zł za dziecko, ale po reakcji opinii publicznej Ratusz szybko wycofał się i podniósł opłaty „tylko” do 500 zł miesięcznie. W czerwcu 2011 r. podniesiono opłaty za przedszkola. Podwyżka była tak nieracjonalnie wysoka, ze zabrał głos w tej sprawie sam Donald Tusk, wyraźnie zaniepokojony reakcją opinii publicznej w obliczu nadchodzących wyborów i bezceremonialnie skrytykował warszawski samorząd za wykorzystanie zmiany ustawy o systemie oświaty do wydrenowania kieszeni rodziców przedszkolaków. We wrześniu potulnie Hanna Gronkiewicz-Waltz rakiem wycofała się z podwyżek opłat argumentując, że „przemyślała sprawę”. Rabunkową politykę dopełniła prywatyzacja najlepszej spółki miejskiej – Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Pospieszna, niechlujna i nietransparentna prywatyzacja pozwoli przejeść kolejne 1,5 mld majątku komunalnego regularnie przynoszącego do tej pory korzyści budżetowi miasta w postaci niemałej dywidendy. 

 

Ale to wszystko okazało się za mało. Ekipa Platformy Obywatelskiej nie potrafiła wydusić z Warszawy tyle pieniędzy, by móc kontynuować beztroską politykę z lat poprzednich. „Zielona wyspa” zdemolowała tak głęboko finanse publiczne, że jednak pewne oszczędności stały się konieczne. O zgrozo, Pani Prezydent nie ma jednak wątpliwości. Wydatki na administracje będą nadal rosnąć. Natomiast edukacja i oświata to dziedziny, gdzie będzie się przykręcać śrubę. 

Za czasów ś.p. Lecha Kaczyńskiego edukacja stanowiły oczko w głowie ekipy rządzącej. Wydatki na szkolnictwo stanowiły największa część ówczesnych budżetów,  a sam Lech Kaczyński traktował edukację i wychowanie młodzieży jako najlepsza inwestycję w przyszłość, lepszą niż budowanie podświetlanych fontann. 

 

Ale czasy się zmieniły. Dziś władze Warszawy nie maja żadnych skrupułów by zmienić system wynagrodzeń w warszawskiej oświacie w taki sposób,  aby wydać na nauczycielskie pensje 100 mln zł rocznie mniej niż dotychczas.  Mało tego, rządząca Warszawą Platforma Obywatelska uznała, że w Warszawie szkół jest za dużo i trzeba część zlikwidować. Według planów PO we wrześniu będzie w Warszawie aż 40 szkół mniej! 

 

Na najbliższą sesję Rady Miasta (2 lutego) mają trafić projekty uchwał obniżające dodatki motywacyjne nauczycielom i likwidujące szkoły w Warszawie. Ciekawe czy Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie miała na tyle odwagi by przyjść na sesję Rady Warszawy i osobiście uzasadniać decyzję o zamknięciu szkół i o obniżeniu wynagrodzeń nauczycielom. 

Wątpię. 

Autor jest Przewodniczącym Klubu Radnych PiS, Rady m.st. Warszawy

warszawskipis.pl

 
 

Reklama

Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.