Reklama

Cyfrowa rewolucja
Maciej Maciejowski   
piątek, 17 lutego 2012 14:33

 

Naziemna telewizja cyfrowa to nie tylko nowa jakość, to zupełnie nowe możliwości. Czy państwo Tuska i Dworaka wykorzysta je dla dobra obywateli?

 

 

Cyfryzacja telewizji naziemnej w Polsce to jeden z najważniejszych projektów w sferze publicznej łączących zagadnienia społeczne, ekonomiczne i techniczne. Musi być zrealizowany w ciągu kilku najbliższych lat. Wynika to z potrzeb rozwojowych Polski, jak też z zobowiązań międzynarodowych. Przeprowadzenie procesu cyfryzacji telewizji naziemnej wymaga zaangażowania się administracji rządowej w ten proces oraz podjęcia kluczowych decyzji.

 

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w swojej poprzedniej kadencji ustaliła termin całkowitego wyłączenia telewizji analogowej w Polsce (tzw. „switchoff”) na nie później niż do dnia 31 lipca 2013 r. Nie wiadomo, czy termin ten zostanie dotrzymany, zwłaszcza że sprawą cyfryzacji zajmuje się dziś przede wszystkim rząd.

W tym kontekście można już dziś wyrazić zaniepokojenie niewystarczającym poziomem przygotowania administracji rządowej do przeprowadzenia procesu, którego skutki odczują wszystkie gospodarstwa domowe w kraju. Niezbędna jest pilna weryfikacja decyzji nie tylko w sprawie ram prawnych tego procesu, ale przede wszystkim w zakresie zaangażowania państwa w zapewnienie dostępu do sygnału telewizyjnego ogółowi odbiorców (informacyjna kampania społeczna, rozstrzygnięcie dotyczące dofinansowania przez państwo zakupu dekoderów przez obywateli). Rząd zdaje się uciekać przed odpowiedzialnością za ten proces i zwlekać z podjęciem działań. Możliwe teoretycznie jest przerzucenie ciężaru finansowego zakupu dekoderów na nadawców lub producentów odbiorników. Należy jednak przeprowadzić to w zgodzie z prawem unijnym. Podejście rządu Donalda Tuska, który najwyraźniej liczy na to, że problem rozwiąże się sam w miarę wymieniania przez Polaków telewizorów na nowe, nie uwzględnia realiów finansowych życia uboższych obywateli.

Szkoda, tym bardziej, że trudno nie zgodzić się z konkluzją zawartą w zatwierdzonym przez Międzyresortowy Zespół ds. Telewizji i Radiofonii Cyfrowej projekcie Planu Wdrażania Telewizji Cyfrowej w Polsce, iż „telewizja cyfrowa z całym otoczeniem i możliwościami, które za sobą pociąga, jest olbrzymią szansą nie tylko poszerzenia oferty programowej niedostępnej dziś dla wielu obywateli z powodów ekonomicznych i technicznych, ale również szansą uzyskania powszechnego dostępu do informacji, usług, edukacji, rozrywki, usprawnienia przepływu informacji w pracach administracji państwowej, samorządowej, a także poprzez uruchomienie interaktywności usług – zaangażowania obywateli w dziedziny życia politycznego, społecznego i gospodarczego, co stanowi istotne elementy rozwoju i przyszłości społeczeństwa informacyjnego”. Projekt rzeczonego planu został przyjęty 4 czerwca ubiegłego roku. Po tej dacie jedynym zauważalnym dla opinii publicznej działaniem był… wybór logotypu wizualnej kampanii informacyjnej na temat Naziemnej Telewizji Cyfrowej.

Tymczasem proces cyfryzacji telewizji naziemnej powinien być przedmiotem zainteresowania nie tylko wyspecjalizowanych regulatorów (UKE, KRRiT), ale także decydentów wszystkich szczebli. 

Naziemna telewizja cyfrowa (NTC) oznacza większą liczbę programów, które odbiorca końcowy będzie mógł odbierać na swoim telewizorze wyposażonym w specjalną zewnętrzną przystawkę (STB) lub na zintegrowanym odbiorniku cyfrowym (iDTV). Dotychczas, widz korzystający z naziemnej telewizji analogowej dostrajając telewizor na odpowiednim kanale może oglądać tylko jeden program, podczas gdy dzięki NTC będzie mógł ich oglądać kilka, a nawet kilkanaście. Oczywiście, chodzi tu o programy w rozdzielczości standardowej (SDTV). Docelowo w danym kanale będzie można oglądać nawet do 8 programów telewizyjnych. Po przemnożeniu ich przez liczbę sieci, docelowo daje to łącznie 64 programy ogólnopolskie. Jest to maksymalna możliwa liczba programów, przy czym należy pamiętać, że w ramach wspomnianych cyfrowych sieci ogólnopolskich można uruchamiać programy o mniejszych zasięgach niż cały kraj. Będą też obecne kanały w rozdzielczości wysokiej (HDTV). 

Naziemna telewizja cyfrowa oznacza pełną wiedzę o oglądanych programach oraz dostosowanie doboru tej wiedzy do potrzeb i upodobań widza dzięki zastosowaniu elektronicznego przewodnika po programach (EPG). Umożliwia on m.in. funkcję kontroli rodzicielskiej, czyli możliwość zablokowania wybranych programów przed dostępem dla dzieci.

NTC daje też możliwość korzystania z usług dodatkowych, w tym o charakterze interaktywnym, co stworzy platformę do realizacji niektórych usług społeczeństwa informacyjnego. Jest to zatem kolejna zaleta związana z wprowadzeniem naziemnej telewizji cyfrowej. Umożliwia też na przykład wykupienie określonej audycji. Wśród usług dodatkowych może pojawić się również internet, e-government, czyli możliwość załatwiania spraw urzędowych bez wychodzenia z domu, interaktywne programy edukacyjne, usługi bankowe, gry, itp.

 

Zgodnie z treścią Komunikatu Komisji Europejskiej „Electronic Communications: the Road to the Knowledge Economy” , telewizja cyforwa będzie „Przyczyni się też do szybkiego upowszechnienia tych usług, do zapobiegania społecznemu wykluczeniu, promowania innowacji, zapewniania swobody wyboru i rozwijania konkurencji”.

 

 Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podzieliła miejsca na pierwszym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej pomiędzy podmioty bliskie aktualnej ekipie rządzącej. Nie uwzględniono jedynego społecznego nadawcy katolickiego. Także konieczność zarezerwowania odpowiednich kwot w budżecie państwa lub przygotowania innych rozwiązań nie jest dostrzegana przez decydentów. Z chwilą przejścia na nadawanie cyfrowe, może to grozić wykluczeniem społecznym dla szerokiej rzeszy ubogich i średniozamożnych obywateli Polski. Zostaną oni nie tylko pozbawieni możliwości korzystania z nowych usług elektronicznych czy nowych kanałów telewizyjnych, ale w ogóle odcięci od możliwości odbioru sygnału telewizyjnego.

Autor jest byłym pracownikiem KRRiT i TVP, członkiem Komisji Kultury Rady m. st. Warszawy


 

Reklama

Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.