Reklama

Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?
Mirosław Kokoszkiewicz   
piątek, 10 lutego 2012 08:18

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 

 

Kto by przypuszczał, że to właśnie „kibole”, dla których na początku idolem był Donek, „zadymiarz z żylety” Lechii Gdańsk, „młodzi dobrze wykształceni z dużych miast” i ci, którzy „chowali babci dowód”, obrócą się przeciwko temu cynicznemu kłamcy i manipulatorowi, który mówiąc kolokwialnie „wydymał” ich i parafrazując słowa węgierskiego lewaka Ferenca Gyurcsanyego „kłamał rano, kłamał wieczorem i nie może podać ani jednej rzeczy, z której mógłby być dumny, poza tym, że ma władzę”.

Jest to chichot historii, bo ostatni żelazny elektorat Tuska i jego partii, na który może jeszcze liczyć i notuje tam poparcie sięgające 80 proc. jest mało mobilny, gdyż siedzi w więzieniach i zakładach psychiatrycznych.

 

Kiedy obejmował władzę w 2007 roku zapowiadanym mottem wszystkich przyszłych poczynań jego ekipy miało być jedno słowo – ZAUFANIE:

„Mam osobistą satysfakcję, że potrafiłem także z wieloma z was na tej sali przekonać i Sejm poprzedniej kadencji i także polską opinię publiczną, że warto znowu zaufać ludziom i że ta szansa na dobrą zmianę, na nowy rząd, a tego Polacy chcieli, że ta szansa okazała się prawdziwa właśnie, dlatego, że wszyscy, jak tu jesteśmy, zdecydowaliśmy się na wcześniejsze wybory, że zaufaliśmy ludziom. Słowo „zaufanie” będzie w związku z tym mottem nie tylko tego wystąpienia, ale, mam nadzieję, całej naszej kadencji i całego okresu, w którym przyjdzie mnie z moimi współpracownikami rządzić”.

W tym wzajemnym „zaufaniu” tak się zapamiętał, że po tych wszystkich latach jego rządów Polacy według samej Unii Europejskiej, stali się najbardziej inwigilowanym społeczeństwem wśród państw członkowskich, a ciągoty Tuska i Komorowskiego do cenzury, kneblowania ust krytykom oraz próby ograniczania swobodnego manifestowania własnych poglądów, zostały w końcu przez młodych ludzi dostrzeżone.

 

Jeżeli dodamy do tego ustawowe ograniczenie Polakom dostępu do informacji publicznej to mottem władzy na dziś jest:

„My będziemy o was wiedzieć wszystko, a wy barany o nas nie dowiecie się niczego i mordy w kubeł” 

Oto droga, jaką przeszedł zakłamany do szpiku kości pupilek salonu III RP, nadymany przez tych wszystkich medialnych cwaniaczków i manipulatorów z Wiertniczą i Czerską na czele.

Wielu obserwatorów i komentatorów sceny politycznej dziwi się, że to nie „Smoleńsk”, bezrobocie wśród młodych ludzi, beznadzieja i brak perspektyw na przyszłość lecz podpisanie umowy ACTA tak oburzyło młodzież.

To jednak nie jest tak. 

W pomieszczeniu wypełnianym stopniowo ulatniającym się gazem nie ma znaczenia, co spowoduje wybuch, skoro wiadomo, że do niego i tak musi dojść. Może to być zwarcie instalacji, dzwonek do drzwi czy niedogaszony papieros. Efekt końcowy jest przecież ten sam.

 

Skala zniszczenia zależy przede wszystkim od solidności budynku, w którym doszło do eksplozji, a w wypadku Polski jest to lichy barak wzniesiony nie na skale, lecz kolaboracyjnym magdalenkowym cwaniackim bagnie.

W internecie pełno jest teorii spiskowych o rzekomym sterowaniu i inspirowaniu przez tajemne siły owych protestów młodych ludzi. Kłam jednak temu zadaje próba Palikota, który usiłował stanąć na czele tego żywiołu, kierując się mottem innego cwaniaczka, Kuronia, który mówił: 

„Rozpędzonego stada mustangów nie da się powstrzymać. Trzeba wskoczyć na grzbiet pierwszego, mocno trzymać się grzywy, a kiedy pęd osłabnie, powoli wykręcać”

Jakaż to żałosna desperacja, skoro salon oddelegował do tej roli największego politycznego szkodnika i pajaca, za którego plecami stoi jego oficjalny doradca, generał Marek Dukaczewski, Andrzej Rozenek, człowiek Urbana, który z Leszkiem Millerem i Michnikiem był na audiencji u Putina w jego letniej Rezydencji w Soczi oraz Piotr Tymochowicz, autor słynnego zdania:

„Ludzie w całej masie są dość debilowaci… no, należy powiedzieć sobie prawdę. I należy, jeżeli chcemy oddziaływać na masy, musimy dokładnie znać psychikę debila”

 

Nie wymienię tej całej reszty menażerii Palikota. Ważne, że młodzi ludzie nie są aż takimi debilami jak sądzi Tusk i spółka, a salonowego wysłannika i najbliższego kumpla Komorowskiego przywitali i jednocześnie pożegnali krótkim i jak najbardziej zasłużonym „Wyp….laj” oraz „Hipokryta”, którymi powinien być częstowany przez każdego uczciwego Polaka i przy każdej nadarzającej się okazji.

 

Niewątpliwie będą dalsze próby skoku na grzbiet i złapania się grzywy tego symbolicznego pierwszego mustanga by „wyhamować i skręcić” według instrukcji Kuronia.

 

Myślę, że Palikot popełnił błąd przychodząc sam, zamiast w towarzystwie jakiegoś przedstawiciela młodszego pokolenia.

Ja proponuję kilka duetów, które mają dużo większą szansę niż Palikot z Dukaczewskim i towarzyszem Putinem w tle.

Oddelegujcie Marię Czubaszek z Jarosławem Kuźniarem, a w szatni niech się już rozgrzewa Morozowski z Kuczyńskim, Szczuka z Blumsztajnem i Wojewódzki z Materną .

W odwodzie zaś, jako ostatni rzut, niech szykuje się Owsiak z Bartoszewskim, aby „bydło” zaatakować „z bańki”.

 

A na koniec – Młodzi tak trzymać. Odzyskajcie Polskę bo Ona powinna być Wasza!!!

 
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu

 

Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1). Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29). Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J.18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki. 

 
HISTORIA DLA IDIOTÓW I PROSTACZKÓW

 

Mamy do czynienia z tak cynicznym i rozmyślnym procesem niszczenia pamięci historycznej, że tylko ludzie pokroju Donalda Tuska byli zdolni go zainicjować i tylko ludzie uznający „Gazetę Wyborczą” za dobry „znak czasu”, mogą go skutecznie przeprowadzić.

 
Misja życia Antoniego Macierewicza

 

Do żony jednego z posłów, który zginął pod Smoleńskiem, dziesięć minut od momentu, kiedy z telewizji dowiedziała się o tragedii, dotarła wiadomość głosowa od jej męża. Poza jego rozpaczliwym wołaniem: „Asiu, Asiu”, słyszała ona potworny szum powietrza, trzaski rozpadającego się samolotu oraz głosy przerażonych ludzi.

Jak myślicie drodzy czytelnicy, dlaczego ta wiadomość nie może przebić się do wiodących mediów, za to karmieni jesteśmy podłym kłamstwem o tym, że PiS chce iść na wojnę z Rosją?

 
Prof. Ireneusz Krzemiński, czyli „Pomidor” lub „dziadka kalesony”?

 

Kiedy oglądam dzisiaj to całkiem liczne grono owych na ruską modłę zaprogramowanych pajaców, to zastanawiam się, gdzie dla tych „elit” III RP znajduje się granica podłości, nikczemności i kłamstwa, poza którą nie ośmielą się wykroczyć?

 
Kiedy już głupcy przejrzą na oczy…

 

Kiedy już prawda o smoleńskiej zbrodni dotrze do Polaków to okaże się, że prawie cała Polska tak naprawdę popierała zawsze Kaczyńskiego i była od samego początku przekonana o zamachu.Ten moment coraz szybciej nadchodzi, a wybuch nastrojów anty-POwskich nastąpi z całą mocą wtedy, kiedy elektorat Tuska pojmie w końcu, jak bardzo się ześwinił po 10 kwietnia 2010 roku, popierając ekipę zdrajców narodu, wspieranych przez medialnych zomowców i kremlowskich zbrodniarzy.

 
Czas łotrów i szubrawców

 

Wkrótce miną dwa lata od smoleńskiego zamachu. Czy ktoś rzeczywiście naiwnie sądzi, że rządzącym w Polsce nikczemnikom zależy na powrocie dowodów zbrodni do Polski? Komu, biorąc pod uwagę historię i doświadczenia kryminalistyki, organów ścigania oraz sądownictwa, najbardziej zależy na ukrywaniu dowodów przestępstwa? Odpowiedź jest jedna – SPRAWCOM.


 
ZAPROSZENIE Na Dzień Otwarty W WYŻSZEJ SZKOLE TURYSTYKI I JĘZYKÓW OBCYCH W WARSZAWIE

    Pobierz

 
Pozostała nam tylko ulica

Nie istnieje żadna szansa na obalenie tej rządzącej kliki metodami demokratycznymi czy parlamentarnymi z uwagi na panujący układ sił oraz osobę prezydenta. Nie ma takiego skandalu, afery czy nawet zbrodni, która tych szkodników odsunęła od władzy i zmusiła do dymisji. Panuje totalna bezkarność elit i ich wielka determinacja, aby nigdy nie ponieść odpowiedzialności za zbrodnie oraz krzywdy wyrządzone Polsce i Polakom.

 
CZAS NIEODWRACALNEJ RADOŚCI

 

Nie ulega wątpliwości, że człowiek, na którego rozkaz zgładzono 250 tysięcy Czeczenów, w tym ponad 45 tysięcy dzieci, odpowiedzialny za mordy etniczne, bandycki atak na Gruzję oraz aneksję Abchazji i Osetii – doskonale rozumie, na czym polega „szacunek dla zasad prawa międzynarodowego”. 

 
Kiedy przeproszą za rabina?

 

 

Nazwał Jana Pawła II starym, śmierdzącym chu..m i głupim Polakiem. Czy to nawoływanie do nienawiści? 

 
Tusk to obciach

 

Wygląda na to, że era „płemieła” właśnie dobiega końca

Minęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu premiera Donalda Tuska. W historii najnowszej chyba żaden rząd nie sięgnął dna w tempie tak ekspresowym, jak premier Tusk i jego ministrowie.  Już blisko 2/3 Polaków uważa, że sytuacja w kraju podąża w złym kierunku, co istotne tak negatywną ocenę rząd zawdzięcza przede wszystkim ludziom młodym, pośród których aż 56 proc. jest właśnie tego zdania.

 
BO NAJPIĘKNIEJ MILCZY TRUP...

 

Jakkolwiek byśmy nie oceniali faktu śmierci płk Tobiasza, to – w kontekście tej sprawy – niełatwo zapomnieć o jednym z podstawowych przykazań tajnych służb, które mówi, że „nic nie jest tak piękne, jak milczenie”.

 
21 730 samobójców pod rządami Tuska

 

 

Kiedy 25 kwietnia 2007 roku na życie targnęła się zamieszana w aferę węglową Barbara Blida, wszystkie media odpowiedzialnością za to zdarzenie obarczyły Prawo i Sprawiedliwość. Platforma miała wyeliminować takie tragedie raz na zawsze. Tymczasem w idealnym państwie Donalda Tuska samobójstwa stają się zjawiskiem powszechnym. Zabijają się wszyscy – politycy z pierwszych stron gazet i ci lokalni, urzędnicy państwowi i sportowcy, naukowcy i wojskowi. Z tym, co dzieje się w Polsce i jak traktowani są jej obywatele nie mogą pogodzić się emeryci i ludzie w sile wieku. Lekarze biją na alarm – w społeczeństwie narasta depresja i poczucie beznadziei.

 
Zamiast „schować babci dowód” zabiorą Tuskowi władzę?

 

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że upadek ekipy ciemniaków z Tuskiem na czele oraz nauczka dla wspierających go mediów, stojących na straży szemranego establishmentu III RP, zostaną dokonane ku zaskoczeniu wszystkich, przez tych, na których plecach wieźli się oni przez ostatnie lata.

 
Polityczna świnia działająca na szkodę polskiego prezydenta

 

Podejmując swoje nikczemne działania Arabski nie tylko okazał się człowiekiem wyjątkowo małym, ale po prostu zwykłą polityczną świnią, nie liczącą się z konstytucyjnymi organami Rzeczypospolitej Polskiej, nie mówiąc o tym, że instruowani przez kogoś urzędnicy Kancelarii Premiera przez cały czas narażali życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 
Coś wisi w powietrzu..., kiedy władza staje się śmieszna

 

Mamy do czynienia z poruszeniem prawie-narodowym. Nagle spora grupa obywateli buntuje się przeciwko władzy i rzuca w jej kierunku hasła, które jeszcze miesiąc temu media przypisałyby „pisowcom”. Wszystko za sprawą „sukcesu” polskiej prezydencji, czyli wypracowanemu porozumieniu ACTA. Rząd chce włączyć się do walki z piractwem i chronić własność intelektualną twórców, co grozi konsekwencjami różnorakimi w Internecie, na które użytkownicy się nie godzą. Ruszyła lawina i wcale nie jest pewne, czy szybko się ona zakończy.

 
PO, czyli POlska Poniżona i Ośmieszona

 

Całe tłumaczenie Millera wzięło w łeb, więc póki, co zamknął się on na jakiś czas, do momentu, aż gawiedź zapomni, że gość pozujący na twardziela o twarzy pokerzysty, wyszedł na zwykłego, udającego powagę, wsiowego głupka.

 
Posypała się narracja

 

Zgodnie z przewidywaniami „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, Instytut Ekspertyz Sądowych opublikował stenogramy z kokpitu Tu-154 M, w których nie zarejestrowano głosu gen. Błasika. Według wcześniejszych dokumentów, wojskowy miał witać się z załogą, mówić o mechanizacji skrzydeł i podawać poprawne dane z wysokościomierza. Wszystko okazało się bujdą na resorach, podstawą jedynie do rozważań dla „ekspertów” o naciskach na załogę.

 
CO DALEJ?

 

Gdy za kilka dni pojawią się „sondaże” wskazujące na wzrost poparcia dla rządu a ośrodki propagandy przykryją sens opinii biegłych warstwą łgarstw i tematów zastępczych, gdy wspólne posiedzenia polskich i rosyjskich prokuratorów przywrócą „porządek” w śledztwie smoleńskim a „przyjaźń” Moskwy i Warszawy dopełni się w projektach wypracowanych w prezydenckim BBN-ie – wszyscy staniemy wobec nieuchronnych konsekwencji pytania: co dalej? Jeśli Polacy mają „zasługiwać na więcej” – niech udzielona odpowiedź uwzględnia dotychczasowe klęski i upokorzenia. 

 
Boże, przybądź nam z pomocą

 

10 stycznia, 21 miesięcy po zbrodni smoleńskiej, którą trzeba uznać za akt wojny przeciwko Polsce, uczestniczyłem razem z misjonarzem ks. Jerzym Gardą i wspólnotą wiernych w modlitwach przy Krzyżu Pamięci, Prawdy i Nadziei na Krakowskim Przedmieściu. Po Apelu transmitowanym z Jasnej Góry, usłyszałem mądre rozważania o intronizacji Jezusa na Króla Polski.