|
Z prof. dr hab. n. med. Jerzym Szaflikiem
Kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Konsultantem Krajowym Okulistyki rozmawia Danuta Hanna Jakubowska...
{jcomments on}
Coraz więcej osób choruje na oczy. Czy prawdą jest Panie Profesorze, że problem związany z chorobami oczu osiągnął rozmiar epidemii?
W moim przekonaniu nie przybywa chorych na oczy, natomiast z jednej strony bardzo wydłużył się wiek życia, a choroby okulistyczne czy oczne są zazwyczaj związane z ludźmi starszymi lub, jak teraz mówimy, dojrzałymi. Druga sprawa, to wymagania w stosunku do oczu bardzo się zmieniły. Jeszcze nie tak dawno, co może wydawać się dziwne, od oczu wymagano niewiele, biorąc pod uwagę ich możliwości. Jeżeli ktoś cokolwiek widział z daleka, czytał raczej niewiele, to i wymagania miał nieduże. Natomiast obecnie potrzebujemy precyzyjnie i wyraźnie daleko widzieć, dużo czytamy, piszemy, pracujemy na komputerze. Potrzebujemy szybkozmiennej odległości patrząc na ekran komputera, na tekst, czy obecnego obok rozmówcę – to wymaga większego wysiłku od oczu. Kiedyś szesnastolatek miał ograniczone potrzeby, a dzisiaj co 75. człowiek prowadzi firmę, jeździ samochodem, prowadzi aktywny tryb życia, wymagający ostrości i bystrości nie tylko umysłu, ale i wzroku. Dlatego mamy dużo większe wymagania wobec oczu.
Część schorzeń, które występowały sporadycznie np. zwyrodnienie plamki związane z wiekiem, w tej chwili stanowi naprawdę poważny problem; bo jeżeli w 60 roku życia zapadalność na AMD jest znikoma lub niewielka, to już między 70 a 75 rokiem życia jest wielokrotnie wyższa. Jest też prawdą, że przesunął się wiek występowania schorzeń okulistycznych, tzn. kiedyś przyjmowało się, że poniżej 60 roku życia zaćma występuje sporadycznie, obecnie zdecydowanie więcej operowanych pacjentów nie skończyło 60. roku życia. Wymagania się zmieniły, ale większa zapadalność na choroby oczu związana jest ze znaczącym wydłużeniem okresu życia. Dlatego uważam, że epidemia to złe słowo, choć można mówić o większej ilości pacjentów cierpiących na różne schorzenia.
Czy to tylko wiek, czy może inne są przyczyny warunkujące takie objawy?
Bierze się to z jakości pracy młodych ludzi, a także dzieci. Może nie tylko pracy, ale także zabawy, która od najmłodszych lat jest niewłaściwa. Powinno się biegać, skakać, bawić w różne zabawy ruchowe, natomiast teraz w większości przypadków uczeń czy nawet przedszkolak wraca do domu, siada przed komputerem, gra w gry komputerowe, co powoduje
tzw. krótkowzroczność szkolną –relatywnie niewysoką, ale utrwalaną, a w związku z tym ilość młodzieży u której występuje krótkowzroczność zaczyna rosnąć i jest prawie dwukrotnie wyższa, niż w poprzedniej populacji. Były prowadzone różne badania, na świecie, ale także w Polsce wśród uczniów szkół licealnych i techników. Okazało się, co charakterystyczne, że w liceach było prawie o 1/3 więcej krótkowidzów,
niż w technikach. Można domniemywać, że przyczyną jest wysiłek akomodacyjny.
A takie choroby jak zaćma, zwyrodnienie plamki żółtej, jaskra…
Wśród tych schorzeń najbardziej niepokojącym jest niewątpliwie jaskra, bo wprawdzie możemy ją leczyć i to leczyć skutecznie, natomiast jest to choroba podstępna, która w pierwszym okresie jest bezobjawowa, w związku z tym jak już pacjent przychodzi, to często ma bardzo zaawansowane stadium. Szacuje się, że w Polsce choruje na jaskrę około 600 – 800 tys. osób, natomiast leczymy około 90 tysięcy pacjentów – to jest najlepszy dowód, jakiej skali dotyczy ten problem. Jaskra jest chorobą, która nie ma profilaktyki, można ją tylko wcześniej diagnozować, tzn. robić badania kontrolne, przesiewowe, i w wyniku tych badań wyłapać wczesne stadium. Im wcześniej zostanie rozpoznana, zdiagnozowana, im wcześniej zaczniemy ją leczyć, tym większa szansa na jej skuteczne leczenie. Trzeba podkreślić, że leczenie jaskry u większości pacjentów nie jest problemem, zazwyczaj stosujemy krople, leki są coraz doskonalsze i wystarczy kropla raz lub dwa razy dziennie. Z tym da się żyć i można prosperować, pod warunkiem, że nie zaczynamy leczenia, kiedy już nam tego wzroku niewiele zostało. Wczesne wykrycie rokuje pozytywnie.
Natomiast jeżeli chodzi o zaćmę, to tu mamy największy postęp. Dzięki mikrochirurgii zaćma, która jest schorzeniem, nazwanym ślepotą odwracalną, doczekała się bardzo skutecznego leczenia, bardzo efektywnego i efektownego. Mamy duże możliwości wszczepienia soczewek i wyrównywania wad wrodzonych i nabytych. Szacujemy, że w Polsce nawet co 50 osoba może być nią dotknięta – najczęściej rzeczywiście są to osoby po 60. roku życia, ponieważ soczewka naturalnie mętnieje wraz z wiekiem. Ale proszę pamiętać, że jest kilka rodzajów zaćmy, np. zaćma wrodzona. Wtedy ten problem dotyczy już niemowląt. Zaćma wrodzona spowodowana jest zaburzeniami rozwoju oka w pierwszych miesiącach życia płodowego. Przyczyną mogą być choroby matki w okresie ciąży, głównie zakażenia wirusowe (różyczka, żółtaczka zakaźna, grypa).
AMD podobnie jak zaćma – przeważnie występuje u osób po 50. roku życia. Uszkadza plamkę żółtą w oku i prowadzi do utraty widzenia centralnego, a w konsekwencji
do ślepoty. Rozróżnia się postać zanikową czyli suchą i wysiękową (mokrą). Sucha postać występuje u około 80-90 proc. chorych na AMD. W warstwie podsiatkówkowej pojawiają się złogi (druzy), które powodują zanik siatkówki i jej naczyń, co powoduje pogorszenie ostrości widzenia. Ta odmiana rozwija się wolniej i powoduje mniejsze uszkodzenia. Suchą postać AMD można próbować leczyć, stosując leki poprawiające ukrwienie, a także bogatą w owoce i warzywa dietę oraz obniżając poziom cholesterolu. Znacznie niebezpieczniejsza jest postać wysiękowa AMD, ponieważ w jej przebiegu dochodzi
do nieprawidłowej angiogenezy. Oko, broniąc się przed niedokrwieniem, wytwarza dodatkowe, nieprawidłowe naczynia krwionośne. Przerastają one siatkówkę i uszkadzają jej komórki. W efekcie powstają blizny, które zaburzają proces widzenia. W tym przypadku pogorszenie wzroku następuje bardzo szybko, nawet w ciągu kilku miesięcy. Powstrzymanie tej choroby jest możliwe dzięki iniekcjom doszklistkowym nowoczesnych preparatów zawierających odpowiednie przeciwciała.
Czy to znaczy, że pacjenci w Polsce mają zabezpieczone odpowiednie i skuteczne leczenie ?
Poziom leczenia okulistycznego w Polsce jest relatywnie wysoki, natomiast jest problem z dostępnością do tego leczenia. Błędnie interpretuje się, że wina leży po stronie lekarzy. W moim przekonaniu, główną przyczyną jest brak środków na leczenie okulistyczne. Gdyby były zabezpieczone odpowiednie środki, to pracujący w Polsce lekarze okuliści byliby w stanie skutecznie przebadać wszystkich pacjentów. Mamy prawie 4 tysiące okulistów, ale większość, wykonuje prace podstawowe, to znaczy refrakcje, rozwiązywanie problemów związanych z optyką, wykrywanie na bieżąco wad wzroku. Chirurgów jest mniej, ale w moim przekonaniu ich ilość jest adekwatna do potrzeb.
|