Reklama

ZROBIMY WAM KATYŃ
Aleksander Ścios   
czwartek, 22 grudnia 2011 13:07

 

„Przez wiele lat byłem skłonny wierzyć tym wszystkim, którzy powtarzali, że wyjąwszy politruków z Głównego Zarządu Politycznego, większość oficerów LWP była polskimi patriotami. Badania nad wywiadem wojskowym PRL [...] nakazały negatywnie zweryfikować te zapewnienia. Analizując przez lata tysiące dokumentów, materiałów operacyjnych i akt personalnych oficerów, doszedłem do przekonania, że LWP było niemal w pełni zsowietyzowane.” – pisał Sławomir Cenckiewicz w zakończeniu książki „Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991”.

 

 

Rola LWP jako gwaranta okupacji sowieckiej nad Polską i udział oficerów tej formacji w zbrodniczym dziele prześladowania własnych rodaków, nadal stanowią ”białą kartę” naszej najnowszej historii. Twórcy dzisiejszego państwa szczególnie dbali, by prawda o „ludowym wojsku” nie przedostała się do świadomości Polaków, zaś zdrajcy i bandyci w mundurach byli uważani za „ludzi honoru”. Wynikało to z pozycji, jaką przypisano wywiadowi wojskowemu PRL w dziele tzw. transformacji ustrojowej oraz z oparcia III RP na postsowieckim układzie polityczno-agenturalnym. Jeśli „ojcostwo” tego państwa można przypisać Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, to wysocy oficerowie LWP, w tym ludzie wojskowej bezpieki, stali się rzeczywistymi „akuszerami” najważniejszych procesów politycznych i ekonomicznych po 1989 roku, gwarantując sobie nietykalność oraz wpływ na obieg informacji i kształtowanie oficjalnej wersji historii. 

 

Włodzimierz Paźniewski pisał przed laty, że „Istnieją trzy dziedziny życia, gdzie kłamstwo pozostaje głównym narzędziem pracy. Jedną jest propaganda, drugą – wywiad wojskowy, a trzecią – polityka, We wszystkich trzech przypadkach kłamie się nie tylko przez przeinaczanie faktów i informacji; o wiele częściej przemilcza się prawdę lub modyfikuje w ten sposób, aby skutecznie, choćby tylko częściowo, wprowadzać w błąd odbiorcę”. Ponieważ każda z tych dziedzin została zaanektowana przez peerelowskie „elity” – nie może dziwić, że nawet tak fundamentalne prace, jak kompendium Cenckiewicza, bądź informacje zawarte w Raporcie z Weryfikacji WSI, nie są w stanie obalić setek mitów o rzekomym patriotyzmie LWP bądź profesjonalizmie służb wywiadowczych PRL. Jak wmówiono Polakom „ludzką twarz” komunizmu, tak przekonano miliony moich rodaków, że „ludowe wojsko” stanowiło ostoję polskości i było gwarantem naszego bezpieczeństwa. 

 

Budując armię III RP na „czerwonych” generałach i pułkownikach, cynicznie wykorzystano zaufanie, jakim każde społeczeństwo obdarza swoje wojsko. Stąd wielu wyższych oficerów LWP doskonale usytuowanych w „nowej” rzeczywistości do dziś podtrzymuje aroganckie kłamstwa, jakoby wykonywali zadania wojskowego wywiadu lub dbali o obronność Polski.

 

W kontekście 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego należy przypomnieć o jednym z najbardziej haniebnych działań LWP – istnieniu „polskiego Gułagu” czyli Wojskowego Obozu Specjalnego w Czerwonym Borze, w którym od października 1982 roku więziono lubelskich działaczy „Solidarności”. Ta nazwa, jak i sama informacja o istnieniu wojskowych obozów, w których więziono działaczy związkowych nigdy nie mogła się przedostać do świadomości społeczeństwa. Pod pretekstem, że są to sprawy wojskowe, nie pozwalano ujrzeć im światła dziennego. W latach 80. baraki obozowe w Czerwonym Borze rozebrano a teren zaorano tak, by nie pozostał żaden ślad.

 

Krótki fragment wspomnień Władysława Kusia – jednego z osadzonych działaczy Solidarności, pozwala pełniej zrozumieć, jaką rolę spełniała wojskowa bezpieka i komu służyła „ludowa armia”:

„Mężczyzn skoszarowano po 

50 w barakach. Barak to były trzy bydlęce wagony. Takich baraków – gotowych na przyjęcie nawet 2 tys. ludzi – było kilkadziesiąt. W środku piecyk na drewno, który miał ogrzewać barak przy 15-stopniowym mrozie. I jeszcze metalowe piętrowe łóżka. Wszystko. – W nocy zaczęliśmy przymarzać do łóżek. Ci, którzy spali dalej od „kozy” zamieniali się na łóżka z tymi, którzy spali bliżej. Przy piecyku całą noc ktoś dyżurował, bo inaczej byśmy tam po prostu pomarli z zimna. Pierwszy ranek zaczął się od musztry. Poszli wszyscy, także chorzy i niepełnosprawni: – Bez palców u rąk, z jedną nogą krótszą, długą dłuższą, chorzy na serce. Ja sam miałem krwawiące wrzody. Tamtych to nie interesowało. – Chodziło ot to, żeby nas przeczołgać, upokorzyć, zastraszyć. Jeden z oficerów powiedział: Zapomnijcie o powrocie do domu. Obok na poligonie stacjonują radzieckie wojska. Zrobią wam tu drugi Katyń”.

 

W „wojskowym obozie specjalnym” umieszczono wówczas osoby zatrzymane przez SB na podstawie rozkazu płk Józefa Sasina, dyrektora Departamentu 

V MSW z dn. 21 października 

1982 roku. Sasin polecił „wytypowanie osób podejrzanych o organizowanie strajków, zajść ulicznych, czynną, wrogą działalność (druk, kolportaż), a nie nadających się z różnych powodów do internowania lub zatrzymania w celu powołania ich na ćwiczenia wojskowe lub do odbycia zasadniczej służby wojskowej”. Marcin Dąbrowski, historyk z lubelskiego IPN przypomniał, że „całą operację przeprowadzało Ludowe Wojsko Polskie i bez dostępu do tych akt, zwłaszcza akt Wojskowej Służby Wewnętrznej (poprzednika WSI), która jak wynika z relacji świadków, zawiadywała obozem w Czerwonym Borze, nie poznamy pełnej prawdy”.

 

Prawdziwa „tradycja” LWP to pasmo działań przeciwko własnemu narodowi i wbrew interesom Polaków. Począwszy do zbrodni Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Informacji Wojskowej, poprzez interwencję zbrojną w Czechosłowacji, tłumienie wystąpień robotniczych w Poznaniu i Gdańsku, wspieranie terroryzmu i prześladowanie Kościoła, po zwalczanie „wrogiej działalności politycznej”, represje wobec opozycji i współudział w zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki. 

 

„Patrioci” z LWP w ramach utrwalania „zdobyczy władzy ludowej” ściśle współpracowali z cywilną bezpieką. Mówi o tym wyraźne ostatnia peerelowska instrukcja „w sprawie szczegółowych zasad działalności operacyjnej Służby Bezpieczeństwa” stanowiąca załącznik do zarządzenia nr 00 102 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 09 grudnia 1989 r. W paragrafie 39 instrukcji znajduje się zapis: „Służba Bezpieczeństwa, realizując zadania w ramach swojego zakresu działania, współdziała z właściwymi służbami Wojska Polskiego, a zwłaszcza z Wojskowà Służbą Wewnętrzną Ministerstwa Obrony Narodowej i Zarządem II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego”.

 

Podobnie „Instrukcja o pracy operacyjnej Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego”(wywiadu) z 15.12.1976 r., podpisana przez Kiszczaka nie pozostawia wątpliwości, że istniało ścisłe współdziałanie z SB. W Rozdziale VI – Postanowieniach końcowych zapisano: „W zakresie działalności wywiadowczej Pion Operacyjny współpracuje i współdziała z niektórymi krajowymi instytucjami państwowymi, a przede wszystkim z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych (głównie z Departamentem I i II), Szefostwem Wojskowej Służby Wewnętrznej i jego terenowymi jednostkami operacyjnymi, Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ministerstwem Handlu Zagranicznego i GM i podległymi mu centralami oraz z innymi instytucjami wojskowymi i cywilnymi”. 

 

To wojskowa bezpieka doprowadziła do likwidacji dziesięciu „znaczących ośrodków dyspozycyjnych wrogiego podziemia politycznego w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Bytomiu, Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Bydgoszczy i Łodzi”. Do najważniejszych osiągnięć tej służby należy m.in. rozbicie Regionalnego Komitetu Strajkowego i aresztowania trzech kolejnych jego przywódców (Władysława Frasyniuka, Piotra Bednarza i Józefa Piniora). W styczniu 1982 r. WSW zajmowało się rozpoznaniem struktur podziemnych utworzonych w Warszawie przez członków „Solidarności": i KPN. Służby wojskowe uczestniczyły w lokalizacji nadajników „Radia Solidarność“ i „Solidarności Walczącej“. Inwigilowano także środowisko „Głosu“. Według informacji zastępcy Szefa WSW z lipca 1989 r kontrwywiad wojskowy posiadał informatorów w dość zróżnicowanych środowiskach politycznych – od „opozycji antyustrojowej“ do „ekstremalnych nurtów koalicji“.

 

Z notatek operacyjnych wojskowych służb specjalnych PRL wynika natomiast, że w dniu uprowadzenia księdza Jerzego Popiełuszki funkcjonariusze WSW monitorowali działanie grupy Piotrowskiego. Wojskowi byli zarówno w Górsku – miejscu uprowadzenia, jak również w kolejnych miejscach, do których przewożono księdza Jerzego. W jednym z dokumentów jest zapis, iż wojskowi znaleźli się w tych miejscach w związku z prowadzoną przez nich sprawą „Popiel”, a taki właśnie kryptonim nosiła akcja inwigilacji księdza przez SB.

Nie ma wątpliwości, że ludzie służący w wojskowej bezpiece wykonywali zadania typowe dla komunistycznej policji politycznej: pacyfikując, represjonując i prześladując własne społeczeństwo. Ci sami ludzie, po zmianie szyldu na Wojskowe Służby Informacyjne, mienili się oficerami 

III RP – żądając dla siebie przywilejów i władzy nad ogromnym obszarem życia publicznego. 

 

Leszek Pietrzak w doskonałym eseju „Sołdatokraci” pisał przed laty:

„Gdy w 1991 r. z Zarządu II SG i z Kontrwywiadu WSW utworzone zostały nowe Wojskowe Służby Informacyjne, sołdatokraci odzyskali jednak wiarę w przyszłość. Uwierzyli, że nowe służby mogą stać się politycznym Combo w III Rzeczypospolitej, niezależnym samorządnym i suwerennym podobnie jak NSZZ Solidarność. Absolwenci sowieckich uczelni przejmowali władzę na wszystkich szczeblach nowych służb. Niewiele było stanowisk kierowniczych w WSI, które trafiłyby w ręce przypadkowych oficerów. De facto dopiero wówczas stali się „prawdziwą arystokracją” nowych służb. Arystokracją która panuje, rządzi i wychowuje prosty „lud WSI.[…] Gdy 30 września 2006 r. zakończyły swój żywot Wojskowe Służby Informacyjne, życie „arystokracji” zamarło. Pozostała nostalgia za minionym”.

 

Nie trwała długo. Od początku swojego istnienia rząd Donalda Tuska za priorytet uznał reaktywację wpływów wojskowej bezpieki i w maju 2008 roku przyjął rozwiązania prawne służące przywróceniu do służby niezweryfikowanych oficerów WSI. W komunikacie MON stwierdzono wówczas: „ministerstwo stoi na stanowisku, iż nie można im odbierać szansy udowodnienia, że są dobrymi fachowcami, a ich wiedza i doświadczenie mogą być w dalszym ciągu wykorzystywane w odnowionych służbach wywiadu i kontrwywiadu wojskowego”.

 
 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.